Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji od tygodnia w Polsce trwają protesty, do których dochodzi w czasie obowiązywania obostrzeń wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa, które zakazują organizowania zgromadzeń publicznych liczących więcej niż pięć osób. W kilku miastach podczas protestów doszło do zamieszek i bójek.
Przeczytaj także: „Marsz na Warszawę”. Protest w stolicy po orzeczeniu TK
W przypadku części protestów organizowanych przed kościołami dochodziło do przerywania mszy św. oraz dewastowania elewacji budynków. Farbą pomalowany został także pomnik Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego w Warszawie.
W wydanym w piątek oświadczeniu prezydent Andrzej Duda poinformował, że złoży do Sejmu projekt zmiany ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Jego zdaniem „wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października uznający za niezgodną z Konstytucją RP jedną z trzech przesłanek, które zezwalały na legalną aborcję w Polsce, wywołał olbrzymie społeczne emocje”. Zaznaczył przy tym, że podziela pogląd „iż tzw. aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją”.
- Wiem, po lekturze tej ustawy, że to dobry projekt, wokół którego powinniśmy się pochylić, wszystkie strony i wszystkie siły parlamentarne. Będę do tego zachęcać kobiety z innych klubów poselskich - zapowiedziała w TVN24 była wicepremier Jadwiga Emilewicz. - Będę chciała, abyśmy tę ustawę wspólnie przeczytały i abyśmy zaprosiły ekspertów, lekarzy, prawników, bioetyków do tego, aby jej kształt nie był podważany i aby była nadzieja dla wielu, że jest to niesprzeczne z orzeczeniem TK, a jednocześnie dające gwarancję i bezpieczeństwo kobietom - dodała.
Prowadzący rozmowę Krzysztof Skórzyński z TVN24 zapytał Emilewicz, dlaczego PiS postanowiło „zakwestionować testament Lecha Kaczyńskiego”, który apelował o przestrzeganie tzw. kompromisu aborcyjnego. Polityk Porozumienia stwierdziła w odpowiedzi, że „nie wiemy, co dzisiaj myślałby Lech Kaczyński, gdyby żył”.
- Ja też muszę powiedzieć, że moje zdanie ewoluowało w ciągu ostatnich lat, bo nad tą sprawą dyskutowaliśmy. Rolą polityka jest maksymalizowanie dobra, tak ja postrzegam swoją rolę, a życie ludzkie postrzegam jako wartość naprawdę najwyższą. I to nie my decydujemy o tym, kiedy ono się zaczyna - mówiła.
- Kiedy słucham postulatów, które są wykrzykiwane, „mój brzuch, moja sprawa”, to jest to dla mnie jakieś fundamentalne niezrozumienie jednostki ludzkiej. Wolność kobiety jednak kończy się, kiedy zachodzi w ciążę, bo jest ograniczona wolnością dziecka - dodała była wicepremier.
Emilewicz stwierdziła też,że „może sobie wyobrazić” wstrzymanie publikacji wyroku w Dzienniku Ustaw przez Rządowe Centrum Legislacyjne „w sytuacji, w której jest inicjatywa ustawodawcza (...) uzasadniając takim stanem wyższej konieczności”. - Wydaje się, że jest przestrzeń na to, aby publikacja nie wystąpiła w 14 dni od kiedy, jeśli Trybunał Konstytucyjny przesłał - bo tego nie wiem - swój wyrok do RCL - dodała.