Reklama

Uczniowie w Hongkongu tworzą ludzkie łańcuchy

Setki uczniów szkół średnich w Hongkongu, często ukrywających swoje twarze za maskami, ubranych w mundurki szkolne, sformowały ludzkie łańcuchy w dzielnicach Hongkongu w ramach poparcia dla antyrządowych demonstracji, jakie trwają w mieście od czerwca - informuje Reuters.

Aktualizacja: 09.09.2019 05:59 Publikacja: 09.09.2019 05:49

Uczniowie w Hongkongu tworzą ludzkie łańcuchy

Foto: AFP

arb

W weekend w Hongkongu znów doszło do antyrządowych demonstracji, w czasie których doszło do starć protestujących z policją.

Rząd Hongkongu ostrzegł, by nikt nie mieszał się w wewnętrzne sprawy miasta, po tym jak w niedzielę doszło do wiecu pod konsulatem USA w Hongkongu, w czasie którego jego uczestnicy wzywali Donalda Trumpa, by ten "wyzwolił" miasto.

Tymczasem chiński dziennik "China Daily" podkreśla, że Hongkong jest "nieodłączną częścią Chin" i ostrzega, że "każda forma działalności secesjonistycznej zostanie zmiażdżona".

Hongkong od 1997 roku jest częścią Chin, w których funkcjonuje w ramach formuły "jedno państwo, dwa systemy". Na jej mocy mieszkańcy Hongkongu mogą korzystać ze swobód, które nie są udziałem pozostałych mieszkańców Państwa Środka - m.in. z prawa do demonstracji.

W Hongkongu od czerwca trwają protesty, zainicjowane przez opór wobec projektu ustawy ws. ekstradycji, która pozwoliłaby na sądzenie obywateli Hongkongu przed podległymi Komunistycznej Partii Chin sądami w Chinach. Mieszkańcy Hongkongu uznali to za cios w swobody zagwarantowane im przez Chiny, w związku z przekazaniem kontroli nad Hongkongiem Państwu Środka przez Wielką Brytanię w 1997 roku.

Reklama
Reklama

Hongkong funkcjonuje w ramach Chin zgodnie z zasadą "jedno państwo - dwa systemy". Oznacza to w praktyce znaczną autonomię miasta, którego mieszkańcy mają m.in. prawo do organizowania demonstracji, a sądy w Hongkongu pozostają niezależne.

Szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam zawiesiła sporne przepisy, ale protesty nie ustały. W czasie kolejnych demonstracji protestujący żądali całkowitego wycofania się z przepisów, dymisji Lam i zwolnienia z aresztów zatrzymanych uczestników protestów, a także wycofania zarzutów przeciwko nim.

Do eskalacji protestów doszło 1 lipca, gdy w rocznicę powrotu Hongkongu do Chin w mieście doszło do zamieszek. W ich trakcie setki protestujących wdarły się do siedziby lokalnego parlamentu, który został zdewastowany, a policja usunęła okupujących go demonstrantów dopiero po kilku godzinach.

9 lipca Carrie Lam, szefowa administracji Hongkongu oświadczyła, że budząca sprzeciw mieszkańców Hongkongu ustawa o ekstradycji do Chin "jest martwa". Mimo to sytuacja w mieście się nie uspokoiła.

5 sierpnia w Hongkongu doszło do strajku generalnego, który zakłócił m.in. funkcjonowanie międzynarodowego lotniska w byłej brytyjskiej prowincji. Szefowa administracji Hongkongu, Carrie Lam oświadczyła, że fala protestów jaka przetacza się przez byłą brytyjską kolonię sprawia, że miasto znajduje się na krawędzi "ekstremalnie groźnej sytuacji" i jest wyzwaniem dla suwerenności Chin nad Hongkongiem.

12 sierpnia trwająca od trzech dni okupacja hali przylotów międzynarodowego lotniska w Hongkongu doprowadziła do jego zamknięcia przez władze.

Reklama
Reklama

25 sierpnia w czasie starć policji z demonstrantami funkcjonariusze policji z Hongkongu byli zmuszeni do użycia armatek wodnych i oddania strzału ostrzegawczego, aby odeprzeć "wyjątkowo agresywnych" demonstrantów.

W sierpniu zaczęły pojawiać się obawy, że Chiny mogą użyć wojska do stłumienia protestów w Hongkongu. 30 sierpnia "China Daily", dzień po dokonaniu rotacji chińskiego garnizonu w Hongkongu w artykule wstępnym napisał, że "chińscy żołnierze stacjonujący w Hongkongu nie są tam jedynie z przyczyn symbolicznych i nie ma powodu, by siedzieli z założonymi rękoma, gdy sytuacja w mieście się pogorszy".

Ostatecznie Carrie Lam ogłosiła całkowite wycofanie się z kontrowersyjnej ustawie o ekstradycji. Nie zmniejszyło to jednak napięcia w mieście. Teraz demonstranci domagają się zwolnienia z aresztów wszystkich osób zatrzymanych w czasie protestów oraz prawa do demokratycznego wyboru władz miasta.

Społeczeństwo
Nie żyje Jesse Jackson, jeden z liderów ruchu praw obywatelskich w USA
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Społeczeństwo
Barack Obama wywołał poruszenie słowami o kosmitach. Teraz wyjaśnia
Społeczeństwo
Rosjanie sięgają po antydepresanty jak nigdy wcześniej. Wojna silniejsza niż pandemia
Społeczeństwo
Ostatnia akcja białoruskiej Maty Hari. Agentka Łukaszenki do zadań specjalnych
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama