fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Posłanka potraktowana gazem. „Niesamowicie niemądra akcja policji”

Barbara Nowacka
AFP
Posłowie Koalicji Obywatelskiej poinformowali, że Barbara Nowacka w czasie sobotniej manifestacji kobiet w Warszawie „została zaatakowana gazem w trakcie interwencji poselskiej”. Potwierdziła to sama Nowacka w rozmowie z TVN24.

W centrum Warszawy odbyła się demonstracja, zwołana w 102. rocznicę uzyskania przez Polki praw wyborczych. Manifestanci protestowali przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Policja powtarzała przez megafony komunikaty o nielegalności zgromadzenia i apelowała o zejście z jezdni. Część uczestników była legitymowana przez funkcjonariuszy. Uczestnicy manifestacji skarżyli się, że mundurowi otaczali grupki demonstrantów i nie pozwalali im wyjść poza kordon, do czasu wylegitymowania każdego z osobna.

Dowiedz się więcej: Protest kobiet w Warszawie. Policja zatrzymała demonstrację

W trakcie manifestacji posłanka Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej „została zaatakowana gazem w trakcie interwencji poselskiej” - napisał na Twitterze jej kolega klubowy Michał Szczerba. Potwierdzali to także inni opozycyjni. posłowie.

„Ustalamy odpowiedzialnych dowódców w celu złożenia skargi do Komendy Stołecznej Policji” - napisał Szczerba. W rozmowie z Wirtualną Polską dodał, że „funkcjonariusze nie przyznają się, odsyłają do Komendy Stołecznej Policji”. - To nie jest pierwszy raz w ostatnich dwóch tygodniach, gdy wobec posłów są wykorzystywane takie środki - zauważył.

Do zdarzenia, według posłanki Małgorzaty Tracz (KO) doszło w momencie, gdy manifestanci zeszli z ulicy Marszałkowskiej na Trasę Łazienkowską i zablokowali ją. - Część osób usiadła na jezdni. Byłyśmy z innymi posłankami, by monitorować sytuację. Policjanci ustawili się w szeregu razem z tarczami, jedną dziewczynę chwycili i wciągnęli w tłum - mówiła Tracz w rozmowie z WP. Dodała, że gdy chciała pomóc zatrzymanej, policjanci ruszyli na protestujących.

- Barbara mówi, że pokazywała legitymację poselską, próbowała ich zatrzymać i wtedy dostała gazem - opowiadała Tracz, zaznaczając, że medycy podali Nowackiej sól fizjologiczną. - Pod opieką medyczną była tylko Barbara Nowacka - dodała w odpowiedzi na pytanie, czy w trakcie akcji ucierpiał ktoś jeszcze.

- Byłam na proteście, poszliśmy całą grupą posłanek i posłów, po poprzednich doświadczeniach wiedząc, że trzeba to obserwować, monitorować. I tak, jak absolutnie jestem zwolenniczką praw kobiet, liberalnego prawa aborcyjnego, jestem wściekła na ten Trybunał Konstytucyjny, tak to, co dziś widzieliśmy, było tak niesamowicie niemądrą akcją policji, że aż ciężko uwierzyć - powiedziała sama Nowacka w rozmowie z TVN24. - Tu nie chodzi o to, że dostałam faktycznie z bardzo bliskiej odległości - 30-50 cm - gazem w twarz, pokazując legitymację poselską, ale o całość tego, co tam się działo - dodała.

Nowacka przyznała, że demonstranci zablokowali Trasę Łazienkowską. - W pewnym momencie policja ruszyła kordonem do bardzo gwałtownego takiego najazdu na nich - relacjonowała. Posłanka miała stać za protestującymi i to właśnie wtedy dostała gazem.

- Myślę, że to jest taki trochę pomysł policji na zastraszanie. Tylko problem jest taki, że się och kobiety nie będą bały - oceniła liderka Inicjatywy Polska.

Nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendanta Stołecznego Policji, poinformował, że skierowani na miejsce funkcjonariusze z wydziału kontroli mają zweryfikować czy doszło do takiego zdarzenia i dlaczego posłanka została spryskana gazem.

Źródło: rp.pl/ WP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA