fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Inżynier księżycowych budowli

Wikimedia
Współtwórca Opery w Sydney i Centrum Pompidou w Paryżu jest bohaterem filmu „Peter Rice – genialny inżynier”. Premiera filmu w Canal+ Dokument.

– Peter był odkrywcą – uważa Renzo Piano, architekt. – Umiał projektować tak, jakby muzyk grał po ciemku na fortepianie.

Irlandczyk Peter Rice (1935-1992) uznawany jest za jednego z najwybitniejszych inżynierów końca XX wieku, a wypowiedzi tych, którzy go znali, świadczą, że i człowiekiem był wyjątkowym.

– Dorastając w Irlandii nie miałem zbyt wiele źródeł inspiracji – przyznaje Rice w archiwalnym materiale. – Może poza kolorowymi, wysokimi, czerwono-zielonymi żywopłotami, między którymi łatwo było zabłądzić. Często było zimno i deszczowo, ale lubiłem to. Morze było zimne, ale niebieskie i przejrzyste, idealne do pływania.

– Zachowywał się niekonwencjonalnie. Mama mówiła, że w wieku 9 lat nie umiał jeszcze czytać. Za to dużo myślał. Był cichy – pamięta Kitty Gibney, siostra Petera. 

Studia skończył w Belfaście, na praktyki przyjechał do Londynu i tu podjął pierwsze zawodowe wyzwania. Jego żona wspomina, że im było trudniej, tym bardziej się angażował. 

Kierował się instynktem. Kiedy jako inżynier współprojektował Centrum Pompidou (1971) uważał, że obiekty kultury nie powinny przytłaczać odwiedzających, powinny budzić ciekawość, a nie strach. Przeciwieństwem strachu była dla niego lekkość. I uważał, że budynek – sam w sobie – powinien być spektaklem.

Rice był współprojektantem m.in. La Villette, (Paryż 1981), La Defense (Paryż 1986), a także słynnej odwróconej piramidy Luwru (1991).

Mówił, że często stosuje efekt kameleona – zapomina o własnych pomysłach i próbuje się dostosować, aby zrealizować koncepcje architekta. Ale gdy czuł, że architekt nie ma jeszcze konkretnego pomysłu, wtedy delikatnie, acz stanowczo przejmował ster. Świetnie wykonywał prace analityczne, ale trudno było mu pracować z przestrzegającymi biurokratycznych zasad. Projektując tworzył twórczą atmosferę, w której wszystko zdawało się być możliwe. Przyjazny, nie wywyższał się, wszyscy uczestniczyli w procesie planowania. Miał dar przekonywania.

Wspólną pasją Rice’a i jego żony było kino – najbardziej cenił autorskie. Trójkę dzieci traktował poważnie, po partnersku i bardzo lubił spędzać z nimi czas, zarówno kiedy byli mali, jak i starsi.

 Nie lubił tylko przegrywać w badmintona – wspomina jeden z córek Rice’a. – Dzielił się jasnością, którą miał w sobie – mówi jeden z jego współpracowników. – Kochał w życiu piękno. 

Ci, którzy go znali, zgodnie wspominają, że od lat 80. coraz bardziej zwracał się ku duchowości i projektom niekomercyjnym. – Gdy wymyśliliśmy, że stworzymy teatr oświetlany światłem księżyca, gdzieś między cywilizacją a pustynią, nikt nie mógł oprzeć się tej idei – wspomina Humbert Camerlo, pomysłodawca Full Moon Theatre. 

I dodaje, że był to projekt na inną skalę,  ideą, która zawładnęła nie tylko umysłem Rice‘a, ale i jego sercem.

Premiera dokumentu „Peter Rice - genialny inżynier“ zrealizowanego przez Marcusa Robinsona – w niedzielę 23 lutego o godz. 21.30 w Canal+ Dokument.

Warto.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA