fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Taśmy z Nowogrodzkiej

Sondaż: Czy Polacy wierzą w zeznania Birgfellnera na temat prezesa PiS

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Ilu respondentów uważa obciążające Jarosława Kaczyńskiego zeznania spowinowaconego z nim austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera za wiarygodne? Odpowiedź w sondażu SW Research dla serwisu rp.pl.

Gerald Birgfellner, składając zeznania w prokuraturze 11 lutego, miał stwierdzić, że Jarosław Kaczyński miał nakłonić go do wręczenia 50 tys. zł księdzu z rady fundacji, która jest właścicielem spółki Srebrna - informuje "Gazeta Wyborcza". 

Ta sprawa od początku do końca ma jeden cel. Ma uderzyć politycznie w Jarosława Kaczyńskiego i PiS. Obalić to, co jest rzeczywistością, a nie żadnym mitem. Jarosław Kaczyński jest tym, którego uczciwość nie może być w żaden sposób podważona - uważa Jacek Sasin

Największa grupa respondentów (45 proc.) uważa obciążające Jarosława Kaczyńskiego zeznania spowinowaconego z nim austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera za wiarygodne. Przeciwnego zdania jest 23 proc. ankietowanych. 32 proc. badanych nie umiało zająć w tej sprawie jednoznacznego stanowiska.

- Najmocniej wierzą w nie osoby powyżej 50 roku życia, badani z wykształceniem wyższym i mieszkańcy miast 100-200 tys. mieszkańców. Przeciwnego zdania jest co czwarty badany (23 proc.). Najmniej wyrobione zdanie o sprawie (odpowiedź "nie wiem, trudno powiedzieć") mają kobiety i osoby poniżej 24 lat - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.

Według prof. Wawrzyńca Konarskiego, politologa z Akademii Finansów i Biznesu Vistula, ocena wiarygodności polityka w przestrzeni publicznej wynika głównie z interpretowania faktów dokonywanego przez zwolenników i przeciwników konkretnej osoby. - Podstawę niekorzystnej sytuacji, w jakiej znalazł się obecnie Jarosław Kaczyński stworzyły nadmiernie kontrastowe opinie wypowiadane o tym polityku: jednoznacznie apologetyczne ze strony związanych z nim członków jego partii i wysoce krytyczne ze strony jego zdeklarowanych przeciwników. Paradoksalnie to, że oskarżycielem prezesa Kaczyńskiego stał się nikomu dotąd nieznany Gerald Birgfellner, nota bene zięć Jana Marii Tomaszewskiego, kuzyna przywódcy PiS zderza się z wizerunkiem Kaczyńskiego, idealizowanym w środowiskach polskiej prawicy i opanowanych przez nią mediach publicznych. To zaś powoduje, że w myśl psychologicznej zasady, iż nie ma ludzi idealnych oskarżenia Birgfellnera uderzające w Kaczyńskiego stają się bardziej wiarygodne dla tak wielu respondentów aniżeli kształtowany dotąd obraz tego polityka przez wspierające go polityczne kręgi. Negatywnym dopełnieniem tej dyskomfortowej dlań sytuacji jest wysoki procent osób niezdecydowanych w swojej ocenie. Nie jest to dobry prognostyk dla przywódcy PiS – wylicza prof. Konarski.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA