fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Niemcy: miejsce Polski w sercu Unii

Frank-Walter Steinmeir spędzi noc z wtorku na środę w Warszawie. To sygnał, że Niemcy przywiązują dużą wagę do stosunków z Polską.
AFP
Europa jest w głębokim kryzysie. Steinmeier przyjeżdża do Warszawy z nadzieją, że Polska pomoże ją ratować.

Dyplomacja ma swój język, gesty, które służą do przekazania w nieformalny sposób politycznego przesłania. W czasie rozpoczynającej się we wtorek wizyty prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera będzie ich całkiem sporo. Mają sygnalizować, że Niemcy liczą na nowe otwarcie z Warszawą.

„Nie mamy czasu do stracenia. Świat za granicami Unii płonie: Ameryka grozi wojną handlową, po zerwaniu przez Donalda Trumpa porozumienia z Iranem przyszłość Bliskiego Wschodu jest niepewna, stosunki z Rosją są napięte. Ale także sama zjednoczna Europa staje wobec poważnych wyzwań. Kanclerz Merkel liczy, że w tej sytuacji wszystkie kraje członkowskie Unii skoncentrują się na wzmocnienu współpracy i Polska jak najszybciej dołączy do Francji i Niemiec aby bronić Unii" – mówią „Rzeczpospolitej" źródła rządowe w Berlinie. Dobre, osobiste stosunki, jakie udało się przez minione trzy lata zbudować między Andrzejem Dudą a obecnym, niemieckim prezydentem mogą w tym pomagać.

Bez reparacji i ustawy o IPN

Choć z Warszawy do Berlina lot trwa mniej, niż godzinę, Steinmeir zostanie na noc nad Wisłą. Na Zamku Królewskim weźmie udział w konferencji poświęconym 100-leciu polskiej niepodległości, podczas którego przypomni, że „w przeszłości byliśmy, jesteśmy i w przyszłości zostaniemy bliskimi partnerami".

Choć prezydent Niemiec złoży kwiaty nie tylko pod Pomnikiem Powstańców Warszawy ale także Bohaterów Getta i odwiedzi Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, Niemcy inaczej niż Amerykanie, Izraelczycy a ostatnio Brytyjczycy, nie zamierzają podnosić tematu nowelizacji ustawy o IPN i sprawy współudziału Polaków w Holokauście. Wychodzą z założenia (co zresztą obiecał szef MSZ Jacek Czaputowicz), że na agendzie dwustronnych rozmów nie stanie sprawa reparacji za Drugą Wojnę Światową. Tym razem historia ma więc pomóc zbliżyć oba kraje.

Taki scenariusz wizyty był już planowany od dawna, zanim 10 kwietnia odsłonięto pomnik ku czci Katastrofy Smoleńskiej na Placu Piłsudskiego. Ale dzięki temu, że nie będzie tym razem składał wieńca na Grobie Nieznanego Żołnierza, niemiecki prezydent uniknie także kłopotliwego dylematu, czy powinien również oddać hołd przed znajdującym się w tym samym miejscu, kontrowersyjnym monumentem.

Polska przeciwna protekcjonizmowi Trumpa

To nie będzie moment, w którym uda się przełamać najpoważniejszy spór między Polską i Brukselą: o praworządność. Niemcy podkreślają, że to zadanie należy do Komisji Europejską i mają nadzieję, że dialog między Warszwaą i Brukselą doprowadzi do konkretnych rezultatów.

Taka postawa nieco przypomina strategię Merkel w negocjacjach z Davidem Cameronem przed referendum o Brexicie w 2016 r.: choć Berlin chciał uniknąć rozwodu Wielkiej Brytanii z Unią, to jeszcze mocniej bronił czterech wolności jednolitego rynku bo bez nich w ogóle nie ma Wspólnoty.

Ale, podkreślają niemieckie źródła, między oboma krajami stosunki i bez tego są lepsze, niż się czasami uważa.

„Polska ma stabilny rząd. Nawet, jeśli nie we wszystkim się zgadzamy, możemy się z nim dogadywać" – mówią źródła rządowe w Berlinie.

Mimo nacisków ze strony Stanów Zjednoczonych, Polska przyjęła podobną do europejskiej strategię obrony wolności handlu. Rząd Morawieckiego dobrze rozumie, że wstrzymanie eksportu niemieckich samochodów do USA uderzy z całą mocą w polskich dostawców. Nasz kraj poparł także starania Niemiec i Francji o uratowanie porozumienia atomowego z Iranem.

Oba kraj może też połączyć podobna wizja przyszłości zjednoczonej Europy. Niemcy dość sceptycznie odniosły się do planów Emmanuela Macrona pogłębienia strefy euro, budowy „Europy dwóch prędkości".

„Nie ma potrzebnej większości w Unii, aby zmieniać europejskie traktaty" – mówią niemieckie źródła rządowe.

To nie mogło nie spodobać się w Warszawie. Ale między Paryżem i Berlinem trwają teraz intensywne negocjacje w sprawie dokończenia budowy unii bankowej (system gwarancji kont bankowych, ratowania upadających banków). Niemcy liczą, że nawet pozostając poza euro, Polska przyłączy się do tego projektu

Uchodźcy już tak nie dzielą

Zbliżenie między Warszawą i Berlinem jest też możliwe w sprawie polityki azylowej. Sukces skrajnej prawicy w Niemczech spowodował, że nad Szprewą panuje dziś o wiele większa ostrożność w sprawie przyjmowania na wielką skalę imigrantów, niż w 2015 r. Niemcy już nie krytykują więc tak mocno Polski, jak kiedyś. Podkreślają też, że nasz kraj przestrzega Konwencji Dublińskiej przyjmując nielegalnych imigrantów, którzy dostali się na zachód przez polskie terytorium. Uznają, że część Ukraińców, którzy przybyli nad Wisłę, to rzeczywiście uchodźcy. I podkreślają, że rząd Morawieckiego chce wzmocnić granicę zewnętrzną Unii.

Choć nie wymaga tego prawo europejskie, decyzja o przyjęciu wspólnej polityki azylowej ma być w Brukseli przyjęta jednomyślnie. To wszystko powinno ułatwić ostateczne porozumienie między Berlinem i Warszawą w sprawie polityki imigracyjnej, być może już w czerwcu.

Znacznie trudniej będzie je natomiast osiągnąć w sprawie Nord Stream 2. W Kijowie kanclerz Merkel niedawno przyznała, że choć jest to jej zdaniem "projekt komercyjny", to jednak "z konsekwencjami politycznymi". Dlatego Niemcy chcą pomóc w modernizacji ukraińskiej infrastruktury przesyłu gazu, zapewnić w kontraktach z Moskwą, że część surowca nadal będzie przechodziła tranzytem przez Ukrainę. Wątpliwe jednak, aby to zadowoliło Warszawę.

Mimo to pozostaje jasne, że Polska nie ma dziś bliższego i bardziej wpływowego partnera w Unii niż Niemcy. Poszerzona o Francję współpraca jest już wyraźnie trudniejsza. Pięć lat od ostatniego spotkania przywódców trzech państw oficjalnie wszyscy chcą znów ożywić ten format. Ale terminu i miejsca kolejnego szczytu brak. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA