fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Koronawirus: coraz dłuższe opóźnienia w rozpoznawaniu spraw przez sądy administracyjne

Fotorzepa, Marta Bogacz
Apele NSA o rezygnowanie z rozpraw przynoszą marne efekty, zwłaszcza w podatkach.

Odmrożone po lockdownie sądy administracyjne przez wymogi sanitarne i zagrożenie koronawirusem nie działają tak, jak przed pandemią. Wokand i spraw na nich jest dużo mniej. W szczególnie trudnej sytuacji znalazł się Naczelny Sąd Administracyjny, w którym kolejka po sprawiedliwość od lat rośnie. A może być jeszcze gorzej, bo choć NSA dwoi się i troi, żeby jak najwięcej spraw załatwić bez rozprawy, jego apele są jak wołanie na puszczy. Trudno jest zwłaszcza w podatkach, a hamulcowym nierzadko okazuje się fiskus.

Statystyki nie kłamią

Jak wyjaśnia prezes Izby Finansowej NSA sędzia Jan Rudowski, gdy NSA w ogóle nie mógł wyznaczać rozpraw, cały wysiłek orzeczniczy skupił się na posiedzeniach niejawnych. Co skończyło się zresztą sukcesem.

– Najwięcej spraw na posiedzeniach niejawnych w tym czasie udało się rozstrzygnąć w Izbie Ogólnoadministracyjnej, w której generalnie wskaźnik rezygnacji z rozprawy jest najwyższy. Ale także Izba Finansowa mimo lockdownu rozpoznała aż 407 spraw. W całym NSA mimo braku rozpraw udało się zakończyć prawie 2000 spraw. W marcu 92, w kwietniu 959, a w maju 977 – podkreśla prezes Jan Rudowski.

Czytaj także:

Prezes nie ukrywa jednak, że od lat w sprawach podatkowych strony są najmniej skłonne rezygnować z rozprawy. Pokutuje przekonanie, że jawna rozprawa daje większe gwarancje lepszego załatwienia sprawy. Potwierdzają to statystyki. Na 10 594 skarg kasacyjnych należących do właściwości Izby Finansowej oczekujących na osądzenie tylko w 158 strony zgodnie, na własną prośbę zrezygnowały z rozprawy. Przed pandemią NSA nie miał żadnej możliwości zachęcenia do tego. Działał wyraźny wniosek o rezygnacji z rozprawy wyrażony już w skardze kasacyjnej i brak sprzeciwu drugiej strony.

Rozwiązaniem, na które bardzo liczył NSA, były nowe zapisy w tarczach antykryzysowych, tj. możliwość wyszukiwania spraw na posiedzenia niejawne przez sam sąd. Sprawa nie jest prosta, bo tu także automatyzmu nie ma.

– Obecnie NSA sam może wytypować sprawy do skierowania na posiedzenia niejawne, ale również musi uzyskać zgodę obu stron – tłumaczy prezes Jan Rudowski.

Na razie apele, zwłaszcza do podatników i fiskusa, spełzają na niczym.

– Korzystając z nowego uprawnienia, wytypowaliśmy w Izbie Finansowej NSA już 571 spraw do rozstrzygnięcia na posiedzeniach niejawnych. Wystosowaliśmy zawiadomienia i zapytania o zgody. Uzyskaliśmy 460 odpowiedzi, z czego zgody mamy już w 440 sprawach. Ale zgodę i fiskusa, i podatnika udało się uzyskać na razie zaledwie w 20 sprawach. W pozostałych nadal czekamy na zgodę drugiej strony – tłumaczy prezes Jan Rudowski. Dodaje, że wyraźne weto wobec rezygnacji z rozprawy odnotowano w 78 sprawach. Częściej stroną odmawiającą jest fiskus.

Apeluje, by skarżący, zwłaszcza ci, których sytuacja finansowa w związku z pandemią się pogorszyła, rozważyli skierowanie ich sprawy na posiedzenie niejawne. Podkreśla, że nowe przepisy pozwalają skarżącym rezygnować z rozpraw w sprawach, w których pierwotnie z takiej możliwości nie skorzystali. I zapewnia, że każda sprawa na posiedzeniu niejawnym zostanie załatwiona tak samo jak na rozprawie.

Nie ma co się bać

Eksperci potwierdzają: obawy przed rezygnacją z rozprawy są nieuzasadnione.

– Rozprawa przed sądem administracyjnym charakteryzuje się innymi prawami niż przed sądem powszechnym. Z praktyki wynika, że rzadko wydarza się coś, co mogłoby zmienić pogląd orzekającego sądu wyrobiony po lekturze skargi kasacyjnej i akt sprawy – zauważa Adam Bartosiewicz, radca prawny, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii EOL.

Podobnie uważa Paweł Banasik, doradca podatkowy, partner w Deloitte: podatnicy, co do zasady, nie powinni obawiać się rezygnacji z rozprawy zwłaszcza w tych sprawach, w których orzecznictwo jest już ugruntowane i jednoznaczne, zaś stan faktyczny nie odbiega od analogicznych rozstrzygnięć sądów.

– Podatnicy będą dążyć do przeprowadzenia rozprawy w sprawach, w których linia orzecznicza się dopiero kształtuje lub też mają charakter precedensowy. Wtedy rozprawa daje ostatnią możliwość na zwrócenie sądowi uwagi na jakiś szczegół, który może okazać się istotny – mówi Paweł Banasik.

W ocenie Adama Bartosiewicza żądanie przeprowadzenia rozprawy niekiedy może być nawet potraktowane jako obstrukcja, bo wydłuża to znacznie postępowanie przed sądem.

– Zwłaszcza upieranie się fiskusa przy przeprowadzeniu rozprawy w sytuacji, gdy firma z powodu jego działania walczy o przeżycie i liczy się dla niej czas, nosi znamiona działalności szkodliwej z punku widzenia interesu publicznego – uważa ekspert.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA