Wysoki przypływ (acqua alta) osiągnął we wtorek poziom 187 centymetrów. To drugi wynik w notowanej od 1923 r. historii miasta.
Wczoraj włoskie służby poinformowały, że zginęły dwie osoby.
Dziś rano syreny alarmowe ponownie zadziałały, ale poziom wody utrzymuje się na niskim poziomie w porównaniu do wtorkowego przypływu.
Premier Giuseppe Conte nazwał sytuację w Wenecji "ciosem w serce kraju". Dziś spotkał się z burmistrzem miasta i służbami ratunkowymi.
Mieszkańcy, których domy, zostały zniszczone mogą natychmiast otrzymać od władz 5 tys. euro pomocy. Dla właścicieli sklepów i restauracji przygotowano do 20 tys. euro. W przyszłości kwota ta może być jeszcze wyższa.
Z powodu trwającej powodzi zamknięte były dziś w Wenecji niektóe muzea.
- Dla turystów jest to coś niesamowitego, co warto zobaczyć. Ale dla ludzi, którzy tu mieszkają, to prawdziwy problem - powiedziała 28-letnia turystka z Austrtii Cornelia Litschauer.
- To mój sposób na zarabianie. Co mam zrobić? - pytał 54-letni Stefano Gabbanoto, który mimo zalania otworzył swój kiosk z gazetami.