fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

PiS ma pomysł, jak karać nieposłusznych i zbuntowanych sędziów

Adobe Stock
Większa liczba dyscyplinarek nie przestraszyła niepokornych sędziów. Władza więc chce iść dalej – będzie ich wyrzucać z zawodu.

PiS ma pomysł, jak karać nieposłusznych i zbuntowanych sędziów. Trójka jego posłów (najmłodszych) złożyła w Sejmie projekt zmian w prawie o ustroju sądów powszechnych i SN. To zmiany na wielką skalę: niepokorni sędziowie stracą urząd; mniej niepokorni pieniądze. Powód?

– Francuskie i niemieckie przepisy o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów – podaje Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości i jeden z autorów noweli.

Tu jednak mija się z prawdą. We Francji rzeczywiście sędzia traci urząd, ale nie za stosowanie wyroków TSUE czy polityczne wypowiedzi, tylko za drastyczne błędy w orzekaniu czy stosowanej procedurze.

Czytaj także:

O co ta afera?

W miniony czwartek, późnym wieczorem, PiS przedstawił nowelizacje ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych i Sądzie Najwyższym.

– Przepisy dotyczące deliktów przewidują możliwość nawet złożenia z urzędu takich sędziów, którzy domniemywaliby sobie możliwość kwestionowania Krajowej Rady Sądownictwa czy uprawnień, prerogatyw prezydenta czy też podważania innych sędziów – wyjaśniał Jan Kanthak.

Wśród proponowanych kar, poza „złożeniem z urzędu", jest też przeniesienie na inne stanowisko służbowe oraz kary finansowe.

Kary te będzie orzekać Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego i rzecznicy dyscyplinarni sędziów sądów powszechnych.

Krajowa Rada Sądownictwa mówi dość podważaniu jej pozycji w opiniowaniu sędziów. Wszelkie próby jej dyskredytowania uważa za niedopuszczalne. Podobnie jak Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego – ta również dyskredytuje wezwanie pierwszej prezes SN do powstrzymania się od orzekania.

Projekt już w czwartek ma trafić do pierwszego czytania w Sejmie.

Co dalej? Nawet jeśli zostanie uchwalony w piątek 20 grudnia, z Senatu wyjdzie najprawdopodobniej dopiero pod koniec stycznia. Potem wszystko w rękach prezydenta. Andrzej Duda jest bardzo ostry w ocenie wymiaru sprawiedliwości.

– Nadzwyczajna kasta walczy o swoje przywileje – mówi o polskich sędziach prezydent Andrzej Duda.

– Skandaliczny projekt ustawy kneblującej sędziów. To kolejny krok w kierunku wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. To standardy państw autorytarnych, próba całkowitego podporządkowania sądów PiS – brzmią polityczne komentarze. Sędziowie w większości mówią, że to koniec niezawisłości i niezależności. Część uważa, że to po prostu stan wojenny w wymiarze sprawiedliwości.

– Nie poddamy się – mówi „Rzeczpospolitej" sędzia Beata Morawiec, prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis. – Będziemy walczyć – zapowiada Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Wytyka też autorom noweli niekonsekwencje.

– A jak ma się zachować polski sędzia, kiedy przyjdzie mu stosować wyrok TSUE w sprawie frankowiczów czy korzystny dla obywateli wyrok rozszerzonej ochrony w sprawach konsumenckich. Też ma ich nie zauważać? – pyta sędzia Markiewicz. Jego pytania na razie pozostają bez odpowiedzi. Ale pojawiają się kolejne.

– To państwo szkoli sędziów, płaci przez lata za ich naukę, aplikację, asesurę i potem co? Taki sędzia nawet w uzasadnieniu skrytykuje (choćby pośrednio władze za procedury) i ma się pożegnać z zawodem? A kto zwróci nam pieniądze za jego edukację – pyta były sędzia Marcin Stanisław Ptaszyński.

Co teraz będzie? – pytają ci, którzy wybiegają w przyszłość. Adwokat Michał Wawrykiewicz z Inicjatywy Wolne Sądy uważa, że do głosu dojdzie teraz Komisja Europejska.

Ta, w trybie naruszeniowym, widząc, co się dzieje (oczywiście kiedy ustawa wejdzie w życie) mogłaby wystąpić o zabezpieczenie przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Chodzi o to, by przepisy (kontrowersyjne) nie zaczęły działać, dopóki TSUE nie wyda wyroku.

Mogą być kary

Jeśli głos Trybunału szedłby w podobnym tonie co ten z 18 listopada, polski rząd musiałby się wycofać z kolejnej rewolucji w ustawie sędziowskiej. Jeśli tego nie zrobi, Polskę, więc nas wszystkich, mogłaby spotkać kara finansowa za nierespektowanie unijnych wytycznych.

To jeszcze nie wszystko. Sędziowie, których prawa do orzekania zostaną naruszone – zostaną np. ukarani według nowych zasad przez sądy dyscyplinarne – po wyczerpaniu sądowej drogi w Polsce będą mogli słać skargi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i Praw Człowieka w Strasburgu. Jeśli ten uzna ich racje za złamanie przepisów, zapłacimy my wszyscy – obywatele.

Co szykują rządzący

- Kolegium i samorząd sędziowski zostaną ograniczone w swojej roli, nie mogą się zajmować sprawami politycznymi, zakazane jest podejmowanie uchwał wyrażających wrogość wobec innych władz.

- Sędziowie mają składać pisemne oświadczenia m.in. o członkostwie w stowarzyszeniu, prowadzeniu portalu, strony internetowej lub aktywności na portalach umożliwiających założenie konta użytkownika (anonimowo lub pod pseudonimem), jeżeli portal, strona lub aktywność dotyczą spraw publicznych ze wskazaniem nazw portali, stron lub sieci, oraz nazw i pseudonimów, pod którymi sędzia występuje.

- Sędzia odpowie dyscyplinarnie m.in. za: działania lub zaniechania, które utrudnią funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości; kwestionujące istnienie stosunku służbowego sędziego lub skuteczność jego powołania oraz działania o charakterze politycznym.

- Rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych i jego zastępcy mogą podjąć i prowadzić czynności w każdej sprawie dotyczącej sędziego.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Antoni Górski, sędzia SN w stanie spoczynku, były przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa

Niepokoi mnie to, że wszystko, co się dziś dzieje, zmierza do zaostrzenia sytuacji wokół i wewnątrz wymiaru sprawiedliwości. Wprowadzenie zmian, o których słyszę, prowadziłoby do kolejnej burzy i kontrowersji, a nie do porozumienia. Nikt nie może zapominać, że w całej tej sprawie chodzi o dwie władze: wykonawczą i sądowniczą. O ich współdziałaniu przesądza konstytucja. To bacząc na jej przepisy, obie władze powinny dążyć do porozumienia, a nie zaostrzania konfliktu i wprowadzania chaosu. Ten dotknie bowiem nie tylko owe dwie władze, ale przede wszystkim obywateli.

prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista

Projekt jest niezgodny z konstytucją. Weźmy przepis, który zabrania sędziom wszelkiej działalności publicznej. Przecież konstytucja wyraźnie stanowi, że sędziowie nie mogą prowadzić działalności, która nie da się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Jedyną działalnością publiczną, jaką mogą prowadzić, jest zatem obrona niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Antykonstytucyjne jest modelowanie działalności orzeczniczej sędziów, gdy mówi się wyraźnie, co im wolno, a czego nie. Wreszcie projekt wprost zmierza do przekreślenia członkostwa w UE. Jego wprowadzenie oznacza naruszenie traktatów.

Konrad Wytrykowski, sędzia, Izba Dyscyplinarna SN

Uzasadnieniem zmian jest sytuacja w wymiarze sprawiedliwości. Część sędziów zatraciła kompas niezawisłości. Zapomnieli, że najważniejszy jest człowiek, obywatel, który ma prawo do niezależnego, bezstronnego, niezawisłego i sprawnie działającego sądu. Sędziowie ci, mimo że ślubowali służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej i stać na straży prawa, służą samym sobie i stoją na straży swoich interesów. Niestety, mam spore wątpliwości, czy nowelizacja jest wystarczającym remedium na te problemy, bo skoro już dziś niestosowanie ustaw, działanie na szkodę wymiaru sprawiedliwości, działania polityczne czy podważanie uprawnień innych sędziów jest deliktem dyscyplinarnym, to należy raczej postawić pytanie, dlaczego nie wszystkie takie przewinienia są ścigane. Reakcja na atak grupki sędziów na własne państwo jest niezbędna. Inaczej staniemy oko w oko z anarchią.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA