fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Nikaragua: Pożar w katedrze. Policja: Przypadek

AFP
Nikaraguańska policja oświadczyła w poniedziałek, że pożar, jaki wybuchł w Katedrze Metropolitalnej w Managui, nie był efektem podpalenia - podaje AP. Wcześniej transparentnego śledztwa ws. pożaru domagał się nuncjusz papieski w Nikaragui - informuje AP.

Archidiecezja w Managui i kardynał Leopoldo Brenes określają pożar w katedrze mianem "ataku terrorystycznego". Policja twierdzi jednak, że wybuch pożaru był wynikiem zapalenia się od jednej ze świec oparów środka dezynfekującego zawierającego alkohol. 

Podobną wersję wydarzeń przedstawiał już w piątek, kilka godzin po wybuchu pożaru, wiceprezydent kraju Rosario Murillo. Murillo mówił, że do pożaru doszło, ponieważ mieszkańcy kraju "są bardzo wierzący" - w związku z czym zapalają wiele świec wotywnych, które miały być - według niego - przyczyną wybuchu pożaru.

Taką wersję wydarzeń odrzuca jednak kardynał Brenes, który podkreśla, że w świątyni "nie było świec" ani zasłon, które - według wiceprezydenta - miały zająć się ogniem. Według kardynała do pożaru doszło po wrzuceniu do katedry "bomby".

Papież Franciszek, który w niedzielę modlił się za Nikaraguę, określił pożar katedry mianem "ataku".

Przed ogłoszeniem przez policję wyników postępowania ws. pożaru, nuncjusz apostolski w Nikaragui, Waldemar Stanisław Sommertag, zażądał dokładnego śledztwa w tej sprawie.

Według ustaleń policji, która powołuje się na świadków i wyniki analiz, do pożaru doszło przez przypadek i nie był on wynikiem działań przestępczych. Policja podaje, że zapaliły się opary alkoholu ze środka dezynfekującego, bazującego na alkoholu, który był używany przez wiernych do dezynfekcji dłoni.

Archidiecezja podtrzymuje jednak swoją wersję wydarzeń, zgodnie z którą niezidentyfikowana osoba wrzuciła bombę do świątyni. W wyniku pożaru poważnie uszkodzona została rzeźba Chrystusa na krzyżu z 1638 roku.

AP przypomina, że nuncjusz papieski w Nikaragui odegrał rolę przy mediacjach w związku z konfliktem pomiędzy prezydentem kraju, Danielem Ortegą, a opozycją, po protestach, które wybuchły w kwietniu 2018 roku. Od tego czasu w Nikaragui dochodzi do ataków na kościoły i duchownych.

W poniedziałek diecezja w Granadzie podała, że kobieta weszła do kościoła w gminie Altagracia-Isla de Ometepe i uszkodziła jedną ze znajdujących się tam rzeźb.

Z kolei w niedzielę, w Leon, mężczyzna wszedł do kościoła w trakcie mszy i zaczął rzucać nieokreślonymi przedmiotami w księdza.

Pojawiają się spekulacje, że akty agresji przeciwko Kościołowi w Nikaragui mają odwrócić uwagę od rozprzestrzeniania się koronawirusa w tym kraju. Prezydent Ortega opiera się przed wprowadzaniem reguł dystansowania społecznego i jest za to krytykowany przez Panamerykańską Organizację Zdrowia - zauważa AP. Agencja dodaje też, że zwolennicy Ortegi w przeszłości dokonywali już ataków na kościoły.

W 2018 roku, po nieudanej próbie mediacji między prezydentem a opozycją przez Kościół, Ortega oskarżył duchownych o to, że współpracują z tymi, którzy chcą jego usunięcia z urzędu.

Źródło: AP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA