fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędzia SN: zarzuty dot. sędziów SN nie znajdują oparcia w rzeczywistości

Fotolia.com
Zarzuty o braku niezależności nowo powołanych sędziów Sądu Najwyższego nie znajdują oparcia w rzeczywistości i mogą świadczyć o niezrozumieniu istoty niezawisłości sędziowskiej.

W opinii rzecznika generalnego (E. Tancheva) przedstawionej 27 czerwca 2019 r., a dotyczącej spraw ustroju polskiego Sądu Najwyższego (sygn. akt C 585/18, C 624/18 i C 625/18), znalazło się – szerzej nierozwijane – stwierdzenie, zgodnie z którym „niezawisłość i bezstronność sędziów w rozumieniu art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności wymaga obiektywnej oceny, czy sam sąd zapewnia wystarczające gwarancje pozwalające wykluczyć wszelkie uzasadnione wątpliwości co do jego bezstronności".

Czytaj także:

Kryteria owej obiektywnej oceny nie zostały właściwie w opinii sformułowane (chyba że za takie uznać uwagi dotyczące wymagań stawianych procedurze powoływania sędziów), akcent został zaś przesunięty na „wrażenie wywoływane" przez wymiar sprawiedliwości.

Na szali, jak podkreśla E. Tanchev, leży bowiem „zaufanie, jakie sądy powinny budzić wśród obywateli w demokratycznym społeczeństwie". Wywoływane wrażenie ma więc, jak dodaje rzecznik, „pewne znaczenie", ponieważ „sprawiedliwość powinna nie tylko być wymierzana, ale także wymierzana w sposób widoczny dla wszystkich" (pkt 120).

Orzekanie „za" lub „przeciw"

Trudno w pełni podzielić zaproponowane podejście. Po pierwsze, to psychologom i socjologom pozostawić należy analizowanie wywoływanego przez wymiar sprawiedliwości tak ulotnego zjawiska, jakim z natury rzeczy są wrażenia. Po drugie, zdecydowanie negatywnie należy ocenić system, który wywoływałby wrażenie sprawiedliwego, ale w istocie tej sprawiedliwości nie wymierzał. Inaczej mówiąc, samo wrażenie wywoływane przez dany system nie może być ważniejsze od rozstrzygnięć sądów systemem tym objętych. Tym samym pierwszym i najistotniejszym testem obiektywnej oceny niezawisłości i bezstronności sędziów nie powinno być samo wrażenie, lecz jakość rozstrzygnięć sądowych.

Oczywiście i w tym kontekście pojawia się pytanie o kryteria ich oceny, jednak w sprawach będących przedmiotem opinii nasuwają się one niemal automatycznie. Wobec podnoszonego przez krytyków zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości zarzutu, że nowy sposób wyboru sędziów może rzutować na ich zależność od władzy ustawodawczej i wykonawczej, przedmiotem szczególnej analizy należy uczynić rozstrzygnięcia nowych izb Sądu Najwyższego, w sprawach, w których stroną są organy innych władz (Krajowa Rada Sądownictwa, prokurator generalny, minister sprawiedliwości).

Badanie orzecznictwa tzw. nowych izb Sądu Najwyższego pod wskazanym kątem musi być dokonywane z jednym zasadniczym zastrzeżeniem: orzekanie „za" lub „przeciw" rozstrzygnięciom podejmowanym przez te organy „samo w sobie" nie może być ostatecznym wyznacznikiem owej niezależności, zawsze bowiem o rozstrzygnięciu decyduje konkretny skład sądu, stan faktyczny danej sprawy i jego kwalifikacja prawna.

Stąd, jeśli podejmować ryzyko formułowania jakiejś metody globalnej oceny orzecznictwa danego sądu, to swego rodzaju papierkiem lakmusowym w tym względzie może być zróżnicowanie charakteru podejmowanych rozstrzygnięć. Przykładowo w 2019 r. (stan na 30 lipca) Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych rozstrzygnęła: 36 odwołań od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w sprawie przedstawienia prezydentowi RP wniosku o powołanie na urząd sędziego, z czego 16 z nich zostało uchylonych; cztery odwołania od decyzji ministra sprawiedliwości (lub prokuratora generalnego), z których dwie zostały uchylone, przy czym jedna z nich to decyzja ministra w przedmiocie odmowy udzielenia płatnego urlopu dla poratowania zdrowia sędziego, która była uchylana dwukrotnie (wyroki SN z 13 grudnia 2018 r., sygn. akt I NO 35/18, oraz 5 czerwca 2019 r., sygn. akt I NO 40/19).

Również w przypadku rozpoznawania skarg nadzwyczajnych brak jest różnic statystycznych w odsetku uwzględnianych lub oddalanych skarg – w zależności, czy pochodzą one od rzecznika praw obywatelskich czy prokuratora generalnego.

Prasa zauważyła

Gdyby jednak odwołać się do założenia rzecznika o „wrażeniu widocznym dla wszystkich", to pewnym punktem odniesienia dla jego odszukiwania mogłyby być przekazy medialne dotyczące rozstrzygnięć sądów. Idąc tym tropem, wskazać należy, że orzecznictwo Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych zostało zauważone w prasie prawniczej, a publicystyczne (prowokacyjne, dążące do przyciągnięcia uwagi czytelnika) tytuły poszczególnych tekstów zdecydowanie podkreślają niezależność rozstrzygnięć tego sądu (np. „Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN pokazuje, że jest niezależna", „DGP" z 3 kwietnia 2019 r.; „Nowa izba SN uczy KRS, jak ma uzasadniać uchwały", „DGP" z 13 maja 2019 r.; „Zaskoczenie w SN. Nowi sędziowie zaczynają kontrować nową KRS i decyzje Ziobry", oko.press z 1 kwietnia 2019 r.). To tylko niektóre z przykładów, równocześnie próżno szukać publikacji o jednoznacznie przeciwnym założeniu.

Wbrew obiegowym opiniom podobnie wyglądają statystyki Izby Dyscyplinarnej. Przykładowo do końca lipca br. izba ta rozpoznała blisko 60 kasacji, spośród których jedynie cztery zostały wniesione na niekorzyść obwinionego przez ministra sprawiedliwości, a trzy z nich zostały oddalone jako oczywiście bezzasadne. Pozostałe kasacje zostały wniesione przez obwinionych i ich obrońców. W istocie na kilkaset dotychczasowych rozstrzygnięć tej izby jedynie jedno spotkało się z medialną krytyką (sprawa sędzi Czubieniak), przy czym powszechnie zapomina się, że nie jest to rozstrzygnięcie ostateczne. Inne zaś rozstrzygnięcia, jeśli były komentowane, to spotkały się z pozytywną oceną (np. „Porównywanie sytuacji polskich sędziów do sędziów z Turcji komentuje Mariusz Królikowski", „Rzeczpospolita" z 30 czerwca 2019 r.). Warto także pamiętać, że zainteresowanie prasy aktywnością nowych Izb Sądu Najwyższego jest znaczne, a kolejne rozstrzygnięcia referowane w mediach.

Przywołane zestawienia oraz obraz działalności izb ukazywany w przestrzeni publicznej (to bliżej niezdefiniowane „wrażenie") nie pozwalają na postawienie tezy o braku niezależności nowo powołanych sędziów SN, a wysuwanie tego rodzaju zarzutów nie znajduje oparcia w rzeczywistości i może świadczyć o niezrozumieniu istoty niezawisłości sędziowskiej. Gdyby zatem na podstawie przywołanych danych przyjąć, iż orzecznictwo nowych izb SN nie daje podstaw do zarzutu o brak ich niezależności, pozostaje już tylko „prosty" ustrojowy spór o wybór między dwoma, zapewniającymi standardy niezależności, modelami powoływania sędziów.

Spór ten sprowadza się do rozstrzygnięcia stopnia udziału przedstawicieli środowiska sędziowskiego w procesie kreowania składu osobowego sądów. Przy czym, co warto podkreślić w kontekście ww. opinii, w tradycji konstytucyjnej wspólnej państwom członkowskim bez wątpienia mieszczą się systemy, w których udział przedstawicieli władzy wykonawczej czy ustawodawczej jest znacznie większy niż w obecnym polskim modelu dochodzenia do urzędu sędziego.

Pamiętać również należy, że skład orzekający w danej sprawie musi być niezależny nie tylko od przedstawicieli władzy ustawodawczej i wykonawczej, ale także od przedstawicieli środowiska sędziowskiego.

Optymalne ukształtowanie roli poszczególnych czynników w procesie wyłaniania sędziów jest zadaniem trudnym i z pewnością wymagającym szerokiej debaty. Źle się jednak dzieje, gdy zwolennicy jednego modelu kreowania sędziów (bardziej samorządowego czy kooptacyjnego) uciekają się do nieadekwatnych zarzutów wobec modelu konkurencyjnego (dążącego do wyważenia roli poszczególnych podmiotów i środowisk w procesie nominacji sędziów).

Autor jest sędzią Sądu Najwyższego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA