Reklama

Rosyjska przypowiastka o ludożercach

W poniedziałek w telewizyjnej Jedynce polska prapremiera sztuki Wiktora Szenderowicza – „Ekspedycja”.

Foto: materiały prasowe

To druga realizacja w Teatrze Telewizji tekstu tego autora. Pierwszą, w 2016 roku była komedia skłaniająca jednak do poważniejszych refleksji – „Ludzie i anioły” Tamto przedstawienie przeniesione z warszawskiego Teatru Współczesnego i było grane w studiu „na żywo”. 

– Ta sztuka jest popularna szczególnie w byłych krajach bloku socjalistycznego, gdzie zrozumiałe są motywacje występujących w niej postaci – mówił wówczas w jednym z wywiadów autor i dodał: – Moje pozostałe sztuki w Rosji nie są grane. To ostre komedie satyryczne, na które we współczesnej Rosji nie ma dziś popytu.

Wiktor Szenderowicz (ur.1958) jest satyrykiem, scenarzystą i reżyserem, znanym z wnikliwej krytyki rosyjskich elit, laureatem m.in. nagrody Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w kategorii „obrona praw człowieka środkami kultury i sztuki”. Wojciechowi Adamczykowi, reżyserowi poprzedniego przedstawienia obiecał, że jeśli tylko będzie miał coś odpowiedniego do realizacji w telewizji – przyśle. 

Tak do rąk polskiego reżysera trafiła „Ekspedycja”, w zamyśle filozoficzna przypowiastka o ludzkiej naturze ubrana w konwencję czarnej i do tego romantycznej komedii. Opowiada historię Alberta, młodego wysłannika ONZ (Adrian Zaremba), przybywającego z dobroczynną misją do żyjącego z dala od cywilizacji Ludu Końca Świata. Oferuje humanitarną pomoc w postaci przywiezionych ze sobą lekarstw i żywności i w zamian oczekuje tylko jednego – że tubylcy zrezygnują z „diety ludzkiej” czyli z  jedzenia kolejnych członków sąsiedniego plemienia Karaczurów. Ale Wódz (Cezary Żak) przekonuje młodego idealistę, że postęp już się dokonał – członkowie Ludu Końca Świata nie zjadają już braci ze swojego plemienia…

Albert wyjawia, że rodzice nadali mu imię na cześć Alberta Schweizera, teologa i duchownego luterańskiego, który w 1952 roku został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla za założenie szpitala w Gabonie. Misja, którą zlecił bohaterowi autor „Ekspedycji” wydaje się wcale nie mniej poważna, tym bardziej że Plemię Końca Świata wcale nie jest takie oddalone od cywilizacji, jak się na początku wydaje. A ludożerczych przyzwyczajeń nie zamierza się wyzbywać. 

Reklama
Reklama

Opisywać perypetii Alberta nie należy, bo to trochę tak, jakby chcieć opowiedzieć dowcip. Jednakże wydaje się, że sztuka zabawniej wypada w czytaniu niż w realizacji. Rzecz została umiejscowiona w pustynnej scenerii zbudowanej w hali zdjęciowej, gdzie na piasku obok namiotów tubylców widać nieduże skały, totemy, a aktorzy zostali ubrani w klimatyczny przyodziewek rodzaju indiańskiego. łw realizm miał w założeniu zapewne uwydatnić komediowość sytuacji, ale w prezentowanej wersji – raczej czyni z niej bajkę.

Lekkości jednak ta bajka nie ma, a jej poszczególne ogniwa nie zawsze do siebie pasują, w każdym razie nie na tyle, by historia była potoczysta i smakowita. 

Teatr
W Łodzi ruszy pierwszy wielki tegoroczny festiwal teatru. Warlikowski, Klata, Machulski
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Teatr
„Jedyne najwyższe drzewa na świecie”. Kogo nie oszczędził Iwan Wyrypajew?
Teatr
„Krzyżacy” wg Jana Klaty: kiedy kibole rządzą światem
Teatr
Klata sprzedał „Krzyżaków” w Warszawie. Sienkiewicz w duchu Black Sabbath
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama