fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

AP: Kierowcy w Wenezueli płacą ryżem za benzynę

Prezydent Nicolas Maduro
AFP
Ceny subsydiowanej przez rząd benzyny są w Wenezueli tak niskie, że na wielu stacjach benzynowych pracownicy nie wiedzą dokładnie ile kosztuje paliwo. W związku z hiperinflacją w południowoamerykańskim kraju na stacjach benzynowych nie przyjmuje się boliwarów - czyli lokalnej waluty. Kierowcy za benzynę płacą ryżem, papierosami, batonikami, a czasem otrzymują ją za darmo - pisze Associated Press.

- Można płacić papierosem - mówi Orlando Molina, kierowca tankujący swój samochód na jednej ze stacji w stolicy kraju, Caracas. Jak pisze AP kierowcy płacą też torebkami ryżu czy olejem do smażenia.

- Nie jest tajemnicą dla nikogo, że benzynę sprzedaje się za bezcen - dodaje Molina.

Jak pisze AP wielu kierowców, którzy nie mają czym zapłacić za paliwo, tankuje zupełnie za darmo.

Wenezuela od lat pogrążona jest w głębokim kryzysie gospodarczym. W tym roku inflacja w kraju, szacowana przez MFW (Wenezuela od lat nie podaje oficjalnych danych o poziomie inflacji), ma osiągnąć 200 tys. procent.

W ubiegłym roku w Wenezueli dokonano denominacji, ale mimo to dziś banknot o najmniejszym nominale, funkcjonujący w obiegu, to 50 boliwarów, którego jednak nikt nie przyjmuje. Wolnorynkowa cena 50 boliwarów to zaledwie 0,25 centa USA.

Banknot o największym nominale, 50 tys. boliwarów, jest wart 2,5 dolara. Gdyby nie denominacja banknot ten miałby nominał 500 mln boliwarów.

Wenezuela posiada jedne z największych na świecie rezerw ropy, a benzyna od dekad jest w tym kraju subsydiowana przez rząd - gdy w 1989 roku próbowano podwyższyć cenę paliwa, w kraju doszło do zamieszek, w których zginęło ok. 300 osób.

Mimo załamania gospodarczego prezydent Nicolas Maduro (jego rządy nie są uznawane m.in. przez USA i wiele krajów Europy, w tym Polskę; kraje te za głowę państwa uznają lidera opozycji, Juana Guaido) nie odszedł od polityki subsydiowania cen benzyny, mimo że państwowa spółka paliwowa, PDVSA, ponosi z tego tytułu straty idące w miliardy dolarów rocznie. Paliwo jest w Wenezueli sprzedawane znacznie poniżej kosztów jego produkcji.

Mieszkanka Caracas Maria Perez twierdzi, że kierowcy byliby skłonni płacić rynkowe ceny za benzynę, gdyby rząd zarobione w ten sposób pieniądze zainwestował w infrastrukturę drogową.

- Nasze drogi są nie do zniesienia. Są w nich wielkie dziury - kratery - które uszkadzają samochody i narażają na niebezpieczeństwo życie kierowców - mówi Perez.

Jak dotąd Caracas nie boryka się z deficytem benzyny, ale paliwa brakuje w wielu innych częściach kraju, gdzie przed stacjami benzynowymi ustawiają się kilometrowe kolejki. Władze o odpowiedzialność za braki w zaopatrzeniu w benzynę oskarżają USA, które nałożyły sankcje na PDVSA.

AP cytuje też Orlando Godoy'a, pracownika stacji benzynowej, który od kierowców za zatankowanie samochodu dostał ostatnio worek mąki, olej do smażenia i sok z mango. Dzięki temu - jak pisze AP - on i jego rodzina mogą przeżyć, ponieważ oficjalne zarobki mężczyzny wynoszą równowartość kilku dolarów miesięcznie (tyle realnie wynosi płaca minimalna).

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA