fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Fantazja o Polsce na dwa teatry

Dymitr Hołówko (Paderewski) i Barbara Dembińska (jego żona)
Teatr Nowy, Kamil Urbanowicz
Ignacy Jan Paderewski stał się bohaterem rocznicowej sztuki, którą wystawiono na dwóch scenach: w Warszawie i w Łodzi.

„Fantazję" Macieja Wojtyszki, której premierę przygotował teraz Teatr Nowy w Łodzi, można jednak potraktować również jako odpowiedź autora na wersję stworzoną przed kilkoma miesiącami w warszawskim Ateneum przez Andrzeja Strzeleckiego.

Bohaterem utworu jest Ignacy Jan Paderewski, wielki pianista, kompozytor i działacz niepodległościowy, także filantrop i biznesmen. Jak pisano – jedyny przed Vaclavem Havlem artysta, który dorównał politykowi, i polityk, który dorównał artyście.

Tytuł „Fantazja" nawiązuje do jednego z najsłynniejszych utworów Paderewskiego. Jest też wskazówką, że autor Maciej Wojtyszko, choć korzystał z wielu materiałów źródłowych, pozwolił sobie na elementy fantazji.

Jest rok 1917, akcja toczy się w nowojorskim hotelu, gdzie polski artysta wraz z żoną i świtą zatrzymał się podczas kolejnego tournée. W przerwie między koncertami pisze memoriał zobowiązujący prezydenta USA do wsparcia dążeń niepodległościowych będącej pod zaborami Polski.

„Fantazja" napisana została z okazji stulecia odzyskania niepodległości i ma, niestety, wszystkie wady utworu stworzonego „na okoliczność". Nie dorównuje klasą na przykład dwóm sztukom Wojtyszki – powstałym bez okazji – o Gombrowiczu: „Dowód na istnienie drugiego" czy „Deprawator".

Łódzka wersja „Fantazji" w reżyserii autora jest również bardziej pozbawiona fantazji niż warszawska. Ma więcej cech przedstawienia szkolnego, odegranego sumiennie ale bez polotu. W Teatrze Nowym Paderewski kreowany przez Dymitra Hołówkę w fatalnej peruce to człowiek wyciszony, prawie nieobecny. Barbara Dębińska w roli żony wydaje się osobą grającą w tym związku pierwsze skrzypce.

Ignacy Jan Paderewski w ujęciu Krzysztofa Tyńca w warszawskim spektaklu ma w sobie szaleństwo artysty porywającego tłumy. Marzena Trybała jako Helena Paderewska wydaje się zaś być nie tylko idolką męża, ale i jego partnerką w działaniach filantropijnych i dążeniach niepodległościowych. Jest też w niej pewna doza ekscentryzmu, o czym świadczy dopisana przez Strzeleckiego scena hodowania kur ozdobnych. Paderewska bowiem, jak wskazują źródła, była wielką miłośniczką ptaków.

Nazwanie sporu Strzeleckiego z Wojtyszką sporem o obecną w tekście papugę, którą w Ateneum zastąpiła para dorodnych kur, to zbytnie uproszczenie.

Andrzej Strzelecki mocno poskracał tekst, sprawiając, że lepiej się go słucha, ale też wyrzucił kilka scen, które dla autora mogły się okazać ważne. Szkoda choćby ostatniego monologu asystenta Paderewskiego Marcela Piou (w tej roli interesująco wypadli Piotr Seweryński w Łodzi i Dariusz Wnuk w Warszawie), który mówi o tragicznych losach rodziny oraz o bezsensie wojny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA