fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Kaczki z Dworu Artusa pływają już po Motławie

Ta kaczka krzyżówka zajęła gniazdo w Dworze Artusa. A gdy młode przyszły na świat, rodzina pod eskortą straży miejskiej dotarła nad Motławę.
FB/Muzeum Gdańska
Kaczka krzyżówka zajęła gniazdo pustułek w gdańskim Dworze Artusa. Gdy młode przyszły na świat, cała rodzina przeniosła się nad rzekę.

"Na początek dnia niesamowita historia od Muzeum Gdańska. W Dworze Artusa wykluły się małe kaczuszki. Podczas wczorajszego spaceru po Głównym Mieście sama miałam okazję zobaczyć, jaka kacza mama z pisklętami pod eskortą Straży Miejskiej wędruje w stronę Motławy. Uroczy widok i ciekawa historia" napisała dziś w mediach społecznościowych Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.

Kaczka zajęła lokal pustułek

Jak podaje Muzeum Gdańska na przełomie kwietnia i maja w Dworze Artusa zamieszkała kaczka krzyżówka.

- Gniazdo urządziła sobie w miejscu przygotowanym przez współpracujące z nim Stowarzyszenie Dla Pustułek i Jerzyków – podaje placówka.

Swoje gniazdo krzyżówka urządziła 12 metrów nad ziemią, w oknie klatki schodowej, uprzedzając poprzednich lokatorów – drapieżne pustułki.

Przez cały okres gniazdowania – kaczka odpierała ataki srok i kawek. - Przez ten czas gniazdo monitorowała Justine Manooszewska czekając na moment wyklucia się pisklaków. Dyskretnie - za pomocą aparatu zwanego robocopem , który dla odmiany był zaciekle atakowany przez gołębie – podaje Muzeum Gdańska.

Pierwszy pisklak wykluł się wczoraj i zgodnie ze zwyczajem kaczek zaczął nawoływać pozostałe do przyjścia na świat. Pod swoją opieką przez ten czas matka miała osiem jaj ukrytych pod ciepłą puchową kołderką.

- W samo południe z gniazda wyskoczyło pierwsze pisklę. Potem wyskoczyło kolejne i następne. Wszystkie lądowały na przygotowanym wcześniej lądowisko z pianki. Na ziemi czekała na nich ich kacza mama zagrzewająca ich kwakaniem do pierwszego poważanego kroku w życie – informuje Dwór Artusa.

Kurs nad rzekę pod eskortą straży

Ale to jeszcze nie koniec tej historii. Później kacza rodzina pod eskortą funkcjonariuszy straży miejskiej przeszła ulicą Chlebnicką dwieście metrów do Motławy. Później wszystkie krzyżówki skoczyły z wysokiego nabrzeża do wody.

- Wstrzymano ruch samochodów, a przechodni proszono, aby ustąpili pierwszeństwa mamie i jej dzieciom. Studzienki burzowe zasłaniano, tak by do wody nie wpadło żadne z piskląt – opisuje Muzeum Gdańska.

Jego pracownicy zdradzają, że „pisklaki do „skoku na główkę" musiał ostatecznie przekonać maluchy - strażnik".

- Mama całą drogę wspomagała pisklaki, gdy gramoliły się na schody, zagarniała je i szukała najbardziej optymalnej drogi startu na wielkie wody – dodaje placówka.

Zdradza też, że „ gniazdo opuszczone przez kaczki już czeka na nowych lokatorów". - Od kilku dni kręcą się wokół dachu pustułki, jakby wiedząc, że ich dawny lokal zostanie zwolniony – żartuje Muzeum Gdańska.

I dodaje: „kacza rodzina opuściła zabytek i wypłynęła na szerokie wody Motławy. Oby los im sprzyjał tak jak do tej pory, choć łatwo nie było".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA