fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Armia jest najważniejsza

AFP
Cięcia w budżecie najmniej dotkną resortu obrony. Zbyt dużo wrogów na swojej liście ma Kreml.

Prezydent Rosji Władimir Putin postanowił nie zmniejszać budżetu Ministerstwa Obrony o 10 proc., jak było zapowiadane wcześniej. Wiceszefowa resortu Tatiana Szewcowa poinformowała, że budżet zostanie obniżony jedynie o 5 proc.

Cięcia nie dotkną programów zbrojeniowych oraz nie wpłyną na wynagrodzenia wojskowych. Do tego wszystkie zmiany kosztorysu, który w Rosji jest objęty tajemnicą państwową, zostaną przedyskutowane na specjalnie zwołanym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Zdaniem Szewcowej korekta budżetu „powinna uwzględniać zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego Rosji". Zagrożeń nie brakuje, długa lista „wrogów Rosji" została opublikowana pod koniec ubiegłego roku w ramach sformułowanej przez prezydenta Putina koncepcji bezpieczeństwa narodowego.

– Koncepcja jest opisana tak niejednoznacznie, że „wrogiem Rosji" może zostać każdy. Walka z tymi domniemanymi wrogami nie ma żadnych ograniczeń finansowych, może to kosztować kilka bilionów rubli, a może kilkanaście – mówi „Rz" znany rosyjski analityk wojskowy Aleksandr Golc.

– Od kilku lat rosyjskie władze wielokrotnie zapewniały, że w żadnym wypadku nie będą zmniejszały wydatków związanych z przemysłem zbrojeniowym – dodaje.

Tyle że kilka lat temu rosyjski rząd wychodził z założenia, że baryłka ropy będzie kosztowała co najmniej 100 dolarów. Dziś wartość czarnego złota jest prawie trzy razy mniejsza, a to oznacza poważne straty rosyjskiej gospodarki uzależnionej od eksportu surowców energetycznych. Kryzys ten już dotknął wszystkich rosyjskich resortów, właśnie poza Ministerstwem Obrony.

Jeszcze na początku stycznia rząd postanowił zmniejszyć wydatki wszystkich resortów. Zwolniono wtedy aż 10 proc. z prawie 1,5-milionowej rzeszy rosyjskich urzędników. Zmniejszając cięcia w resorcie obrony, rosyjski prezydent po raz kolejny potwierdził, że priorytetem dla Rosji jest armia. Zwłaszcza w warunkach tlącej się wojny w Donbasie oraz prowadzonej przez Kreml bardzo kosztownej operacji w Syrii.

Co ciekawe, największe zagrożenie Rosja widzi nie ze strony międzynarodowego terroryzmu, ale ze strony NATO. Wynika to ze wspomnianej koncepcji bezpieczeństwa narodowego podpisanej przez Putina.

Jakakolwiek aktywność sojuszu w krajach Europy Wschodniej wywołuje nerwową reakcję Kremla. Niedawno minister obrony Siergiej Szojgu zapowiedział utworzenie trzech nowych dywizji pancernych „na zachodnim kierunku". Od lat rosyjskie władze grożą rozmieszczeniem systemów rakietowych typu Iskander w obwodzie kaliningradzkim, na których celowniku może się znaleźć nie tylko Warszawa, ale też Berlin.

– Zaniepokojenie NATO jest uzasadnione, ponieważ to Moskwa sprowokowała wojnę na Ukrainie. Wymyślając zagrożenia, Kreml pomija te, które naprawdę zagrażają bezpieczeństwu naszego kraju – mówi Golc.

– Po wycofaniu się Amerykanów z Afganistanu sytuacja w krajach Azji Środkowej jest coraz bardziej napięta. Gdyby tamte reżimy padły, setki tysięcy uchodźców ruszyłoby do Rosji – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA