fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Putin liczy na pakt z Trumpem w walce z terroryzmem

Tym cywilom udało się opuścić wschodnie Aleppo.
AFP
Po upadku Aleppo Putin liczy na pakt z Trumpem w walce z terroryzmem.

Żołnierze Asada oraz stowarzyszone z reżimem milicje opanowują sukcesywnie zrujnowanego dzielnice wschodniego Aleppo, miasta będącego jeszcze niedawno pod kontrolą zbrojnej opozycji. Docierające stamtąd relacje są przerażające. Rozstrzeliwania podejrzanych o współpracę z opozycją, trupy na ulicach, eksplozje, bomby, bezkarni zwycięzcy i ich zemsta.

Jak twierdzi Rupert Colville, rzecznik wysokiego komisarza ONZ ds. praw człowieka, dotarły do niego informacje o 82 zabitych, których ciała leżą na ulicach czterech dzielnic. Intensywny ostrzał uniemożliwia mieszkańcom ich pochówek. Są doniesienia o dziesiątkach mężczyzn i chłopców przetrzymywanych przez armię Asada w pobliżu jej pozycji. Tureckie MSZ nie ma złudzeń w sprawie tego, co dzieje się w mieście. – Mamy do czynienia z okrutną odmianą zdziczenia – opisał sytuację Mevlüt Çavusoglu, szef tureckiej dyplomacji. Ranni nie mają szans opuszczenia miasta. Wszelkie próby doprowadzenia do zawieszenia broni spaliły na panewce.

Bez rozejmu

– Można oczywiście uzgodnić dwa, cztery czy nawet siedem dni przerwy w walkach. Ale to już przechodziliśmy. Oznacza to chwile oddechu dla bojowników – tłumaczył szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow, którego cytuje rządowa „Rossijskaja Gazieta".

We wtorek we wschodnim Aleppo znajdowało się jeszcze około 100 tys. mieszkańców. Nie wiadomo, ilu pozostało obrońców, lecz ich liczba nigdy nie była większa niż 8–9 tys. Bronili się od czterech lat.

W najbliższych dniach całe Aleppo znajdzie się w rękach sił prezydenta Asada. Losów wojny w tym regionie nie odwrócą już posiłki, które z północno-wschodniej prowincji Idlib przedarły się w ostatnich godzinach do wschodniej części miasta.

– Aleppo musi zostać zdobyte przed 20 stycznia, dniem objęcia władzy przez Donalda Trumpa. Taki jest strategiczny plan Moskwy realizowany konsekwentnie – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Mario Abu Zaid, politolog mieszkający w Bejrucie. Jest przekonany, że do tego czasu administracja Obamy nie podejmie żadnych działań z wyjątkiem wsparcia oddziałów kurdyjskich peszmergów biorących udział w walkach o Mosul oraz z bojownikami samozwańczego Państwa Islamskiego w Syrii. To jednak nie ma wpływu na bieg wydarzeń w Aleppo.

Rosja rozdaje karty w Syrii już niemal całkowicie samodzielnie. Ma tam dwie bazy: w Latakii oraz Tartus. Na Morzu Śródziemnym kołysze się przestarzały, ale wzbudzający respekt, jedyny rosyjski lotniskowiec „Admirał Kuzniecow" w towarzystwie flotylli okrętów. Na lądzie walczą rosyjskie oddziały specjalne oraz żołnierze CZWK Wagner, czyli najemnicy rosyjskiej firmy działającej jak kiedyś amerykański Blackwater. Jak wynika z informacji w rosyjskich mediach, w Syrii znajduje się obecnie 2,5 tys. rosyjskich żołnierzy, w tym do 1,6 tys. z firmy Wagnera.

Założył ją pułkownik rosyjskich sił specjalnych Dimitrij Utkin posługujący się pseudonimem Wagner. 9 grudnia gościł na Kremlu, gdzie przyznawano państwowe odznaczenia z okazji Dnia Bohaterów Ojczyzny. Nie wiadomo, jaki otrzymał medal, ale wiadomo za co.

Jego najemnicy walczyli w wielu miejscach w Syrii. Także w Palmyrze odbitej z rąk dżihadystów w kwietniu tego roku. Ta sama Palmyra została w ostatnich dniach zdobyta po raz wtóry przez tzw. Państwo Islamskie. Zaskoczona armia prezydenta Asada wycofała się w panice, pozostawiając sporą ilość sprzętu wojennego, w tym kilkadziesiąt czołgów. – Wygląda na to, że sprzęt ten znalazł się w rękach dżihadystów nie przypadkiem. Chodzi o celowe wzmocnienie dżihadystów, aby następnie zaoferować Donaldowi Trumpowi wspólną walkę z tzw. Państwem Islamskim – mówi Mario Aby Zaid.

Pakt z Kremlem

W myśl tej logiki po opanowaniu Aleppo Rosja byłaby gotowa do zawarcia z Waszyngtonem porozumienia o podziale wpływów na Bliskim Wschodzie.

W pewnym sensie USA przygotowują się do realizacji takiego scenariusza. Prezydent elekt zapowiadał od dawna, że za jego czasów na dżihadystów spadnie deszcz bomb. Prezydent Obama wysyła właśnie do Syrii 200 żołnierzy sił specjalnych, których zadaniem będzie przygotowanie lokalnych oddziałów do ataku na Rakkę, stolicę dżihadystów. Dołączą do znajdujących się już w Syrii 300 żołnierzy i doradców.

– Mianowanie przez Trumpa na szefa Departamentu Stanu Rexa Tillersona, dobrego znajomego Putina, może być dowodem, że następca Baracka Obamy jest na serio zainteresowany poprawą relacji z Rosją – mówi „Rz" Gunter Mulack, szef berlińskiego Instytutu Orientalnego. Priorytetem nowej administracji będzie też walka z dżihadyzmem i islamskim terrorem. Mówi o tym wprost gen. Michael Flynn, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Trumpa. W jego opinii islam zagraża american way of life, a jako ideologia jest „złośliwym nowotworem". – Takie opinie cieszą bez wątpienia Kreml, będąc zapowiedzią owocnej współpracy na Bliskim Wschodzie w walce z terroryzmem – tłumaczy Gunter Mulack.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA