fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rosja wraca do Afryki

hdptcar/Wikimedia Commons
Na Kremlu podpisano porozumienie o wysłaniu żołnierzy do Republiki Konga.

- Rosja powinna zająć swoje miejsce w Afryce – mówił w czasie wystąpienia w Dumie kongijski prezydent Denis Sassou-Nguesso.

Dzięki „zajmowaniu swego miejsca" jeszcze przez ZSRR Sassou-Nguesso został po raz pierwszy prezydentem w 1979 roku. Żołnierz wojsk spadochronowych już w 1969 roku założył „marksistowsko-leninowską" Kongijską Partię Pracy. W czasie swych rządów wprowadził ustrój jednopartyjny, a marksizm-leninizm uczynił oficjalną ideologią państwową.

Upadł w 1992 roku, wraz z upadkiem ZSRR, ale wrócił do władzy i utrzymał się przy niej w 1997 dzięki pomocy wojsk angolańskich – również byłego państwa marksistowsko-leninowskiego.

- Nasi specjaliści zajmą się obsługą techniki wojskowej. (...) Wiele jej obiektów może być dalej eksploatowanych przy odpowiednim serwisie – wyjaśniał obecną rolę rosyjskich wojskowych rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

Prawie 80 proc. uzbrojenia armii kongijskiej wyprodukowano w ZSRR. Używa ona nawet moździerzy z 1943 roku oraz czołgów T-34 (podobno już nie jeżdżą, ale są zmagazynowane). Jednak główną jej siłą są również nieco muzealne T-54 i T-55.

W zamian za serwis prezydent Sassou-Nguesso zaproponował Rosjanom współudział w wydobyciu ropy naftowej. Przyszło mu to bez trudu – jego syn jest szefem państwowego monopolisty naftowego.

Polami naftowymi w Kongo zainteresowała się państwowa „Zrubieżnieft", utworzona jeszcze w 1967 roku dla wspierania wydobycia ropy w państwach zaprzyjaźnionych z ZSRR. Obecnie współpracuje z Wietnamem, Kubą oraz Republiką Serbską w Bośni i Hercegowinie.

Od jesieni 2018 roku zachodni eksperci alarmują, że Rosja umacnia swe pozycje w Afryce, wyszukując do współpracy kraje bogate w surowce mineralne (przede wszystkim ropę). Jej główną bazą stała się obecnie Republika Środkowoafrykańska, ale rosyjscy najemnicy z firmy „Wagner" oraz oficerowie wywiadu wojskowego wspierali również obalonego miesiąc temu prezydenta Sudanu Omara al-Baszira.

W sumie Rosja podpisała porozumienia o współpracy wojskowej z co najmniej 15 krajami afrykańskim. W zamian za surowce mineralne wszystkim bowiem proponuje dostawy broni – najczęściej na własny kredyt.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA