fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Spór o nominacje sędziowskie, to atak wart sądownictwa - Olimpia Barańska-Małuszek

Adobe Stock
Skutki przeciągania liny między egzekutywą i judykatywą dotykają kilku krajów europejskich.

W najbliższym czasie spodziewamy się orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE w przedmiocie statusu nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

„Skoro sądownictwo jest atakowane, to znaczy, że jest tego ataku warte" – to stwierdzenie lorda Thomasa of Cwmgiedd (były lord Chief Justice). Sądy, mając kredyt zaufania obywateli, stoją na straży praworządności. Jednak same nie utrzymają demokracji, do tego jest potrzebna współpraca wszystkich władz. Nawet najlepsze ustawy i rady sądownictwa nie gwarantują skuteczności, jeżeli otoczenie prawne, ale też poziom rozwoju i kultury prawnej społeczeństwa nie przystaje do standardów. Odwrotnie, są systemy prawne bez bezpieczników, ale otoczenie i kultura prawna nie dopuszcza do nadużyć władzy.

Europejski „radykalizm"

Standardem rady sądownictwa powinna być rola łącznika i niezależność od władzy wykonawczej, ale też od sędziów w rozumieniu koleżeńskich układów. Niedopuszczalny jest wybór członków rady przez zwykłą większość parlamentarną, a kompromisem można nazwać wybór składu przez większość kwalifikowaną przy zachowaniu bezpieczników prawnych.

Sędzia Leszek Mazur, przewodniczący nowej KRS, po zawieszeniu jej członkostwa w Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa 17 września 2018 r. wyznał, że standard dotyczący całkowitej niezależności sądownictwa od władzy wykonawczej i ustawodawczej wydaje się zbyt radykalny, co jest zasadniczą osią sporu.

Ten europejski „radykalizm" polega na samoograniczeniu władzy ustawodawczej i wykonawczej nad władzą sądowniczą. Egzekutywa, posiadająca realne mechanizmy nadzoru nad sądami, chciałaby uzyskać nad nimi superwładzę – sądy mogą być doskonałym narzędziem kontroli nad obywatelami oraz przeciwnikami politycznymi. Obserwujemy w Europie balansowanie i przeciąganie liny, niestety, na niekorzyść sądów.

Minister Zbigniew Ziobro, broniąc stworzonego przez siebie systemu, przywołuje Niemcy, w których sędziowie są powoływani przez ministra. To zaledwie ułamek prawdy. System niemiecki opiera się na silnym samorządzie sędziowskim jako niezbędnym elemencie konsultacji projektów ustaw, ustroju sądów i opiniowania kandydatów na sędziów. Taką rolę pełnią rady sędziów w sądach krajowych i federalnych. Prezes i prezydium sądu, mający niezależność w zarządzaniu, są wybierani wyłącznie przez sędziów. W połowie krajów związkowych sędziów powołuje minister sprawiedliwości w porozumieniu z radą do spraw wyboru sędziów (wybraną i złożoną tylko z sędziów). W połowie krajów związkowych rady te uczestniczą w promowaniu i powołaniu kandydata już od początkowego etapu. Do sądów wyższych, federalnych, sędziów powołuje rada złożona po równo z ministrów krajów związkowych i członków wybranych przez Bundestag, którzy nie mogą być posłami i mają wykształcenie prawnicze.

Wzorce z Ukrainy

Po prawie czterech latach „reform" udało się osiągnąć ministrowi Zbigniewowi Ziobrze standardy ukraińskie w zakresie praworządności i niezależności sądownictwa.

Ukraina przed i po Majdanie nie wypełnia standardu praworządności, utrzymuje korupcjogenne, niedemokratyczne struktury. Najwyższa Rada Sprawiedliwości decyduje o powołaniu na urząd sędziego, przeniesieniu, zdegradowaniu, zwolnieniu z urzędu, składa się z większości sędziowskiej niewybranej przez sędziów. Takie rozwiązanie w Polsce zastosował PiS. Kandydaci do KRS zbierali 25 podpisów na tajemniczych listach poparcia, nieujawnionych mimo obowiązku orzeczonego przez sąd, a wyboru dokonali politycy PiS i Kukiz'15.

Wysoka Komisja Kwalifikacji Sędziów Ukrainy sprawdza kwalifikacje sędziów do wykonywania zawodu i rekomenduje ich przeniesienie lub zwolnienie. Na 1000 punktów tylko 210 można zdobyć w testach i zadaniach praktycznych, pozostałe punkty dotyczą oceny „postawy moralnej, etycznej" oraz warunków psychologicznych sędziego, punkty przyznaje Wysoka Komisja w oparciu o subiektywną ocenę. W wyniku „reformy" sędziowie SN, NSA, Wysokiego Sądu Handlowego, Wysokiego Sądu ds. Cywilnych i Karnych bez uzasadnienia i prawa do odwołania zostali przeniesieni do sądów niższych instancji bądź usunięci z zawodu. W czystkach pomogła Publiczna Rada Integralności, która bez podstaw prawnych wpływa na oceny sędziów.

Polskiej nowej KRS zarzuca się brak transparentności i obiektywizmu w ocenie kandydatów do urzędu sędziego.

Minister Ziobro powołał zespół do spraw postępowań dyscyplinarnych sędziów. Na jego czele stanął wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, zajmujący polityczny fotel, karany dyscyplinarnie, a do zespołu zostali wcieleni sędziowie z nowej KRS i rzecznicy dyscyplinarni zależni od ministra. Decydują o normach etycznych sędziów i jednocześnie je egzekwują. Sędziowie z nowej KRS nie kryją swych poglądów, zbieżnych z poglądami rządu PiS, że w Polsce należy spłaszczyć strukturę sądownictwa i umożliwić „przerzucanie" sędziów między sądami wyższej i niższej instancji. To już się dzieje, na razie tylko w górę. Niektórzy prezesi sądów z nominacji ministra Ziobry bez konkursu i weryfikacji awansowali z sądów rejonowych wyżej.

Znaczenie ceremonialne

W badaniach Transparency International Polska spadła o siedem oczek w rankingu krajów w Indeksie Percepcji Korupcji. W sądownictwie powstał system nagród finansowych oraz stanowiska prezesów sądów, komisarzy wyborczych, w KRS, w komisjach egzaminacyjnych dla nominatów Zbigniewa Ziobry. Nowi sędziowie Izby Dyscyplinarnej SN otrzymują wynagrodzenie o 40 proc. wyższe niż pozostali sędziowie SN, bez uzasadnienia. Samo oferowanie funkcji i stanowisk w sposób uznaniowy przez ministra jest korupcjogenne. Podobnie na Ukrainie. Nagrody i wynagrodzenia są zróżnicowane w zależności od osoby sędziego, a nie urzędu czy stażu.

Nominacje sędziowskie z rąk prezydenta Ukrainy, jak i prezydenta Polski, mają znaczenie ceremonialne. Prezydent Ukrainy nie złożył podpisu pod aktami powołania sędziów, którzy przeszli procedury, a sądy odmówiły sędziom prawa do odwołania, ponieważ ustawy nie wskazywały terminu podpisania nominacji. Podobnie postąpił w latach 2005–2008 prezydent Lech Kaczyński, odmawiając bez uzasadnienia nominacji dziewięciu sędziów. Po odwołaniach NSA uniknął rozstrzygnięcia problemu prawnego. Prezydent Andrzej Duda w 2016 r. odmówił bez uzasadnienia nominacji sędziowskich dziesięciu osobom, mimo że przeszły długi, jawny i transparentny konkurs na urzędy.

Skutki przeciągania liny między egzekutywą i judykatywą dotykają kilku krajów europejskich. W Rumunii np. w latach 2017–2018 sędziowie, prokuratorzy i obywatele protestowali na ulicach przeciw rządowi, który dokonał zmiany prawa karnego i antykorupcyjnego. Politycy partii rządzącej zostali oskarżeni o korupcję, dlatego zmienili prawo, by uniknąć odpowiedzialności. Wprowadzono utajnienie procesów sądowych i obowiązek składania zeznań świadków w obecności sprawcy przestępstwa. Skutki były opłakane, np. ofiara pedofila musiała zeznanawać w obecności oprawcy.

Rząd bułgarski wprowadził pakiet niekonstytucyjnych ustaw bez konsultacji społecznych. Zaleceniem unijnym jest zmiana wyboru do Rady zgodna z zasadą transparentności. Komisja Europejska objęła oba kraje mechanizmem współpracy i weryfikacji.

Tylko argumenty

A teraz z innej beczki. Kataloński polityk Carles Puigdemont złożył w Belgii prywatny pozew przeciwko hiszpańskiemu sędziemu, który rozpatrywał jego sprawę i czterech innych w sprawie rebelii i nadużycia publicznych środków finansowych. Rząd hiszpański zapewnił sędziemu ochronę policyjną i pomoc prawną kancelarii belgijskiej. Pozew prywatny polityka przeciw sędziemu uznany został za formę niedozwolonego nacisku, a w sprawę z udziałem polityków katalońskich został zaangażowany rząd hiszpański, co podkopało zaufanie do sądu. Receptą prawników europejskich na kryzys praworządności w Polsce jest wykorzystanie europejskiej ścieżki prawnej, ale również wspólny głos zawodów prawniczych oraz organizacji pozarządowych, obywatelskich w sprawie naruszania praw i wartości. Prawnicy nie mają innych narzędzi niż argumenty, dlatego należy rozmawiać, przekonywać tak długo, aż większość społeczeństwa zrozumie wyłożone racje. To mało radykalne działanie, ale przyniesie trwałe zmiany w mentalności społecznej.

Autorka jest sędzią Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim, członkinią SSP Iustitia

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA