fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Afery seksualne w Wielkiej Brytanii. Gwałty muzułmańskich gangów

Seksualne wykorzystywanie nieletnich przez muzułmańskie gangi trwało w Rotherham przez dekady. Władze, policja i służby socjalne przymykały na nie oko. Na zdjęciu jedna z nastoletnich ofiar, które zdecydowały się zeznawać w sądzie.
Getty Images, Christopher Furlong
Wielką Brytanią wstrząsają kolejne skandale seksualne. Po serii oskarżeń o pedofilię znanych postaci brytyjskiego show-biznesu media ujawniają przerażającą skalę gwałtów dokonywanych głównie przez muzułmanów.

Grzegorz Drymer, Londyn

Brytania ma problem z brytyjsko-pakistańskimi mężczyznami gwałcącymi i wykorzystującymi białe dziewczęta. Tak, powiedziałam to. Czy to znaczy, że jestem rasistką? Czy też że jestem gotowa nazwać ten przerażający problem po imieniu?" – napisała ponad miesiąc temu w bulwarowym dzienniku „The Sun" laburzystowska posłanka Sarah Champion zasiadająca w opozycyjnym gabinecie cieni jako rzeczniczka ds. spraw kobiet i równouprawnienia. I rozpętała prawdziwą burzę.

Kilka dni później została zmuszona do dymisji z gabinetu cieni, choć odcięła się od własnego artykułu. Jak powiedziała „The Independent", to nie ona napisała nagłówek i pierwsze zdanie artykułu, „odartego z wszelkich niuansów".

– Ten artykuł nie powinien być opatrzony moim nazwiskiem i przepraszam za to – stwierdziła Champion. Ale już w rozmowie z „The Times" była bardziej stanowcza: – Rozmamłana lewica nie potrafi spojrzeć w oczy prawdzie o przestępczości seksualnej.

Historia hańby

Długa lista skandali seksualnych, zwłaszcza pedofilskich, jakie w minionych 20 latach wyszły na jaw na Wyspach, nie miała pierwotnie nic wspólnego z kwestiami etnicznymi. Najpierw zarzuty objęły świat muzyki pop, począwszy od sprawy Gary'ego Glittera w 1997 roku, przez ujawnioną pośmiertnie, w 2012 roku, sprawę seryjnego gwałciciela, disc jockeya BBC Jimmiego Savile'a, po skazanie w 2013 r. na 35 lat więzienia Iana Watkinsa z grupy Lostprophets oraz w 2014 na sześć lat wiekowego piosenkarza i rysownika Rolfa Harrisa. Stopniowo ujawniano coraz to nowe podobne afery: w domach dziecka, w Kościele katolickim, a potem i anglikańskim, wśród polityków, w szkołach, w skautingu, w klubach piłkarskich.

Od szoku, jaki wywołała sprawa Savile'a, w ciągu pięciu lat brytyjska policja zidentyfikowała około 23 tysięcy podobnych spraw. Powołano specjalne komórki rozpracowujące gangi pedofilskie, w tym dzielące się pornografią dziecięcą w internecie, a w 2014 roku ówczesna minister spraw wewnętrznych, dziś premier, Theresa May, zarządziła niezależne dochodzenie w sprawie wszelkich, historycznych i współczesnych, przejawów pedofilii w Wielkiej Brytanii.

Z pewnym opóźnieniem okazało się, że pomimo nagłośnienia tylu skandali w tak wielu różnorodnych środowiskach gangi seksualnych przestępców działały nadal w najlepsze w zamieszkanych przez duże skupiska mniejszości etnicznych miastach środkowej i północnej Anglii. Gangi specyficzne, złożone niemal wyłącznie z muzułmanów i żerujące niemal wyłącznie na młodych białych dziewczętach.

W jednej z najwcześniejszych tego rodzaju spraw, w 2010 roku, aresztowano w Derby i postawiono przed sądem 13 oskarżonych. Dziewięciu skazano na długie więzienie. Tylko jeden nie pochodził z rodzin imigrantów z subkontynentu indyjskiego. Wśród uwiedzionych i wykorzystanych przez członków gangu prawie stu dziewcząt w wieku od 12 do 18 lat większość pochodziła z dobrze sytuowanych, dbających o nie angielskich rodzin. Przystojni, dobrze ubrani i uprzejmi członkowie grupy krążący po mieście w nowym bmw nagabywali je przed szkołami, na przystankach autobusowych, przed sklepami, kawiarniami, dworcem kolejowym i w parku, zapraszali na lody, do restauracji.

– To ci schlebia, myślisz sobie, że poznałaś przemiłego mężczyznę, że jesteś przy nim bezpieczna – mówiła gazecie „The Daily Mail" zeznająca w sprawie 16-latka. Ale „poderwane" w ten sposób dziewczęta były potem wywożone do obskurnych mieszkań w Derby i okolicznych miastach i przekazywane z rąk do rąk, jak towar. Część klientów płaciła za nie „właścicielom", inni otrzymywali je po koleżeńsku, w podarku. „Jeśli protestowały, grożono im pobiciem młotkiem, a nawet zastrzeleniem. Zdeprawowany seks filmowany na smartfonach trafiał do internetu, sprzedawany portalom pornograficznym" – donosił „Daily Mail". Groźbą i szantażem gang wymuszał na swych ofiarach milczenie.

Niemal w tym samym czasie 100 kilometrów od Derby, w innym mieście środkowej Anglii, Rochdale pod Manchesterem, uprowadzono 14-letnią uczennicę prywatnej szkoły. Dziewczyna dała się zaprosić po lekcjach do nocnego klubu i upić, po czym zniknęła na 11 dni. Zamknięta w prywatnym domu, przekazywana z rąk do rąk, w końcu uciekła i miała odwagę złożyć pełne zeznania policji. Po nitce do kłębka, śledztwo ujawniło więcej podobnych przestępstw. Skazano dziewięciu członków gangu, znów samych młodych muzułmanów z rodzin imigrantów z Pakistanu i Indii.

Po tych pierwszych sprawach przyszły kolejne, szajek z Aylesbury, Keighley, Newcastle, Oxfordu, Peterborough. A także z Bristolu, gdzie z kolei skazano 13 Somalijczyków. Otrzymali wyroki za gwałty, w tym zbiorowy, dokonany w hotelu na 13-latce, za stręczenie nieletnich dziewcząt starszym mężczyznom i za podawanie nieletnim narkotyków. Bo skazani niekiedy płacili dziewczętom – albo kieszonkowym w wysokości 30 funtów, albo narkotykami. – To element naszej kultury i tradycji. Mężczyźni zawsze uprawiają seks z dziewczynami przyjaciół – tłumaczyli gangsterzy ten proceder.

Problem zamieciony pod dywan

W Bristolu i innych miastach powtarzał się pewien model operacyjny tych gangów, odmienny od wyrafinowanych gustów szajki z Derby. Szczególne zainteresowanie okazywano dziewczętom z nizin społecznych, z rozbitych rodzin, domów dziecka, internatów, żyjącym pod kuratelą lokalnych wydziałów opieki socjalnej. Kuszenie ich alkoholem, narkotykami czy drobnymi upominkami było łatwiejsze, ich protesty dławiono przemocą, do której były i tak nawykłe, a ich ewentualnym skargom brakło elokwencji i siły przebicia. Mało kto brał je na poważnie. I to właśnie legło u podstaw najgłośniejszego jak dotąd skandalu wokół „groomingu", przysposabiania sobie nieletnich do seksu na masową wręcz skalę.

Przez dobre ćwierć wieku, od końca lat 80., opiekunowie z domów dziecka i internatów w Rotherham niedaleko Sheffield meldowali policji, że miejscowi taksówkarze pochodzenia pakistańskiego wywożą nieraz na całe noce nastoletnie dziewczęta, które wracają pijane i zmęczone. Lokalne władze latami traktowały to jednak jako zachowania typowe dla marginesu społecznego. Dopiero w 2007 roku skazano w Rotherham za pedofilię jednego mężczyznę, a w 2010 grupę pięciu Pakistańczyków. Ale prawdziwy skandal na skalę krajową wybuchł w 2012, kiedy skazano kolejną grupę, już 12 muzułmanów pochodzenia pakistańskiego, a sprawę zaczął drążyć dziennikarz „Timesa" Andrew Norfolk.

Norfolk, a po nim inni reporterzy ujawnili ogrom zakłamania miejscowych władz, które chowały głowę w piasek, by nie zaogniać stosunków rasowych w mieście. Okazało się, że o nadużyciach seksualnych i gwałtach, karmieniu dziewcząt narkotykami i pojeniu alkoholem wiedziały szkoły, służby socjalne i magistrat. Policjanci odprawiali z kwitkiem skarżące się dziewczęta jako „zdeprawowany margines", a nawet przyłapawszy grupę miejscowych muzułmanów z podpitymi białymi nastolatkami, nie niepokoili mężczyzn, lecz zamknęli dziewczęta w celach do wytrzeźwienia. Nie reagowała też służba zdrowia, mimo podejrzanych ciąż nieletnich, aborcji i adopcji. Władze ignorowały nawet te przypadki, kiedy dziewczęta miały oparcie w rodzinach próbujących dochodzić ich krzywd. Norfolk ujawnił sprawę jednej z nich, która zaszła dwukrotnie w ciążę z niejakim Arshidem Hussainem, utrzymującym podszyte przemocą stosunki seksualne z 18 innymi nieletnimi. Policja nie kiwnęła palcem.

Przyciśnięte do muru władze Rotherham zarządziły własne dochodzenie. Zlecono je profesor Alexis Jay z uniwersytetu Strathclyde w Glasgow. Jej raport, opublikowany w 2014 roku, wymieniał co najmniej 1400 dzieci, w większości białych dziewcząt w wieku 11–15 lat, poddanych w latach 1997–2013 w Rotherham eksploatacji seksualnej, głównie przez Pakistańczyków. Ale pierwsze, ignorowane przez władze poważne informacje o skali przestępstw pojawiły się znacznie wcześniej, już w latach 90., dzięki organizacji dobroczynnej Risky Business (Niepewna Sprawa). Potem przyszły kolejne opracowania i raporty, w tym zlecane przez MSW i władze Rotherham, w 2000, 2002, 2003 i 2006 roku. Wszystkie zwracały uwagę na niepokojącą skalę nadużyć. Żaden nie zmienił sytuacji.

Dopiero po procesie w 2012 roku media ujawniły zasadnicze motywy bezczynności władz – stygmat socjalnego wykluczenia ofiar, seksizm oraz strach przed pomówieniami o rasizm i zadrażnieniem stosunków ze znaczną mniejszością etniczno-religijną w mieście. Po ujawnieniu raportu prof. Alexis Jay do dymisji podali się szef rady miejskiej Rotherham, dyrektor służb socjalnych i komisarz policji hrabstwa South Yorkshire. Kolejny proces w 2016–2017 roku zaowocował skazaniem dalszych 19 mężczyzn i dwóch kobiet. Tylko one nie pochodziły z rodzin imigranckich i były pospolitymi, by tak rzec „autochtonicznymi", stręczycielkami. Jeden z szefów gangu, wspomniany Arshid Hussain, otrzymał wyrok 35 lat więzienia, jego dwaj bracia 25 i 19 lat.

Obustronny rasizm

Ani kolejne raporty, ani artykuły Andrew Norfolka w „Timesie" nie brały na cel miejscowych Pakistańczyków, czy ogólnie muzułmanów. Wręcz przeciwnie, najgorzej wypada w nich rdzenny brytyjski „establishment" gotów poświęcać dzieci i szukać wymówek, byle nie podejmować trudnych tematów. Fakt, że gwałciciele i zboczeńcy należeli do muzułmańskiej czy pakistańskiej mniejszości, jest przy tym niepodważalny, a ich proceder potępiły dobitnie i po wielekroć miejscowe organizacje muzułmańskie i meczety.

Nieufność do władz, między innymi na skutek skandali pedofilskich w mieście, zaowocowała wyborem w Rotherham w 2012 roku nowej laburzystowskiej posłanki Sary Champion, która zebrała więcej głosów niż wszyscy pozostali kandydaci – promuzułmańskiej partii Respect, konserwatystów i antyimigranckich UKIP oraz Brytyjskiej Partii Narodowej. Champion zawdzięczała swoje zwycięstwo między innymi muzułmanom, tradycyjnie oddającym głosy na Partię Pracy, trudno ją więc teraz posądzać o antyislamski, czy antyimigrancki szowinizm i nagłe polityczne tendencje samobójcze.

Jak pisała niedawno w „Timesie", politycy Partii Pracy potępiający jej artykuł w „Sunie" nie zdają sobie sprawy, że ich londyńska tolerancja w podejściu do religii, kultury i kwestii etnicznych nie przekłada się na postawy na prowincji. Zwłaszcza w środkowej i północnej Anglii, gdzie segregacja rasowa i religijna jest codziennością, utrzymują się silne wzajemne uprzedzenia. Rasizm bywa tam obustronny i niekiedy bardziej widoczny po stronie muzułmańskiej mniejszości, która w wielu miastach i tak sięga liczebnego parytetu z rodowitymi Anglikami.

Rzecz charakterystyczna, że te same środowiska i organizacje muzułmanów w Rotherham, które poparły Champion w wyborach w 2012, 2015 i 2017 roku, a wcześniej zajęły zdecydowane stanowisko, potępiając pakistańskie gangi gwałcicieli nieletnich, teraz oburzyły się, że ich posłanka dokonała uogólnienia, pisząc: „Brytania ma problem z brytyjsko-pakistańskimi mężczyznami".

– Nie przypuszczałem, głosując na nią, że obróci się przeciw nam – mówił BBC jeden z lokalnych aktywistów.

– Chciałam wyjechać z miasta. Zostałam ze względu na biznes, ale szczerze mówiąc: boję się – dodała na ulicy anonimowa muzułmanka.

– Teraz wielu ludzi uważa, że tacy są wszyscy muzułmanie – żalił się reporterce BBC sprzedawca w miejscowym kebabie. Ale pytany, czy takie nadużycia seksualne mają nadal miejsce, odparł bez wahania: – Tak!

Mimo potępienia i żalu części swych wyborców, zdaniem Sarah Champion, prawdziwym problemem pozostaje milczenie o seksskandalach, a nie jej głos przestrogi.

Tę opinię potwierdzają dwa najnowsze procesy gangów pedofilskich, które miały miejsce w Newcastle już po usunięciu jej z gabinetu cieni. W pierwszym skazano w tym miesiącu za pedofilię i inne przestępstwa o podłożu seksualnym 17 muzułmanów w różnym wieku oraz jedną białą 22-latkę, stręczycielkę. W sumie wyroki wynoszą ponad 160 lat. W drugim podobnym, trwającym obecnie procesie, przed sądem stanęło pięciu oskarżonych. Obie sprawy odbiegają jednak od schematu i do pewnego stopnia podważają tezę o „problemie z pakistańsko-brytyjskimi mężczyznami".

Otóż wśród już skazanych są nie tylko Pakistańczycy, ale też muzułmanie wiodący swe korzenie z Bangladeszu, Indii, Iraku, Iranu i Turcji. W drugim procesie cała piątka oskarżonych to Kurdowie.

– Nie da się zaprzeczyć, że sprawcy i oskarżeni pochodzą z pewnych społeczności. I choć to może bardzo trudne, musi się w tej debacie pojawić kwestia poprawności politycznej. Ale możliwe, że nie jest to przyczyna problemu, tylko zbieg okoliczności – plątał się w wywiadzie telewizyjnym naczelnik policji z Newcastle Steve Ashman, któremu zabrakło śmiałości, by podkreślić wspólny mianownik łączący sprawców – islam.

Tymczasem w jego własnym okręgu policyjnym 50 funkcjonariuszy prowadzi już od trzech lat operację o kryptonimie „Sanctuary". Doprowadziła ona do 461 aresztowań i 111 aktów oskarżenia. Wśród 42 upublicznionych nazwisk tylko 2 sugerują Afrykańczyków i jedno Hindusa, pozostali to muzułmanie.

Ofiara prawdy

Sarah Champion musiała ustąpić z gabinetu cieni, gdyż trąciła niezwykle czułą strunę w zestawie instrumentów politycznych Partii Pracy. Nie pomogło jej, że to z jej inicjatywy wprowadzono w kraju ustawowy obowiązek ujawniania nierówności płacowych między mężczyznami a kobietami, że przewodniczyła międzypartyjnej komisji do zbadania skuteczności ustawodawstwa o przestępczości seksualnej i zniewoleniu, ani nawet to, że była w gronie 35 posłów, którzy zgłosili kandydaturę marksisty Jeremy'ego Corbyna na lidera Partii Pracy.

Były szef państwowej Komisji ds. Równości i Praw Człowieka, 64-letni Trevor Philips, sam urodzony w rodzinie karaibskich imigrantów, powiedział dziennikowi „The Daily Telegraph": – Jestem tym porażony. To nie jest Partia Pracy, jaką znam. Nawet w najczarniejszych czasach nie usuwano ludzi za to, że starali się reprezentować swoich wyborców, tak jak Sarah Champion.

A były prokurator generalny, liberał lord Macdonald, podzielił opinię Sary Champion:

– W pewnych społecznościach jest problem postrzegania białych dziewcząt i kobiet jako „śmieci proszących się wręcz o seks". To się powtarza i jest naturalnie ohydne, nie do przyjęcia. Nie wszystkie występki seksualne to domena jakiejś jednej grupy, ale problem istnieje. Część mężczyzn z pewnych środowisk uważa, że te dziewczęta tylko czekają na seks.

Wielka Brytania ma więc problem. Problem mają zarówno zamieszkujący ją muzułmanie, jak i rdzenni mieszkańcy, a zwłaszcza ci wszyscy, którzy problemu wolą nie widzieć. Ostatnie słowo należy do Sary Champion:

– Większość ludzi boi się pomówienia o rasizm, jeśli pomylą się, wskazując na nadużycia seksualne wobec dzieci. A jeśli się stoi na pozycjach miękkiej lewicy, oskarżenie o rasizm jest pewnie najwyższą obelgą. Strach przed tym motywuje przemilczanie wielu tematów, z którymi może ludzie wzięliby się za bary, gdyby nie ta fobia.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA