fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Miał wysyłać anonimy. Policjant może zostać wydalony ze służby

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Funkcjonariusz z zarzutami za wysyłanie anonimów obciążających kolegów może zostać wydalony ze służby.

Dowód z genetyki – DNA w ślinie na kopertach pozwoliło powiązać policjanta Adama M. (zatrzymanego w marcu) z anonimami, które fałszywie oskarżały funkcjonariuszy z Wydziału Techniki Operacyjnej Komendy Stołecznej, co ujawniliśmy kilka dni temu. Teraz „Rzeczpospolita" dotarła do nowych informacji w sprawie, w której ostatnio nastąpił przełom. Adam M. – jak ustaliła prokuratura – ma stać za trzema anonimami, które godziły w jego kolegów z wydziału.

Oskarżenia o poważne przestępstwa

Anonimowe doniesienia M. miał nadać w marcu 2017 r. w Łęczycy (woj. łódzkie). Zawierały informacje, które fałszywie oskarżały kilkoro policjantów z WTO o różne przestępstwa, w tym tak poważne, jak wynoszenie na zewnątrz klauzulowanych (poufnych, tajnych, a nawet ściśle tajnych) informacji. Anonimy szkalowały też osoby, które w wydziale pełniły kierownicze funkcje.

Fałszywki zostały wysłane m.in. do komendanta stołecznego i do wydziału kontroli. Były to jedne z wielu anonimów, które trzy lata temu wstrząsnęły stołeczną policją. Sugerowały, że w komendzie, w tym w jej tajnym wydziale, dochodzi m.in. do korupcji, nadużyć finansowych. Masowo rozsyłano je wtedy do różnych instytucji, by zablokować awanse niewygodnych osób. W 2017 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo, jednak przełom nastąpił dopiero teraz.

Wcześniej przesłuchany w śledztwie Adam M. zaprzeczył, by miał wiedzę o anonimach. Kiedy obciążyło go badanie DNA przyznał, że na jednej z kopert jest jego pismo i że napisał jeden anonim.

To pierwszy podejrzany w sprawie donosów – mogą być kolejni. – Nie udzielamy informacji ze względu zarówno na dobro, jak i tajemnicę śledztwa – odpowiedziała nam rzeczniczka prokuratury prok. Aleksandra Skrzyniarz.

Wydalenie ze służby?

Według naszych rozmówców M. ze swoim stażem i kwalifikacjami nie miał szans na kierownicze stanowisko. Dlaczego więc obciążył osoby, które z nim nie konkurowały? – To nie była rozgrywka kadrowa dla niego, mógł być tylko pionkiem – twierdzą nasi rozmówcy. Policjant (decyzją prokuratora) został zawieszony w czynnościach służbowych w ramach WTO na czas trwania postępowania.

– Z kolei na polecenie komendanta stołecznego sekcja dyscyplinarna w wydziale kadr wszczęła postępowanie administracyjne w celu wydalenia go ze służby – wskazują nasze źródła.

Adam M. ma dozór, zakaz kontaktowania się z policjantami z WTO, a o tym, co zeznał w śledztwie, nie może rozmawiać nawet z żoną. Powód? Ona także może mieć związek z fałszywymi doniesieniami – przypuszczają śledczy.

Na wyjaśnienie czekają inni pomówieni w donosach policjanci. W tym Agnieszka B. i Iwona H., których nazwiskami ktoś posłużył się, pisząc donos godzący w ówczesnego p.o. szefa stołecznej policji Andrzeja Krajewskiego. Po tym, jak w 2017 r. policjantki zawiadomiły Prokuraturę Krajową, twierdząc, że „w szeregach policji działa zorganizowana grupa przestępcza", i domagały się ścigania sprawców, nowe anonimy przestały się pojawiać.

Pomówieni liczą, że ponadstandardowe środki, po jakie sięgnął prokurator – pobranie od wytypowanych policjantów próbek pisma ręcznego i DNA – pozwoli namierzyć kolejnych donosicieli.

Jak już wcześniej pisaliśmy w „Rzeczpospolitej", fałszywa wiedza w piśmie z podrobionymi podpisami policjantek przyczyniła się do dymisji Andrzeja Krajewskiego, który w 2017 r. miał szansę zostać komendantem stołecznym (był p.o.) – ówczesny szef MSWiA Mariusz Błaszczak mówił, że to „najlepszy kandydat". Jednak szefem stołecznej policji na początku 2018 r. został nadinsp. Paweł Dobrodziej (niedawno awansował na wiceszefa KGP).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA