fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o aborcję

Emilewicz: Wolność kobiety kończy się, kiedy zachodzi w ciążę

Była wicepremier Jadwiga Emilewicz
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
- Kiedy słucham postulatów, które są wykrzykiwane, „mój brzuch, moja sprawa”, to jest to dla mnie jakieś fundamentalne niezrozumienie jednostki ludzkiej. Wolność kobiety jednak kończy się, kiedy zachodzi w ciążę, bo jest ograniczona wolnością dziecka - oceniła Jadwiga Emilewicz, była wicepremier.

Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji od tygodnia w Polsce trwają protesty, do których dochodzi w czasie obowiązywania obostrzeń wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa, które zakazują organizowania zgromadzeń publicznych liczących więcej niż pięć osób. W kilku miastach podczas protestów doszło do zamieszek i bójek.

Przeczytaj także: „Marsz na Warszawę”. Protest w stolicy po orzeczeniu TK

W przypadku części protestów organizowanych przed kościołami dochodziło do przerywania mszy św. oraz dewastowania elewacji budynków. Farbą pomalowany został także pomnik Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego w Warszawie.

W wydanym w piątek oświadczeniu prezydent Andrzej Duda poinformował, że złoży do Sejmu projekt zmiany ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Jego zdaniem „wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października uznający za niezgodną z Konstytucją RP jedną z trzech przesłanek, które zezwalały na legalną aborcję w Polsce, wywołał olbrzymie społeczne emocje”. Zaznaczył przy tym, że podziela pogląd „iż tzw. aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją”.

-  Wiem, po lekturze tej ustawy, że to dobry projekt, wokół którego powinniśmy się pochylić, wszystkie strony i wszystkie siły parlamentarne. Będę do tego zachęcać kobiety z innych klubów poselskich - zapowiedziała w TVN24 była wicepremier Jadwiga Emilewicz. - Będę chciała, abyśmy tę ustawę wspólnie przeczytały i abyśmy zaprosiły ekspertów, lekarzy, prawników, bioetyków do tego, aby jej kształt nie był podważany i aby była nadzieja dla wielu, że jest to niesprzeczne z orzeczeniem TK, a jednocześnie dające gwarancję i bezpieczeństwo kobietom - dodała.

Prowadzący rozmowę Krzysztof Skórzyński z TVN24 zapytał Emilewicz, dlaczego PiS postanowiło „zakwestionować testament Lecha Kaczyńskiego”, który apelował o przestrzeganie tzw. kompromisu aborcyjnego. Polityk Porozumienia stwierdziła w odpowiedzi, że „nie wiemy, co dzisiaj myślałby Lech Kaczyński, gdyby żył”.

- Ja też muszę powiedzieć, że moje zdanie ewoluowało w ciągu ostatnich lat, bo nad tą sprawą dyskutowaliśmy. Rolą polityka jest maksymalizowanie dobra, tak ja postrzegam swoją rolę, a życie ludzkie postrzegam jako wartość naprawdę najwyższą. I to nie my decydujemy o tym, kiedy ono się zaczyna - mówiła.

- Kiedy słucham postulatów, które są wykrzykiwane, „mój brzuch, moja sprawa”, to jest to dla mnie jakieś fundamentalne niezrozumienie jednostki ludzkiej. Wolność kobiety jednak kończy się, kiedy zachodzi w ciążę, bo jest ograniczona wolnością dziecka - dodała była wicepremier.

Emilewicz stwierdziła też,że „może sobie wyobrazić” wstrzymanie publikacji wyroku w Dzienniku Ustaw przez Rządowe Centrum Legislacyjne „w sytuacji, w której jest inicjatywa ustawodawcza (...) uzasadniając takim stanem wyższej konieczności”. - Wydaje się, że jest przestrzeń na to, aby publikacja nie wystąpiła w 14 dni od kiedy, jeśli Trybunał Konstytucyjny przesłał - bo tego nie wiem - swój wyrok do RCL - dodała.

Źródło: rp.pl/ tvn24/ 300polityka
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA