Około 3500 migrantów zgromadziło się na brzegu rzeki Suchiate. Członkowie grupy żądali od władz, by pozwolili im kontynuować marsz do Stanów Zjednoczonych.
Gdy nie uzyskali odpowiedzi, zaczęli pokonywać rzekę, która o tej porze roku jest płytka.
Oddziały meksykańskiej armii wystrzeliły gaz łzawiący, by zmusić migrantów do odwrotu. W odpowiedzi w ich stronę poleciały kamienie.
Agencja AFP podaje, że dziesiątki migrantów przedostało się przez kordon bezpieczeństwa, ale większość z nich została zmuszona do powrotu.
- Przepuśćcie nas! Połóżcie ręce na sercach! - krzyczał pochodzący z Hondurasu Jorge, którzy podróżuje z żoną i dwójką małych dzieci.
- Próbują nas oszukać. Mówią nam, byśmy stawili się u władz, a potem nas deportują - mówiła imigrantka Tania.
Migranci apelowali do prezydenta Andresa Manuela Lopeza Obradora, aby ich przepuścił. Władze Meksyk obawiają się, że ich zgoda może doprowadzić do nałożenia wysokiego cła przez prezydenta Donalda Trumpa.
Po ostrzeżeniu ze strony prezydenta USA, rząd Meksyku wysłał na granicę około 26 tys. żołnierzy.