fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport drogowy

Taksówkarze znowu protestują blokując wjazd do Warszawy

EAST NEWS, Piotr Molecki
W Sejmie od godz. 15 trwa II czytanie projektu nowelizacji ustawy o transporcie. Po środowym posiedzeniu połączonych komisji infrastruktury i cyfryzacji, podczas którego w ekspresowym tempie posłowie przegłosowali rządowy projekt noweli, część taksówkarzy wyszła niezadowolona.

W konsekwencji w czwartek w południe wznowili protest zawieszony tydzień temu. Zablokowali część pasa ruchu na trasie A2, utrudniając wjazd do Warszawy. W proteście uczestniczyła około setka taksówkarzy. Interweniowała policja, by udrożnić ruch. Część kierowców została ukarana mandatami. Ostatecznie protestujący rozjechali się.

Czytaj także: Uber tylko z licencją taxi i w oznakowanych autach

Rząd liczy, że uda się uchwalić nowelizację ustawy najpóźniej do końca maja. Kolejne pół roku, przed wejściem zmienionych przepisów 1 stycznia przyszłego roku, miałoby stanowić okres, w którym operatorzy dostosują się do nowych wymogów. Zmiany w nowelizacji ustawy transportowej są dość istotne. Uderza ona bowiem w takich operatorów aplikacji łączących pasażerów z kierowcami, jak Uber, czy Bolt. Uber twierdzi wprost: nowe prawo umocni monopol jednej kategorii – taksówek, likwidując kompletnie przewóz osób. – Dla takich firm jak nasza jest to perspektywa ogromnej zmiany i wciąż dyskutujemy, jak wpłynie ona na nasz biznes – zaznacza Ilona Lartigue, rzeczniczka Ubera.

Ale przepisy nie podobają się również przedstawicielom części środowiska taxi, która twierdzi, że przepisy były pisane właśnie pod pośredników w przewozach, czyli operatorów aplikacji. – Ta ustawa to taka „deregulacja +", która otwiera dostęp do zawodu taksówkarza, a w efekcie wprowadzi chaos na ulicach polskich miast – mówił podczas obrad komisji Artur Oporski, wiceszef Ele Taxi.

Zgodnie z przyszłymi regulacjami (o ile nie zostaną zmienione w trakcie II czytania lub przez Senat i zatwierdzi je prezydent) przewóz osób będzie mógł być prowadzony jedynie przez kierowców z licencją taxi w oznakowanych samochodach. To „zabija" model biznesowy Ubera i Bolt, które do przewożenia pasażerów wykorzystywały zwykłych kierowców. W 2020 r. zamawiając więc przewóz np. Uberem przyjedzie oznakowana taksówka z licencjonowanym kierowcą. Ministerstwo Infrastruktury ułatwia jednak dostęp do zawodu znosząc m.in. obowiązek zdawania egzaminów z topografii (decyzja o ich przeprowadzeniu będzie podejmowana przez samorząd). Wiedzę tą zastępują bowiem nawigacje GPS. – Brak egzaminów wpłynie na obniżenie standardów zawodu taksówkarza. GPS może wspomagać, ale nie zastępować – oburza się Dariusz Góralczyk z Krajowej Izby Gospodarczej Taksówkarzy.

Niektóre środowiska taksówkarzy przyjęły rządowy projekt ze zrozumieniem, ale części branży nie odpowiada jednak taka wersja. Domagają się m.in. aby przy ubieganiu się o licencję taksówkarską składać zaświadczenie o niekaralności, a nie oświadczenie, które – w przypadku obcokrajowców – trudno weryfikować. Uważają, że osoby spoza UE powinny poświadczać takie dokumenty za pośrednictwem ambasad, czy konsulatów. Nie podoba im się również nowy zapis o wprowadzeniu licencji dla pośredników w przewozach (o takie zezwolenie ubiegać muszą się np. Uber i Bolt), bo sankcjonuje on obecność tego typu rywali na rynku. Taksówkarze podkreślają, że w projekcie ustawy o transporcie brakuje przepisów, które pozwolą na skuteczną egzekucję prawa. Pośrednicy, którzy w praktyce dysponują całymi flotami pojazdów, posiadają licencję na poszczególny samochód. To oznacza, że w przypadku nieprzestrzegania przepisów przez kierowcę straci tylko jedną. A to –wedle branży taxi – nie stanowi wystarczającego narzędzia do dyscyplinowania firm, które łamią prawo. – Ustawa wprowadza fasadowe regulacje – twierdzi Jarosław Iglikowski, przewodniczący związku „Warszawski Taksówkarz".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA