fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Michał Szułdrzyński: O demokracji w Ameryce

Donald Trump
AFP
Donald Trump robi wszystko, by nie przyznać się do wyborczej porażki. Choć od wyborów minęły już dwa miesiące, wciąż stosuje sztuczki, które mają podważyć zwycięstwo Josepha Bidena. Opublikowana w zeszłą niedzielę przez „Washington Post" rozmowa Trumpa z sekretarzem stanu Georgia, w której prezydent naciskał urzędnika, by „znalazł" brakujące poparcie dla niego, została uznana przez większość komentatorów za dowód ostatecznego upadku tego polityka.

Kończący swoją kadencję prezydent skutecznie robi to, co w 2016 r. zarzucano Rosji. W poprzednich wyborach rozmaite ingerencje w proces wyborczy, ataki hakerskie na sztab Hillary Clinton, zatrudnianie farm trolli, które siały dezinformację, wcale nie miały na celu jedynie wsparcia jednego z kandydatów. Głębszy cel był inny: sprawdzić, czy da się ośmieszyć demokrację w kraju, który swoją wyższość nad całym światem buduje na tym, że jest największą i najsilniejszą demokracją, że liczy się dla niego promocja pewnych wartości.

Ale to, co planowali Rosjanie, udało się dopiero Trumpowi. Nie mogąc się pogodzić z przegraną, prezydent rozpętał wojnę informacyjną, utwierdzając swoich wyborców w przekonaniu, że wybory zostały sfałszowane, a Biden „ukradł" prezydenturę. Teza o fałszerstwie zdobywa całe rzesze zwolenników, w efekcie czego wiara w amerykańską demokrację, nawet wśród samych Amerykanów, zdaje się bardzo szybko erodować.

T...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA