fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Dla prezydenta Emmanuela Macrona wzorem są kraje skandynawskie

AFP
Rozmowa z Nicolasem Veronem, ekonomistą z Instytutów Bruegla w Brukseli i Petersona w Waszyngtonie.

Rzeczpospolita: En Marche! ma szansę zdobyć bezprecedensową większość w parlamencie. Czy Macron to wykorzysta, by śladami Schroedera i Camerona przeprowadzić liberalne reformy?

Nicolas Veron: Cameron nie przeprowadzał reform, raczej ciął wydatki. Reformy Schroedera nie były zaś spójne. Dla Macrona to nie Niemcy są wzorem, tylko kraje skandynawskie. Chce, aby państwo pozostało mocno zaangażowane w życie gospodarcze, wydatki publiczne były znaczące, ale regulacje rynku pracy, działalności przedsiębiorstw stały się o wiele bardziej elastyczne.

Ale Skandynawia ma zupełnie inną kulturę, we Francji można wręcz mówić o awersji do reform...

Jeśli kraj jest tak skostniały, to jak wytłumaczyć wygraną Macrona? A jeśli nawet się uzna, że Francuzom chodziło tylko o zatrzymanie Le Pen, to dlaczego chcą teraz dać En Marche! absolutną większość w parlamencie?

Chirac, Sarkozy, Hollande też zapowiadali reformy. I wycofali się, kiedy ludzie wyszli na ulice.

Chirac i Hollande nie zostali wybrani dla przeprowadzenia reform. Sarkozy, owszem, miał mandat dla wdrożenia poważnych zmian, ale szybko wszedł w układy ze związkami zawodowymi, które wszystko zatrzymały. Macron ma o wiele bardziej radykalną wizję reform. A jeśli związki zawodowe zaczną protestować, będzie mógł się temu oprzeć dzięki silnemu poparciu, jakie uzyskał przy urnach.

Macron zaś chce zmienić model społeczny. To zakłada reformę rynku pracy: możliwość ustalania na poziomie przedsiębiorstw czasu pracy, warunków zatrudnienia, a w skali kraju - limitu odpraw. Chce także ujednolicić system emerytalny, który jest skomplikowany i niesprawiedliwy, z odrębnymi przywilejami dla urzędników, pracowników państwowych przedsiębiorstw, niektórych kategorii zawodowych. Prezydent chce także, by bardzo kosztowny system szkoleń zawodowych został radykalnie przebudowany.

Sektor publiczny pochłania we Francji 57 proc. PKB, najwięcej w Europie. Macron chce tylko nieznacznie odchudzić państwo, ograniczyć wydatki o 60 mld euro rocznie. To wystarczy?

We Francji jest powszechne poparcie dla silnej roli państwa, Macron tego nie zmieni. To także dotyczy 6 mln urzędników zatrudnionych dożywotnio. Macron chce ograniczyć ich liczbę tylko o 5 proc. Wie, że nie ma zgody na radykalne działania w tej sprawie.

Jak gospodarka ma się rozwijać przy utrzymaniu takich kosztów?

Ważny jest efekt psychologiczny: po wyborach prezydenckich mamy najwyższy wskaźnik zaufania gospodarstw domowych. To przełoży się na tempo wzrostu gospodarki, zacznie spadać bezrobocie, jak to się dzieje w innych krajach Unii od trzech–czterech lat.

To wystarczy, aby Francja stała się wiarygodnym partnerem Niemiec?

To kwestia dynamiki. Dyskusja o reformie strefy euro nie ruszy przed powołaniem nowego niemieckiego rządu za pół roku. Do tego czasu Macron chce pokazać, że zaczął już coś robić.

—rozmawiał Jędrzej Bielecki

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA