fbTrack

Terroryzm

Egipt: Masakra na Synaju. Terroryści zabili 305 osób

AFP
Największy w historii kraju zamach pokazuje bezsilność reżimu marszałka Abdela-Fattaha el-Sissi w walce z islamistami.

W piątek popołudniu pod meczet w miejscowości Bir Al-Abed w północnej części Synaju podjechało pięć jeepów z 25-30 bojownikami. Część miała zakryte twarze, przynajmniej jeden trzymał flagę tzw. Państwa Islamskiego. Wszyscy byli uzbrojeni w karabiny maszynowe. Otoczyli meczet i przystąpili do systematycznego zabijania wszystkich, którzy znajdowali się w środku.

- Nikt nie zdołał wydostać się z budynku. Przeżyli tylko ci, którzy znaleźli schronienie pod ciałami zabitych – mówi CNN proszący o zachowanie anonimowości świadek tragedii.

Łącznie w zamachu zginęły 305 osób a 128 zostało rannych.

Meczet należał do sufickiego odłamu Islamu, który przez część wyznawców Allaha jest uważany za heretyczny. Jednak Ahmed El-Tayyeh, wielki imam kairskiej uczelni Al-Azhar i najwyższy autorytet religijny kraju, nazwał zbrodnię „barbarzyńskim atakiem".

Marszałek Sisi ogłosił trzy dni żałoby narodowej. Zapowiedział także, że zniszczy napastników „brutalną siłą". Już w sobotę egipskie myśliwce bombardowały magazyny broni terrorystów.

Eksperci są jednak sceptyczni co do skuteczności takich działań. Egipska armia, która od przejęcia władzy przez Sisi w 2013 r. zakupiła broń wartą 15 mld USD, zdołała co prawda zapobiec przejęciu pełnej kontroli przez Islamistów nad częścią półwyspu, ale już nie powtarzającym się atakom na ludność tej części Egiptu. Wojsko co prawda zniszczyło zabudowania wzdłuż granicy ze strefą Gazy a także tunele, którymi bojownicy Hamasu przerzucali broń, jednak okazało się to niewystarczające, aby powstrzymać przemyt. Tym bardziej, że Islamiści mogą także liczyć na zaplecze po drugiej stronie Egiptu, w pogrążonej w chaosie Libii. Organizacje terrorystyczne rekrutują także wśród młodych Egipcjan należących do Braci Muzułmańskich, którzy zostali wtrąceni do więzień i się zradykalizowali.

Do radykalizacji nastrojów przyczynia się także trudna sytuacja gospodarcza. Aby zapobiec bankructwu kraju, Sisi zaciągnął pożyczkę MFW w zamian za radykalny program reform. Zakłada on m.in. uwolnienie kursu funta egipskiego, który w ciągu roku stracił połowę wartości wobec dolara. 30-procentowa inflacja powoduje, że wiele dóbr konsumpcyjnych pozostaje poza zasięgiem społeczeństwa.

To doprowadza do desperacji młodych ludzi, którzy nie mogą znaleźć pracy. Bruksela ostrzega przed masową imigracją z 95-milionego kraju gdyby sytuacja gospodarcza jeszcze się pogorszyła.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL