fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Po rozwodzie trzeba oddać „prezent od Mikołaja” - wyrok sądu apelacyjnego

Fotolia
Była synowa będzie musiała zwrócić teściom 100 tys. zł przelane na jej konto, gdyż na skutek rozwodu nie został spełniony cel świadczenia: zakup większego mieszkania dla nowej rodziny syna. Nie pomogły argumenty, że nie ma podstaw do zwrotu darowizny.

Państwo K. wystąpili do sądu o zwrot pieniędzy, które 6 grudnia przelali na rachunek bankowy  żony syna z adnotacją „prezent od Mikołaja”. Według nich tytuł przelewu został sformułowany żartobliwie i nie odpowiadał  ich rzeczywistej intencji. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, pieniądze miały być przeznaczone na zakup przez syna i synową większego mieszkania, do którego mieli oni wprowadzić się z dwójką dzieci. Nigdy do tego nie doszło, bo pół roku później małżeństwo się rozpadło.  Synowa deklarowała przed rozwodem, że pieniądze odda, lecz tego zrobiła. Dlatego teściowie szukali pomocy w sądzie.

Pozwana Natalia N. przedstawiła sądowi zupełnie inny scenariusz: 100 tys. zł było darowizną od teściów, którą mogła spożytkować według  uznania. Świadczy o tym nie tylko tytuł przelewu, ale i fakt, że obdarowana złożyła stosowne zeznanie podatkowe i odprowadziła podatek od darowizny. Dziś – jak twierdzi - po pieniądzach nie ma śladu, bo wydała je na własne potrzeby.

Bezpodstawnie wzbogacona

Sąd Okręgowy w Katowicach ustalił, że Natalia i  Krzysztof jeszcze przed ślubem planowali zakup nowego mieszkania. Należące do Natalii 40-metrowe lokum było niewystarczające dla czteroosobowej rodziny - z małżonkami mieli zamieszkać ich synowie z poprzednich związków.  Środki na zakup miały pochodzić z oszczędności małżonków i ze sprzedaży  mieszkania  pozwanej oraz mieszkania należącego do rodziców Krzysztofa. Gdy państwo K. sprzedawali kawalerkę, ich syn przebywał za granicą. Uzgodnili z nim, że pieniądze na nowy lokal przeleją na konto jego żony.

Krzysztof zwlekał z powrotem do kraju. Po niespełna roku małżeństwa złożył pozew o rozwód. Żona obiecała, że odda otrzymane od teściów pieniądze, ale dopiero po rozwodzie, gdyż chce się zabezpieczyć na wypadek, gdyby mąż zaciągnął kredyt. Wyrok rozwodowy zapadł  po trzech miesiącach, lecz mimo wezwań Natalia  nie spełniła obietnicy. W międzyczasie zgłosiła się do urzędu skarbowego i zapłaciła podatek od darowizny. Nie jest osobą ubogą – Sąd ustalił, że oprócz 40-metrowego mieszkania, ma również dom jednorodzinny i samochód wart  ok. 80 tys. zł.

W ocenie Sądu powodowie dokonali na rzecz syna i synowej darowizny z przeznaczeniem na konkretny cel - zakup większego mieszkania lub domu. Jednak faktyczną  dysponentką korzyści majątkowej uzyskanej kosztem powodów była synowa i to ona musi zwrócić to, co stało się dla niej bezpodstawnym wzbogaceniem.  Nie może argumentować, że nie jest wzbogacona, skoro otrzymaną korzyść zużyła na własne potrzeby.  Twierdzenia, że teściowie dokonali darowizny tylko na rzecz synowej i bez konkretnego przeznaczenia, nie znalazły oparcia ani w tym materiale dowodowym, ani w zasadach doświadczenia życiowego.

Darowizna bez żartów

W apelacji Natalia N.  postawiła długi szereg zarzutów. Jej zdaniem Sąd I instancji niektóre okoliczności przeoczył, innym zaś nadał niewłaściwe znaczenie, co spowodowało błędne ustalenie stanu faktycznego sprawy.  Przede wszystkim darowizna od teściów nie była obciążona żadnym poleceniem. A nawet gdyby uznać, że była, to i tak niewykonanie polecenia nie może skutkować obowiązkiem zwrotu darowizny. „Zamierzonym celem świadczenia” dla umowy darowizny jest bowiem wyłącznie darme przysporzenie, a nie określone przeznaczenie przedmiotu darowizny. Nie można też powoływać się na rażącą niewdzięczność obdarowanego w przypadku niewykonania polecenia.

Natalia N. stwierdziła również, że trudno uznać za żart podany w przelewie tytuł operacji. Żartowanie w sytuacji, gdy w grę wchodzą tak znaczne kwoty nie jest bowiem powszechną praktyką.  Jej zdaniem prezent od teściów był dokładnie prezentem od teściów, a skoro Sąd uznał, że darowizna została uczyniona jej i mężowi, to nie powinno się teraz wymagać od niej zwrotu całej kwoty. Od chwili ustania małżeństwa małżonkowie mają bowiem równe udziały we wspólności ułamkowej powstającej z dawnego majątku wspólnego.

Św. Mikołaj nie przynosi tak drogich prezentów

Sąd Apelacyjny w Katowicach nie podzielił argumentów skarżacej. Zgodził się z Sądem I instancji, że motywem teściów nie mogło być obdarowanie nowej synowej tak drogim prezentem. Trudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której powodowie zbywają swój lokal mieszkalny, a uzyskaną kwotę przekazują pozwanej bez celu, z pominięciem swojego syna czy wnuka. Byłoby to wręcz wyrazem nieodpowiedzialności i mogłoby rodzić uzasadnione pretensje pominiętych osób najbliższych.

- Widać wyraźnie, że pozwana i jej mąż „składali się” na mieszkanie.  W ramach tego przedsięwzięcia pozwana miała sprzedać swoje mniejsze mieszkanie, zaś „udział” męża w zakupie wspólnego mieszkania miał zostać sfinansowany przez jego rodziców. Tym samym środki pieniężne w kwocie 100 tys. zł zostały przekazane pozwanej nie tyle jako przysporzenie pod tytułem darmym, nie tyle też jako darowizna na rzecz obojga małżonków, ale jako udział powodów w usamodzielnianiu się swojego syna i jego nowej rodziny (wyposażenie) – uznał Sąd.

 

Jak stwierdził, niedopuszczalne jest dosłowne zawierzenie tytułowi przelewu „prezent od Mikołaja” i przyjęcie, że zamiarem powodów było sprawienie pozwanej „prezentu”.

- Z okazji Dnia św. Mikołaja prezentami obdarowuje się raczej dzieci, nie zaś osoby dorosłe. Prezenty te przedstawiają przy tym wartość utrzymaną w granicach zdrowego rozsądku; nie ma tym samym praktyki przekazywania w ten sposób znacznej części oszczędności czy wręcz oszczędności całego życia, co typowe jest z kolei dla przypadków wyposażania usamodzielniających się dzieci, przekazywania gospodarstwa w ramach umowy dożywocia, umowy z następcą czy dziedziczenia  – wyjaśnił Sąd Apelacyjny.

Podzielił twierdzenie Sądu Okręgowego, że użycie sformułowania „prezent od Mikołaja”  miało wywołać efekt żartu i było spowodowane wykonaniem przelewu właśnie w dniu 6 grudnia. Teściowie nie zakładali wówczas, że ta okoliczność może być kiedykolwiek wykorzystana przeciwko nim, a wiedząc o  ustaleniach małżonków co do zakupu własnego mieszkania, nie spodziewali się, że powstaną jakiekolwiek wątpliwości co do przeznaczenia tych środków

To była zbiórka

Zgłoszenie darowizny do US i zapłatę podatku ponad 3 miesiące od otrzymania pieniędzy  i nieco ponad 3 miesiące przed rozwodem Sąd uznał za wybieg mający na celu zabezpieczenie otrzymanej kwoty przed ewentualnym obowiązkiem zwrotu.

- W niniejszej sprawie nie mamy do czynienia z darowizną sensu stricto. Nic bowiem nie wskazuje na to, aby środki przekazane na rachunek pozwanej zostały jej po prostu darowane. Sytuację tę można lepiej porównać do sytuacji organizowania przez kilka osób zbiórki na określony cel, kiedy rolę skarbnika przyjmującego i następnie rozliczającego środki pełni jedna z nich. Jest oczywiste, że rezygnacja ze zbiórki wywołana rezygnacją z realizacji tego celu skutkować musi zwrotem powierzonych skarbnikowi środków. Nie był on bowiem nigdy prawnym ich właścicielem, a raczej powiernikiem, który dawał rękojmię określonego ich przeznaczenia – wyjaśnił Sąd oddalając apelację Natalii N.

Wyrok jest prawomocny.

Sygn. akt I ACa 1026/16

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA