fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Prokuratorzy coraz częściej obiektem ataków

Ataki hejterów dotknęły prokurator, która umorzyła śledztwo o pobicie kobiet 11 listopada 2017 r. podczas marszu narodowców
EAST NEWS/ Arkadiusz Ziołek
Ataki w sieci, agresja i groźby – coraz częściej są wymierzone w śledczych i ich bliskich.

Nie spór na argumenty i wybieranie drogi prawnej, by dowieść swoich racji, ale bezpardonowe ataki personalne. To działania, z którymi spotykają się policjanci i prokuratorzy w związku z wykonywaniem swoich obowiązków.

Przed gmachem prokuratury okręgowej w ubiegłym tygodniu na chodniku pojawiły się napisy: „akuszerka faszyzmu" oraz „partia minie, hańba zostanie". Napisy – na co wskazywały też wznoszone okrzyki – były wymierzone w prokurator Magdalenę Kołodziej, która umorzyła śledztwo o pobicie kobiet blokujących marsz narodowców z 11 listopada 2017 r. Aktywistki usiadły na trasie przemarszu z transparentem „Faszyzm Stop", by oprotestować wznoszone hasła. Były szarpane i wyzywane. Prokurator uznała, że państwo nie ma „interesu społecznego" w ściganiu sprawców, a pokrzywdzone mogą się bronić na drodze prywatnej. „Rozgrzeszyła" agresorów, twierdząc, że chcieli „okazać swoje niezadowolenie".

Decyzja prok. Kołodziej już została zaskarżona i wątpliwe, by się utrzymała, a użyte sformułowania przylgną do niej na lata. Jednak przy okazji krytyki decyzji urządzono zmasowany atak personalny. Także w sieci ukazały się szkalujące śledczą komentarze.

– Można dyskutować z treścią naszych postanowień, ale nie można wylewać kubła pomyj na prokuratora, by dotknęło to także jego bliskich, jak tutaj się stało – mówi nam jeden ze śledczych z prokuratury okręgowej, gdzie pracuje prok. Kołodziej.

Przy okazji krytyki za decyzję nagina się fakty. Wbrew sugestiom Kołodziej do „okręgówki" dostała się nie za obecnej władzy, ale tytuł prokuratura tego szczebla otrzymała za czasów Andrzeja Seremeta, a jej dorobek nie kończy się na sprawach o tle politycznym. Prowadziła głośne śledztwa – m.in. dotyczące Kajetana P., który bestialsko zabił kobietę, prania pieniędzy, przestępstw narkotykowych i przeciwko grupom przestępczym.

Fala nienawiści wylała się też na policjanta Roberta Sewerę będącego w kordonie, który w lipcu zabezpieczał Sejm przed demonstrantami. Po tym, gdy jego zdjęcie i personalia opublikował w sieci poseł Michał Szczerba z PO, funkcjonariusz i jego rodzina padli ofiarą hejtu. W sieci pojawiły się wpisy nawołujące do przemocy. Policja ostrzegała: „mogą doprowadzić do tragedii".

MSWiA i sam funkcjonariusz zawiadomili prokuraturę. – Policjant zeznał, że czuje się zagrożony, on i jego bliscy spotkali się z groźbami, które wywołały u nich realną obawę, że mogą zostać zrealizowane – mówi nam prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Ustalamy dane osób, które dopuściły się gróźb – dodaje.

– Policjant jest narażony na widok publiczny. Ale wskazywanie na portalach z imienia i nazwiska szeregowego funkcjonariusza, jego prywatnego adresu, informacji o żonie, dzieciach i uwag, by „sąsiedzi mu się przyjrzeli", jest draństwem – oceniał Rafał Jankowski, szef NSZZ Policjantów.

To spektakularny, ale niejedyny przypadek. Eksperci twierdzą, że podsycanie nienawiści do funkcjonariuszy publicznych, zamiast sporu na argumenty, to groźne zjawisko.

Prof. Mariusz Jędrzejko komentuje: – Zamiast się spierać z ideą, poglądem, w Polsce personalizuje się spory. Nie odnosi się do meritum sprawy, tylko do człowieka – mówi ekspert. – Prokurator wydała decyzję zgodną z prawem, którą można zaskarżyć do sądu, a policjant postąpił zgodnie z obowiązkiem. Fala agresji pod ich adresem świadczy o deprecjacji sumienia ludzi, którzy atakują osoby pełniące funkcje publiczne, nie pamiętając, że za chwilę będą prosiły ich o pomoc, jeśli np. złodziej okradnie ich mieszkanie – podkreśla prof. Jędrzejko.

– Osoby pełniące funkcje publiczne powinny się wykazywać szczególną odpowiedzialnością za słowa, ponieważ ich wypowiedzi czy wpisy w internecie mają ogromny wpływ na emocje innych ludzi – mówi dr Cezary Tatarczuk, ekspert ds. bezpieczeństwa. – Sieć jest tak chętnie wykorzystywana do zamieszczania obraźliwych komentarzy, bo sprawia wrażenie anonimowości – podsumowuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA