fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telekomunikacja i IT

Rząd jednak zatrzyma aukcję LTE?

Fotorzepa, Andrzej Bogacz
Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zmieniło zdanie. Choć nie zamierzało się wtrącać w aukcję zorganizowaną przez Urząd Komunikacji Elektronicznej to jednak proponuje – już drugi raz - mechanizm zatrzymania rozpędzonej i krytykowanej za niedociągnięcia aukcji częstotliwości komórkowych z zakresu 800 i 2600 MHz. Tym razem miałaby zostać przerwana po 115 dniu nierozstrzygniętej licytacji. Rozporządzenie przewiduje, że stanie się to w październiku.

- Jeszcze wczoraj wszystko było OK z aukcją, a jednak minister administracji i cyfryzacji postanowił ją skrócić i to, zdaje się tak, aby nie stracić pieniędzy już wylicytowanych. A przecież prezes UKE mówiła, że nie ma żadnych planów sztucznego zakończenia aukcji. Chyba nadzór nie wytrzymał – napisała na Facebooku Anna Streżyńska, była prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, jeden z krytyków toczącej się aukcji na częstotliwości dla mobilnego Internetu.

We wtorek resort administracji i cyfryzacji kierowany przez Andrzeja Halickiego otworzył szybkie, siedmiodniowe konsultacje projektu rozporządzenia ministra zmieniającego rozporządzenie w sprawie przetargu, aukcji oraz konkursu na rezerwację częstotliwości lub zasobów orbitalnych.

„Konieczność dokonania zmian w rozporządzeniu wynika z potrzeby zracjonalizowania warunków organizacji, przeprowadzenia oraz zakończenia aukcji na rezerwację częstotliwości lub zasobów orbitalnych, poprzez wprowadzenie rozwiązania umożliwiającego zakończenie procesu dystrybucji częstotliwości lub zasobów orbitalnych także w sytuacji przewlekłości etapu II aukcji" – uzasadnia resort. „Termin trwania konsultacji wynosi 7 dni ze względu na trwający już proces rozdysponowywania częstotliwości. Pilne wprowadzenie projektowanych zmian ma zapewnić efektywne gospodarowanie widem. Zakładana nowelizacja umożliwi prawidłową realizację jednego z głównych obowiązków prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, jakim jest wykonywanie zadań z zakresu gospodarki zasobami częstotliwościami i zasobami orbitalnymi" - czytamy. „Propozycja ma za zadanie także wyeliminować ryzyko nadmiernego przedłużania procesu rozdysponowywania częstotliwości, co może prowadzić do utraty korzyści związanych z komercyjnym wykorzystaniem widma" – podał MAC. Resort proponuje, aby poszerzyć listę sposób na zakończenie aukcji poprzez dodanie mechanizmu kończącego ją w przypadku gdyby licytacja częstotliwości nie zakończyła się w ciągu 115 dni aukcyjnych. „W takiej sytuacji w dniu aukcyjnym następującym po 115 dniu aukcyjnym II etapu aukcji przeprowadzana będzie jedna runda, która zakończy II etap aukcji" – podaje MAC.

W przepisach przejściowych proponuje, aby zmienione rozporządzenie miało zastosowanie dla aukcji rozpoczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie projektowanego rozporządzenia. W ramach tych aukcji runda kończąca II etap aukcji jest przeprowadzana nie wcześniej niż po upływie 5 dni roboczych od dnia wejścia w życie niniejszego rozporządzenia, a dzień ten ustalono na 1 października.

„W dniu roboczym poprzedzający dzień przeprowadzenia tej rundy uczestnicy aukcji zostaną poinformowani o miejscu, terminie oraz sposobie składania ofert aukcyjnych. Przepisy przejściowe mają na celu uwzględnienie aktualnego stan faktycznego, a mianowicie toczącej się w chwili obecnej aukcji na 19 rezerwacji częstotliwości" – podał resort.

To druga próba MAC zatrzymania ciągnącej się od lutego aukcji LTE, czyli aukcji częstotliwości komórkowych z zakresu 800 i 2600 MHz. Za pierwszym razem resort chciał wprowadzić w rozporządzeniu zmianę, która zatrzymałaby wczoraj. To w poniedziałek suma ważnych ofert na częstotliwości złożonych przez graczy przekroczyła 6,4 mld zł. Propozycja resortu przewidywała zakończenie aukcji przez prezesa UKE, gdy suma oferta przekroczy 4-krotność sumy cen wywoławczych (1,6 mld zł). Dziś, 101 dnia licytacji, z kolei grający dotarli do 1,2 mld zł za jeden blok pasma 800 MHz. Właśnie taki poziom górnej granicy rozsądku licytacji wskazał w rozmowie z rpkom.pl Tomasz Gillner-Gorywoda, prezes Cyfrowego Polsatu. Urszula Zielińska

Jeśli operatorzy sami nie przestaną licytować lub potem nie zrezygnują z odbioru wygranej przyjdzie im zapłacić za pasmo relatywnie więcej niż wydały telekomy w krajach Unii Europejskiej.

We wtorek suma ważnych ofert na 5 bloków pasma 800 MHz i 14 bloków pasma 2600 MHz przekroczyła 6,5 mld zł.

W licytacji zorganizowanej przez Urząd Komunikacji Elektronicznej kierowany przez Magdalenę Gaj biorą udział Orange Polska, T-Mobile Polska, P4 (Play), NetNet (spółka kojarzona z Cyfrowym Polsatem) oraz Polkomtel (należący do Cyfrowego Polsatu). Popyt ze strony telekomów przewyższa popyt.  Wszystkie firmy chciały początkowo zdobyć w licytacji po dwa bloki 800 MHz każdy i po 4 bloki 2600 MHz. Polkomtel szybko ogłosił jednak, że przestaje aktywnie grać o 800 MHz. Orange zaś podał potem, że będzie licytował nie cztery, a trzy bloki pasma 2600 MHz.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że aukcja mogłaby ciągnąć się w nieskończoność. Pozwala na to kształt dokumentacji aukcyjnej, w której nie przewidziano ingerencji urzędników na wypadek, gdyby telekomy grały na czas i wzajemnie blokowały sobie realizację strategii. Dodatkowo takie zachowanie firm nie jest dla nich zbyt dotkliwe pod względem finansowym. Muszą wnosić zwrotny depozyt, który stanowi 25 proc. ważnych złożonych ofert. Ostatecznie mogą zrezygnować z jego rezerwacji częstotliwości i ich opłacenia. Pozwalają na to polskie przepisy.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA