fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Klęski żywiołowe

Wenecja pod wodą. Dwie osoby nie żyją

AFP
Najwyższy od ponad pół wieku przypływ zanotowano w Wenecji. Woda zalała historyczne centrum miasta, w tym plac św. Marka. Zginęły dwie osoby.

Wysoki przypływ (acqua alta) osiągnął we wtorek poziom 187 centymetrów. To drugi wynik w notowanej od 1923 r. historii miasta.

W 1966 r. w Wenecji woda osiągnęła poziom 194 centymetrów, doszło do powodzi. Teraz zalane zostały place i ulice, w tym popularny wśród turystów nisko położony plac św. Marka.

Po raz szósty w ciągu 1200 lat zalana została bazylika św. Marka. Woda wdzierała się do hoteli, sklepów i restauracji. Przewróciły się niektóre pomosty, służące za chodniki w wypadku powodzi. Zatonęły trzy autobusy wodne.

Włoskie media poinformowały o śmierci dwóch osób, w tym 78-latka, do którego domu wdarła się woda. Mężczyzna zmarł porażony prądem, gdy próbował uruchomić pompę.

Straż przybrzeżna przygotowała dodatkowe łodzie, by służyły jako karetki wodne.

- Mamy do czynienia z niezwykle wysokim przypływem. Wszyscy zostali zmobilizowani do walki z zagrożeniem - oświadczył burmistrz Wenecji Luigi Brugnaro. Apelował, by mieszkańcy pozostali w domach.

Zapowiedział, że będzie wnioskował o wprowadzenie w mieście stanu klęski żywiołowej. - Sytuacja jest dramatyczna. Poprosimy rząd, by nam pomógł. Koszty będą wysokie. To skutek zmiany klimatu - dodał. - Ta powódź to rana, po której blizna pozostanie na zawsze - ocenił.

Źródło: rp.pl/AFP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA