fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport drogowy

Komisja transportu PE zablokowała niekorzystne dla polskich firm transportowych przepisy

123rf.com
W Parlamencie Europejskim zablokowano przepisy ograniczające konkurencję w transporcie międzynarodowym. Batalia polskich przewoźników nadal trwa.

Po skrajnie niekorzystnym dla Polski głosowaniu w unijnej Radzie 3 grudnia, pakiet mobilności czeka teraz na decyzję Parlamentu Europejskiego. Musi on uzyskać większość w obu instytucjach, żeby stać się nowym unijnym prawem. W czwartek na posiedzeniu Komisji Transportu PE okazało się, że nie ma on większości, co na razie jest dla Polski dobrą informacją.

— Na razie zostaje tak jak jest, czyli nie jest źle. Posłowie Komisji sprzeciwili się podziałowi Europy na Wschód i Zachód — komentował po głosowaniu Kosma Złotowski, eurodeputowany PiS. Eurodeputowani mieli do przegłosowania trzy raporty. Pierwszy, tzw. lex specialis, dotyczył traktowania kierowców w transporcie międzynarodowym jak pracowników delegowanych, co oznaczałoby konieczność płacenia im przynajmniej pensji minimalnej kraju, przez drogi którego aktualnie przejeżdżają. Drugi dotyczył czasu pracy i odpoczynku kierowców i wymagał m.in. zakaz odbierania tygodniowego odpoczynku w kabinie. — Odrzuciliśmy zarówno lex specialis i raport dotyczący odpoczynku kierowców. Nie ma odpowiednich parkingów, żeby bezpiecznie zostawić ciężarówkę i przespać się w hotelu — mówiła Elżbieta Łukacijewska, eurodeputowana PO.

Po myśli Polaków głosowali m.in. Hiszpanie i Portugalczycy, czyli przedstawiciele krajów, których ministrowie poparli pakiet mobilności na unijnej Radzie.

Przyjęto natomiast niekorzystny dla polskiej branży transportowej raport dotyczący kabotażu. Przewiduje on konieczność powrotu ciężarówki do kraju pochodzenia raz na cztery tygodnie oraz tzw. cooling off czyli ograniczenie kabotażu do 60 godzin do czasu powrotu do kraju. Nie wiadomo jednak, co stanie się dalej, bo pakiet mobilności był do tej pory traktowany jako całość. Pytanie, czy europosłowie zdecydują się, żeby przyjąć tylko wycinek przepisów dotyczący kabotażu. Ponadto na sesji plenarnej wynik głosowania może być inny, mniej korzystny, niż w Komisji Transportu. Tak już raz się zdarzyło.

Kosma Złotowski ma nadzieję, że cały pakiet mobilności zostanie przesunięty na kolejną kadencję Parlamentu Europejskiego, czyli po wakacjach 2019 roku. — Teraz będą dalej obowiązywać prawa krajowe. Niekorzystne dla nas w Niemczech, Francji i Austrii. Ale te nowe propozycje były skrajnie niekorzystne — powiedział europoseł.

Polska jest potentatem na rynku transportu międzynarodowego, bo obsługuje aż 29 proc. kursów. Kolejna za nią Hiszpania tylko 15 proc. Jeszcze bardziej widoczna jest nasza dominacja w kabotażu: mamy 40 proc. rynku, podczas gdy kolejna Rumunia tylko 9 proc. Anna Słojewska z Brukseli

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA