fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rosja: ćwierć miliona ludzi przeciw premierowi

Szef rosyjskiego rządu Dmitrij Miedwiediew
AFP
Po kolejnym wyskoku Dmitrija Miedwiediewa zaczęto zbierać podpisy pod petycją o jego dymisję. Eksperci się zastanawiają, kto i dlaczego wspiera tę akcję.

„Ryba psuje się od głowy" – napisał autor petycji, którą poparło już ponad 260 tysięcy osób.

Premier odpowiadał młodemu wykładowcy z Dagestanu, który zapytał go „dlaczego nauczyciele zarabiają 10–15 tysięcy rubli, a policjanci – 50 tysięcy". „Nie należy porównywać pensji nauczycieli i policjantów. Jestem całkowicie pewny, że współczesny wykładowca może nie tylko dostawać swoją pensję, ale jeszcze i dorabiać" – podsumował Miedwiediew.

Wypowiedź szefa rządu natychmiast rozeszła się po internecie, wywołując falę ironicznych i złośliwych komentarzy. Zaczęto przypominać przypadki nauczycieli, którzy dorabiali – na przykład moskiewskiego nauczyciela historii, którego w marcu 2015 roku aresztowano za wysadzanie w powietrze bankomatów.

4 sierpnia, dwa dni po wystąpieniu Miedwiediewa, na specjalnej stronie internetowej change.org pojawiła się petycja domagająca się jego dymisji. Żarty i kpiny zamieniły się w problem polityczny.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow początkowo bagatelizował sprawę: – Nie sądzę, byśmy musieli odpowiadać. Ale jeden z blogerów „Financial Times" napisał, że po parlamentarnych wyborach Miedwiediew może zostać zdymisjonowany. Jeśli rządząca, proputinowska partia Jedna Rosja – której przywódcą jest premier – dostanie we wrześniu 50 proc. głosów lub mniej. Tym razem rzecznik Kremla się zdenerwował: – Ćwiczenia politologów na temat zbliżającej się dymisji premiera nie są nowe. Na tyle stałe, że przestały zasługiwać na uwagę.

Ale rosyjscy eksperci uważają podobnie jak brytyjski bloger. – Do wyborów szefem rządu będzie Miedwiediew, a potem tradycyjnie „partia władzy" (Jedna Rosja) dostanie mniej głosów, niż się spodziewano. No i zaczną się rozmowy o zmianie premiera – sądzi Aleksandr Makarkin.

Wraz ze zwiększaniem się liczby podpisów pod petycją na Kremlu zaczęto się coraz bardziej denerwować. – Akcja (przeciw premierowi) jest robiona na zamówienie. Widać wyraźnie, że specjalnie przeszkoleni ludzie prowadzili monitoring, szukali jakichś (kontrowersyjnych) wypowiedzi i znaleźli tę – powiedział jeden z urzędników administracji prezydenta agencji RBK.

Wszyscy uchylają się jednak od odpowiedzi, kto mógłby ją „zamówić". Wiadomo jednak, że do władzy i wpływów wraca powoli stary przyjaciel Putina, były minister finansów Aleksiej Kudrin. Zdymisjonowany przez Miedwiediewa w 2011 roku przedstawił ostatnio alternatywny wobec rządowego program rozwoju gospodarczego kraju. A cztery miesiące temu zaproponował, by w Rosji przeprowadzić przedterminowe wybory prezydenckie w celu „uzyskania mandatu do przeprowadzenia głębokich reform". Większość rosyjskich polityków publicznie skrytykowała ten pomysł.

Ale ostatnio wiceminister finansów Tatiana Niestierienko uprzedziła, że zasobów finansowych państwa starczy tylko do końca 2017 roku. – Afery wokół premiera mogą być związane właśnie z plotkami kursującymi w establishmencie politycznym o możliwości przeniesienia prezydenckich wyborów z marca 2018 na jesień 2017 roku. Stąd zaostrzenie walki o to, kto stanie na czele przyszłego rządu Putina, podczas jego kolejnej kadencji. Przy tym nikt nie wątpi, że Putin wystartuje w wyborach i wygra je – uważa jeden z moskiewskich ekspertów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA