fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Pod chłopcami załamał się lód. Udało się ich uratować

Trzech chłopców wpadło do wody po tym, jak załamał się pod nimi lód na stawie we Wrześni w Wielkopolsce. Dzieci uratowali strażacy i policjanci tworząc „łańcuch życia”.
materiały policji
Trzech chłopców wpadło do wody po tym, jak załamał się pod nimi lód na stawie we Wrześni w Wielkopolsce. Dzieci uratowali strażacy i policjanci tworząc „łańcuch życia”.

Do zdarzenia doszło w piątek około godziny 16:30 przy ul. Szosa Witkowska we Wrześni. Policjanci podczas patrolu w tamtej okolicy zauważyli trzy młode osoby chodzące po lodzie na Stawie Glinki.

- Natychmiast zatrzymali radiowóz i wybiegli z niego, aby zabrać chłopców z lodu, niestety pod dziećmi lód się załamał – poinformował sierż. szt. Adam Wojciński, oficer prasowy Komendy Powiatowej we Wrześni.

Jeden z chłopców znajdował się około ośmiu metrów od brzegu. Na miejscu wezwano posiłki oraz dwie osoby postronne.

- Podjęto błyskawiczną decyzja o wejściu do wody trzymając się za ręce. Mundurowi stworzyli tak zwany „łańcuch życia"- mówi sierż. szt. Wojciński.

Policjant przyznaje, że dużym utrudnieniem w dojściu do chłopca był lód, który funkcjonariusze rozbijali rękoma, dzięki temu i udało się uratować pierwszego chłopca w wieku 12 lat. Po wyciągnięciu z zimnej wody został zabrany do Szpitala Powiatowego we Wrześni.

Dwóch pozostałych chłopców znajdowało się prawie na środku zbiornika i trzymało się resztkami sił na powierzchni lodu.

- Policjanci cały czas z nimi rozmawiali i przekazywali im jak mają się zachowywać żeby nie schowali się pod lód – opowiada rzecznik.

Do akcji ratowniczej przyłączyli się strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej we Wrześni, którzy przy pomocy łodzi wyciągnęli obu pozostałych w wodzie chłopców w wieku 8 i 12 lat. Okazało się, że 12-latkowie są braćmi.

Przemoczeni chłopcy zostali przewiezieni do szpitala. -Lekarz, stwierdził duże wychłodzenie, ponieważ po sprawdzeniu temperatury chłopcy mieli po 35 stopni. Jednak po badaniach rodzice dzieci usłyszeli od lekarza, że życiu i zdrowiu ich synów nic nie zagraża – dodaje sierż. szt. Wojciński.

Podkreśla, że nieodpowiedzialne zachowanie chłopców mogło przyczynić się do ogromnej tragedii dwóch rodzin, ale na szczęście ulicą Szosa Witkowska przejeżdżali policjanci, którzy ryzykując własne życie błyskawicznie zareagowali tworząc „łańcuch życia".

W tym tygodniu doszło już do tragedii nad wodą. Dwóch wędkarzy utonęło w  jeziorze Kisajno na Mazurach, bo pod mężczyznami załamał się lód.

Do tragedii doszło w Pierkunowie koło Giżycka, gdzie znajduje się wojskowy ośrodek wypoczynkowy.

We wtorek pracownik ochrony zawiadomił policję o tym, że w pobliżu zaparkowane jest auto, a na lodzie znajduje się sprzęt wędkarski: wędki i wiadro. Natomiast żadnych osób w pobliżu nie widać.

Na miejsce przyjechali policjanci, jednak po próbach wejścia na zamarznięty akwen, wycofali się, ponieważ lód zaczął się pod nimi załamywać. Chwilę później przyjechali strażacy ze specjalistycznym sprzętem.

Początkowo przypuszczano, że wędkarzy mogło być trzech, ponieważ na lodzie pozostawiono trzy wędki.

Później strażacy wydobyli z wody dwa ciała. Mężczyźni, którzy utonęli w jeziorze Kisajno to dwaj 70-letni mieszkańcy Giżycka. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Giżycku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA