fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Prezydent Andrzej Duda w rowie. Nic się nie stało

Fotorzepa, Roman Bosiacki
Policja i prokurator zbagatelizowali wypadek Andrzeja Dudy. Błędy próbowano naprawiać przez weekend.

Brzeska policja nie poinformowała dyżurnego prokuratora o wypadku prezydenta. Kiedy w końcu to zrobiła, ten nie widział sensu jechać na miejsce. Efekt? Autostrada została zamknięta dopiero po blisko siedmiu godzinach od zdarzenia, jednak w środku nocy oględziny prokuratora nie miały już sensu. Rozerwaną oponę zabezpieczyli pracownicy autostrady.

Wypadek prezydenckiej limuzyny w okolicach Brzegu na A4 miał miejsce w piątek, 4 marca, po godz. 16. Auto wpadło w poślizg, a następnie wypadło z trasy i wpadło do rowu. W samochodzie strzeliła tylna opona – ze wstępnych ustaleń biegłych wynika, że doszło do tego w efekcie najechania na leżący na jezdni przedmiot.

Dopiero dwa dni po wypadku (w niedzielę, 6 marca) Prokuratura Okręgowa w Opolu wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Dlaczego tak późno?

Okazuje się, że dyżurny brzeskiej policji, który od funkcjonariusza BOR przyjął zgłoszenie o wypadku z udziałem głowy państwa, nie od razu poinformował prokuratora o tym zdarzeniu. Policja ma obowiązek tak zrobić w przypadku ofiary śmiertelnej, ale także w sytuacjach wyjątkowych.

Zamiast tego dyżurny wysłał na miejsce policjantów drogówki. Przesłuchali oni dwóch BOR-owców. Czynności policji trwały dwie godziny. Nie zadecydowano jednak o zamknięciu autostrady w kierunku Katowic, wezwaniu prokuratora i zebraniu dowodów. Co gorsza, przez miejsce zdarzenia zdążyły przejechać setki aut. Fragmenty rozerwanej opony znaleźli nie policjanci, ale pracownicy GDDKiA, która jest zarządcą tego odcinka autostrady.

– Policjanci nie potraktowali tej sprawy poważnie, spisali notatkę, uznając, że to zwykły drogowy incydent. Popełnili błąd, bo przecież to mógł być zamach, a szybkość oraz precyzja w zbieraniu dowodów mają kluczowe znaczenie. Jednak o tym powinien zdecydować prokurator – mówi nam wysoko postawiony policjant.

Funkcjonariusze zbagatelizowali również inną ważną sprawę. Pół godziny przed wypadkiem prezydenta Dudy na tym samym odcinku miała miejsce kolizja dwóch samochodów – przed zjazdem na węzeł Brzeg (ok. 11 km przed miejscem incydentu z udziałem samochodu prezydenta).

– Ta kolizja mogła mieć związek z wypadkiem głowy państwa, więc policja powinna i tam zrobić oględziny. Ale nie powiązano tych kwestii. To błąd, chociaż powinien o tym przecież decydować prokurator, którego nie było – mówi nam policjant.

Prokurator Lidia Sieradzka, rzeczniczka opolskiej prokuratury, przyznaje, że policja poinformowała prokuraturę dopiero po wykonaniu swoich czynności, a więc ok. 18.30. Ale dyżurny prokurator z Brzegu Dariusz Rybicki nie wiadomo dlaczego na miejsce zdarzenia nie pojechał.

Ocena sytuacji zmieniła się całkowicie dopiero po godz. 21. – Prokurator dyżurny z Brzegu dostał polecenie od prokuratora rejonowego, aby udał się na miejsce – przyznaje prok. Sieradzka.

W nocy na miejsce wypadku przybyło dwóch prokuratorów – Rybicki i jego przełożony. Znowu przyjechała policja, na którą prokuratorzy musieli czekać aż półtorej godziny. Dopiero wtedy prokurator Rybicki zdecydował o zamknięciu autostrady w stronę Katowic.

Jak informuje nas rzecznik GDDKiA Jan Krynicki, po raz pierwszy autostrada A4 (jezdnia na Katowice) od węzła Brzeg do węzła Opole Zachód została zamknięta do oględzin w nocy w godzinach 22.30 –1.00. A więc blisko po siedmiu godzinach od zdarzenia.

Oględziny miejsca musiano prowadzić przy sztucznym świetle. – Dlatego zdecydowano o powtórzeniu czynności następnego dnia, w świetle dziennym – tłumaczy rzeczniczka prokuratury.

Faktycznie prokuratorzy z policją wrócili na miejsce w sobotę. Autostradę zamknięto od 12 do 19.

Ale ranga sprawy, zainteresowanie mediów oraz ustalenia śledztwa spowodowały, że prok. Rybicki zdecydował o zamknięciu autostrady po raz trzeci, w niedzielę – tym razem w kierunku przeciwnym, na Wrocław, w godzinach 7.40–10.45. Dlaczego? Bo pół godziny przed wypadkiem Dudy i tam miała miejsce kolizja.

Lidia Sieradzka z Prokuratury Okręgowej przyznaje, że po incydencie ówczesny szef jednostki wystosował pismo do komendanta wojewódzkiego policji w Opolu, przypominając, że policja jest zobowiązana informować prokuraturę o takich zdarzeniach od razu.

Dlaczego brzeska policja tego nie zrobiła?

Komenda Wojewódzka Policji w Opolu nie odpowiada nam na to pytanie wprost. Przyznaje jedynie, że wpłynęło do niej pismo z Prokuratury Okręgowej w Opolu „dotyczące współpracy przy tego typu zdarzeniach".

„Nie prowadzimy żadnego postępowania wyjaśniającego/dyscyplinarnego wobec policjantów obsługujących zdarzenie z 4 marca br. Tego dnia oficer dyżurny brzeskiej Policji, po ustaleniu charakteru i okoliczności zdarzenia, informację przekazał dyżurującemu prokuratorowi. Jeśli chodzi o czas przybycia prokuratora na miejsce zdarzenia, to takie informacje posiada prokuratura" – odpisało nam biuro prasowe opolskiej policji.

Według naszych informacji prok. Rybicki musiał tłumaczyć się przełożonym, dlaczego tak późno zamknął autostradę. Ale nie wszczęto wobec niego żadnego postępowania.

Wysoko postawiony policjant: – W sprawie tak ważnej zachowano się po amatorsku. Wstyd.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA