fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Marszałek rozpętuje burzę

Aleksandra Gajewska
Tomasz Zakrzewski
Decyzja o zwolnieniu Aleksandry Gajewskiej, dyrektorki Teatru Rozrywki w Chorzowie, podjęta przez Jakuba Chełstowskiego Marszałka Województwa Śląskiego spotyka się z coraz większym sprzeciwem. Przedstawiciele środowiska teatralnego zwracają uwagę, że została podjęta z pominięciem koniecznych konsultacji z ministrem kultury oraz bez zasięgnięcia opinii stowarzyszeń twórczych.

W obronie wyłonionej w ubiegłorocznym, wrześniowym konkursie dyrektor Aleksandry Gajewskiej  występują dyrekcje innych teatrów, widzowie. We wtorek  ostry głos sprzeciwu wystosowało Stowarzyszenie Dyrektorów Teatrów.

„Decyzja o zwolnieniu dyrektor teatru, zarówno wobec prawa jak i ogólnie przyjętych praw zwyczajowych jest niedopuszczalna - pisze m.in. w oświadczeniu prezes Unii Polskich Teatrów Maciej Englert.

„Z wielkim niepokojem śledzimy sytuację w chorzowskim Teatrze Rozrywki. Decyzję lokalnych władz o odwołaniu ze stanowiska pani dyrektor Aleksandry Gajewskiej odbieramy jako niedopuszczalny przykład posługiwania się inwigilacją prywatnych rozmów w celu pozbycia się niewygodnej osoby" – pisze dyrekcja Teatru Polskiego w Warszawie z Andrzejem Sewerynem na czele.  

Niefortunne nagranie

Przypomnijmy fakty. 29 maja kilka minut przed rozpoczęciem konferencji prasowej dotyczącej „Hotelu Westminster”, najnowszej premiery  w Teatrze Rozrywki w Chorzowie, reżyser Jerzy Bończak w luźnej, nie pozbawionej wulgaryzmów, rozmowie z dyrektorką naczelną sceny Aleksandrą Gajewską (także aktorką grającą w spektaklu) pozwolił sobie na kilka uwag dotyczących obecnych na sali reprezentantek samorządowej władzy. One wprawdzie tego nie słyszały, ale wymianę zdań podsłuchał i nagrał nielegalnie dziennikarz portalu internetowego. W nagraniu słychać wyraźnie, że dyrektorka teatru hamuje zapędy oratorskie reżysera, wyrażając się o przedstawicielkach wydziału kultury z uznaniem. Ostrzega też, by nawet żartem nie pozwolił sobie na wycieczki polityczne, bo władza może nie mieć poczucia humoru.

Nagranie nielegalne trafiło do sieci i marszałka, który natychmiast zwolnił dyrektor Gajewską i poinformował o ogłoszeniu konkursu na nową dyrekcję. Dyrektor artystyczny teatru Jacek Bończyk, który wspólnie z Gajewską wygrał przed niespełna rokiem konkurs na prowadzenie Teatru Rozrywki - w geście solidarności złożył rezygnację.

Paweł Szkotak, twórca znanego na całym świecie Teatru Biuro Podróży, wieloletni dyrektor Teatru Polskiego w Poznaniu, a obecnie prezes Stowarzyszenia Dyrektorów Teatru podjął się w ubiegłym tygodniu mediacji z marszałkiem Chełstowskim. Ponieważ rozmowy nie przyniosły rezultatów wydał we wtorek oświadczenie Stowarzyszenia, w którym wyraża zdecydowany protest przeciwko zaistniałej sytuacji, podkreśla w nim m.in. działanie pozaprawne. Podaje pięć powodów, które mogłyby zgodnie z prawem być powodem dymisji, a potem dodaje:  „można z całą stanowczością stwierdzić, że żaden z powyższych warunków nie został spełniony. Nie dochowano procedury opiniowania, a także nie zaistniała żadna z przyczyn wskazanych w ustawie, które umożliwiałyby odwołanie p. dyrektor Gajewskiej. Odwołanie p. Gajewskiej odbyło się zatem z naruszeniem wspomnianych przepisów, czyli naruszeniem obowiązującego prawa".

Aleksandra Gajewska, od lat związana była z chorzowską sceną jako aktorka. Jest też cenioną menadżerką kultury. Była radną Sejmiku Województwa Śląskiego IV kadencji, w latach 2010-2014 wicemarszałkiem województwa z ramienia Platformy Obywatelskiej. Stanowisko dyrektor naczelnej teatru objęła krótko przed ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi, w efekcie których PiS przejęło władzę w województwie. Wtedy też wycofała się z polityki.

W jednym z wywiadów uznała,  że dotychczasowa współpraca z nowym zarządem województwa przebiegała dobrze. Powód jej odwołania - subiektywną ocenę Jerzego Bończaka, wyrażoną w prywatnej, podsłuchanej rozmowie, uważa za kuriozalny. Dodaje też, że swoją tonującą reakcję na słowa znanego aktora i reżysera - uważa za właściwą.

Komentarz

Jakub Chełstowski, kandydat PiS na Marszałka Województwa Śląskiego w wyborach w Sejmiku zdobył 23 spośród 45 głosów. 21. radnych głosowało przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Trudno więc uznać, że odniósł miażdżące zwycięstwo. Wszystko wskazuje na to, że decyzja marszałka Chełstowskiego , która w środowisku ludzi kultury wywołała i nadal wywołuje taki protest w umocnieniu pozycji PiS na Śląsku wcale nie pomoże. Dotyczy bowiem Teatru Rozrywki, który jest jedną z wizytówek kulturalnych Śląska - instytucją cenioną, lubianą i masowo odwiedzaną przez mieszkańców - nie tylko ze Śląska. Wydaję się, że pan marszałek stosuje zasadę „po mnie choćby potop”. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA