fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

„Inne rozkosze”: Pilch w pogoni za króliczkiem

materiały prasowe
„Inne rozkosze” Jerzego Pilcha to nostalgiczna opowieść o konflikcie między pogonią za przyjemnościami, a wolnością. Premiera w poniedziałkowym Teatrze TV.

Powieść „Inne rozkosze” Jerzego Pilcha (1952-2020) opublikowana została w 1995 roku, a jej tytuł zaczerpnięty z biblijnej Księgi Eklezjasty przywołującej „inne rozkosze synów ludzkich”.

Choć autor napisał z Rudolfem Zioło adaptację „Innych rozkoszy” dla spektaklu Teatru TV w 1999 roku (w roli Kohoutka – Krzysztof Globisz), to na odbywających się wkrótce potem próbach „Innych roz­koszy" w warszawskim Teatrze Powszechnym (w roli Kohoutka – Wiesław Komasa) nie bywał, a nawet nie przeczytał nowej adaptacji poczynionej przez Zioło. W jednym z wywiadów wyznawał m.in. „mój zapał teatralny nigdy nie był zbyt silny”.

Spektakl „Inne rozkosze" w adaptacji i reżyserii Artura Więcka „Barona”, miał premierę w 2016 roku w krakowskim Teatrze STU – teraz jego telewizyjną wersję zobaczą widzowie. Już w scenicznej opowieści dodana została postać będąca alter ego bohatera, by – jak wyjaśniał wówczas reżyser – nie zgubić obecnego w narracji poczucia humoru, smaczków, myśli. Co ciekawe, rolę tego swoistego narratora zagrała aktorka (w telewizyjnym spektaklu - Magda Walach).

 

- Sięgając po tę powieść po latach, uznałem, że to książka, którą powinno się czytać przed 50-tką – wyjaśniał wtedy Artur Więcek „Baron” w jednym z wywiadów. - To wtedy zadajemy rozmaite pytania o miłość, wolność, o to, jak wykorzystaliśmy lata, które za nami. Już jesteśmy odpowiedzialni, mamy, dzieci, rodziny, a zarazem czegoś nam brakuje - tej pogoni za wolnością, za przyjemnościami, za którymi goni Pilchowy bohater Kohoutek.

A ów czterdziestokilkuletni Paweł Kohoutek (Tomasz Schimscheiner), weterynarz z Wisły, mąż, ojciec, syn i wnuk to rozdarty między przydzielonymi mu już przez życie rolami, a pogonią za kobiecymi wdziękami, których jeszcze nie skosztował. Ich posiadaczką jest przybywająca nieoczekiwanie do domu Kohoutka atrakcyjna młoda Aktualna Kobieta (Maria Pawłowska). Problem w tym, że Kohoutek mieszka z żoną (Dominika Bednarczyk), córką (Olga Więcek), a także i rodzicami (Anna Tomaszewska, Marek Litewka). Wprawdzie jego liczne erotyczne przygody nie są tajemnicą dla członków rodziny, a zwłaszcza żony, ale deklaracja Aktualnej Kobiety obwieszczającej, że pragnie z nim zostać do końca życia – w dodatku w jego domu – wzbudza w Kohoutku przerażenie. Póki co – ukrywa ją na strychu, a potem dwoi się i troi, by dwie rzeczywistości jego życia nie zostały skonfrontowane. To wystarczający powód do kolejnych tragikomicznych perypetii, których sprawcą, ale i ofiarą jest główny bohater, mający w życiowym bagażu wieku męskiego głównie rozterki. Nie bez powodu rodzice postrzegają go wciąż jako małego chłopca, a matka musztruje nie napotykając na jego sprzeciw. Jest i zabawnie, i ironicznie, i refleksyjnie. Odpowiedzi na tak istotne pytania jak: czym jest miłość, wierność, jaki sens ma życie – po raz kolejny okazują się nieproste. Wypowiadane przez Aktualną Kobietę słowa: „albo miłość, albo wolność” są skierowane do widzów.

Dwugodzinne przedstawienie w teatrze, w telewizyjnej wersji trwa niespełna półtorej godziny. Nie przeszkadza to aktorom w nakreśleniu wyrazistych ról w przemyślanym reżysersko spektaklu. Występują także Edward Linde-Lubaszenko (Oyermach) i Andrzej Róg (Pastor). Scenografia - Marek Braun, kostiumy - Jolanta Łagowska-Braun.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA