fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Reforma KRS i Prawa o ustroju sądów powszechnych: Rewolucja w sądach na razie wstrzymana

Fotolia
Zmiany w wymiarze sprawiedliwości opóźnią się. Sejm nie uchwalił w czwartek nowych przepisów. Zdecydowała polityka.

Prace nad zmianami w Krajowej Radzie Sądownictwa trwały trzy miesiące. Jeszcze mniej było trzeba, by wprowadzić nowy porządek w sądach. Projekty są już gotowe do uchwalenia. Zaplanowano nawet głosowanie nad nimi w czwartkową noc. W ostatniej jednak chwili projekty wykreślono z bloku głosowań. Powód? Nieoficjalnie mówi się, że w sprawie noweli ustawy o KRS prezydent zaleca poczekać na wyrok Trybunału Konstytucyjnego dotyczący wniosku złożonego przez ministra Zbigniewa Ziobrę. Chodzi o zastrzeżenia wobec trybu wyboru obecnych członków KRS. Ziobro twierdzi, że jest niekonstytucyjny. Dlaczego nie głosowano nad drugim projektem? Jest powiązany z ustawą o KRS, przepisy obu się do siebie odwołują, mają wejść w życie równocześnie. Chcąc je rozdzielić trzeba by na nowo przygotowywać regulacje przejściowe. A na to nie ma czasu.

Nowa Rada

Projekt nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa przewiduje m.in. powstanie w KRS dwóch izb oraz wygaszenie, po 30 dniach od wejścia noweli w życie, kadencji jej obecnych członków-sędziów. Według Ministerstwa Sprawiedliwości, które projekt przygotowało, ma to zobiektywizować tryb wyboru kandydatów. Dotychczas bowiem o wyborze członków Rady „decydowały w praktyce sędziowskie elity". Według projektu, jeżeli obie izby będą miały różne opinie o kandydacie na sędziego, to ta, która wydała o nim opinię pozytywną, może wnioskować o decyzję Rady w pełnym składzie. Wtedy za kandydatem musiałoby się jednak opowiedzieć 2/3 składu całej Rady.

I wreszcie ostatnia zmiana: sędziów – przyszłych członków Rady – wybierać ma Sejm. Kandydatów ma zgłaszać marszałkowi Sejmu prezydium Sejmu lub co najmniej 50 posłów. Kandydaci mogą być wybierani wyłącznie spośród sędziów zarekomendowanych przez środowiska prawnicze. Prawo do tego miałyby stowarzyszenia sędziów lub prokuratorów, grupy co najmniej 20 sędziów lub prokuratorów, Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Rada Radców Prawnych i Krajowa Rada Notarialna.

Nie będzie pytać, sam zdecyduje

Drugi projekt, złożony jako poselski, ale napisany w Ministerstwie Sprawiedliwości, wywołał wcale nie mniejsze oburzenie niż ten o KRS. Nowela przewiduje odstąpienie od modelu powoływania prezesów sądów apelacyjnych i okręgowych przez ministra sprawiedliwości po uzyskaniu opinii zgromadzeń ogólnych sądów. Będzie to robił sam minister.

Zakłada też odstąpienie od zasady powoływania prezesa sądu rejonowego przez prezesa sądu apelacyjnego z zastosowaniem procedury opiniowania kandydata. Po zmianach powoływać go będzie minister sprawiedliwości. W procedurze odwoływania prezesów opinia KRS ma być jednak wiążąca. Tyle że musi zostać podjęta kwalifikowaną większością 2/3 głosów.

Sprawy będą przydzielane sędziom losowo, w ramach poszczególnych kategorii, a ich przydział ma być równy. Gdy sędzia dostanie dużą sprawę (jak np. afera Amber Gold), wymagającą nadzwyczajnego nakładu pracy, sędzia sprawozdawca będzie mógł wystąpić do prezesa sądu o wstrzymanie mu na pewien czas przydziału kolejnych spraw. Od decyzji prezesa ma przysługiwać odwołanie do kolegium sądu. W sądach pojawić się też ma system, który będzie ważył sprawy przydzielane sędziom.

Ekspresowy awans

Kolejne zmiany zakładają, że sędzią sądu apelacyjnego może zostać sędzia sądu rejonowego lub prokurator. Warunek jest jeden – przepracowane dziesięć lat.

Sporo emocji wywołuje też propozycja skrócenia wieku przechodzenia w stan spoczynku. Dla kobiet to 60 lat, dla mężczyzn – 65 lat (tak jak w systemie powszechnym). Sędziom nie podoba się jednak to, że o tym, czy mogą dalej orzekać, decydować ma minister sprawiedliwości.

Poszerzeniu ulec ma też zakres oświadczeń majątkowych składanych przez sędziów, a obowiązkiem ich składania mieliby zostać objęci także dyrektorzy sądów. Jak uzasadniano, zmiana taka została zaproponowana „w celu zapewnienia jeszcze większej transparentności osób wykonujących zawód sędziego oraz zajmujących się kierowaniem sądami w wymiarze administracyjnym".

Przepis przejściowy zakłada, że prezesi i wiceprezesi sądów mogą zostać odwołani przez ministra sprawiedliwości, w okresie nie dłuższym niż sześć miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy, bez zachowania wymogów określonych w przepisach o ustroju sądów. Przez pół roku ma też istnieć możliwość dokonania przez prezesów przeglądu stanowisk funkcyjnych w sądach, czyli m.in. przewodniczących wydziałów.

Nowela ma wejść w życie 14 dni po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw.

Powiedzieli "Rzeczpospolitej"

Irena Kamińska, prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis

Bardzo dziwią mnie wszystkie wypowiedzi ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz jego wiceministrów Łukasza Piebiaka i Marcina Warchoła dotyczące oceny okresów minionych, czyli sytuacji wymiaru sprawiedliwości za czasów komuny. To, co robi obecna władza, zmierza dokładnie w tym samym kierunku. Myślę o absolutnym podporządkowaniu władzy sądowniczej władzy wykonawczej. To, jak wypowiada się dziś władza o tamtych czasach, to czysta hipokryzja. Oni chcą dojść dokładnie do tych samych efektów. Chcą, żeby sędziowie, orzekając, spełniali wszelkie oczekiwania władzy politycznej. To nie przywróci zaufania obywateli do sądów. Nie poprawi ich kondycji. Nie przyspieszy procesów. A czy zaszkodzi sądom? Sądom nie, bo jeśli będą orzekać tak, jak chce władza, i chodzić na jej pasku, to mogą być wręcz chwalone. To zaszkodzi obywatelom, którzy przyjdą do sądu po rozstrzygnięcia w swoich życiowych sprawach. Wierzę, że w zdecydowanej większości sędziowie pozostaną niezawiśli i nie będą podatni na wpływy polityków. Rozsądek podpowiada mi jednak, że wśród 10-tysięcznej rzeszy ludzi znajdą się sędziowie bardziej nakierowani na karierę niż niezawisłość. I to będzie klęska wymiaru sprawiedliwości.

Janusz Wojciechowski, były sędzia i były prezes Najwyższej Izby Kontroli

Sądownictwo wymaga reformy. I ta jest właśnie przeprowadzana. W mojej ocenie są jednak dwie bardzo ważne sprawy, które są dziś niepodjęte. Myślę tu o przywracaniu sprawiedliwości. Potrzebna jest instytucja apelacji nadzwyczajnej, czyli możliwość zaskarżania prawomocnych orzeczeń w takim zakresie, w jakim przewiduje to apelacja. To poszerzyłoby możliwości przywracania sprawiedliwości i naprawiania krzywd. A proszę mi wierzyć, jest ich całkiem sporo. Wymiar sprawiedliwości nie może być bezradny wobec ludzkiej krzywdy. Tak jak przed laty media były pełne informacji o ludziach skrzywdzonych przez wymiar sprawiedliwości, tak dziś powinny być pełne informacji, że krzywdy te są naprawiane. To jedna sprawa. Druga to reforma urzędu sędziego. Uważam, że docelowo sędziami powinni zostawać ludzie z odpowiednim doświadczeniem życiowym. Strona merytoryczna jest bardzo ważna, ale nawet najlepsze przygotowanie nie wystarczy, by być mądrym sędzią. Namawiałbym do zastanowienia się nad wprowadzeniem modelu, w którym za stołem sędziowskim zasiądą doświadczeni prawnicy. Do orzekania niezbędne jest bowiem doświadczenie z drugiej strony sędziowskiego stołu. Sędzia powinien mieć co najmniej 35 lat i minimum 5 lat doświadczenia w innym zawodzie prawniczym.

Bartłomiej Przymusiński, sędzia rejonowy w Poznaniu

To, co nas czeka, to powrót do czasów minionych, gdy ustrój sądów był kształtowany tak, że to politycy decydowali o wielu sprawach, które trafiały do sądów. Najbardziej niepokoi nas zmiana polegająca na nowym trybie obsadzania stanowisk funkcyjnych: prezesów, wiceprezesów, przewodniczących wydziałów itd. Minister dostaje nieograniczone prawo wymiany funkcyjnych niewygodnych dla niego. Nawet jeśli nie zrobi tego zaraz po wejściu w życie noweli, to przecież będzie mógł to zrobić w każdej chwili. Czekamy na zmiany, które pomogą nam w pracy, ułatwią i przyspieszą orzekanie. To one powinny dominować w tej noweli. A tak nie jest. Nie możemy patrzeć, czy jest w tych zmianach coś dobrego, skoro ich istotą jest podporządkowanie sądów politykom. Nie mam wątpliwości, że nowe uprawnienia zostaną wykorzystane. Nie wierzę w argumenty o usprawnieniu sądownictwa. Wystarczy spojrzeć na to, jak świetnie dziś funkcjonuje Trybunał Konstytucyjny. A przecież byliśmy zapewniani, że zmiany są po to, by działał sprawnie, a sędziowie byli apolityczni.

Rafał Dębowski, Naczelna Rada Adwokacka

Sądownictwu potrzebna jest reforma. Ale to, co proponują rządzący, nie jest dobrym rozwiązaniem. Krajowa Rada Sądownictwa jest instytucją, która konstytucyjnie ma stać na straży niezawisłości i niezależności sądownictwa. Należy się bać, czy organ, który powstanie po zmianie, będzie faktycznie stał na straży tych wartości czy będzie ciałem martwym lub posłusznym władzy. Boję się, że wracamy do czasów, z których wyszliśmy i do których wracać nie powinniśmy. Bardzo ważne jest to, jak sędziowie będą się zachowywali po zmianach. Rządzący muszą zrozumieć, że zmiany kadrowe nie poprawią sytuacji sądów, nie podniosą zaufania do nich, nie usprawnią procesu. Samą wymianą osób, jednych niewłaściwych na drugich – właściwych, nic się tu nie zdziała. Mam tylko nadzieję, że nie dojdzie do paraliżu sądów.

prof. Maciej Gutowski, adwokat

Zmiany w ustawach o ustroju sądów powszechnych i Krajowej Radzie Sądownictwa to naruszające konstytucję wykorzystanie ustawy do podporządkowania sądownictwa. Ze zdeptaniem konstytucyjnie określonej kadencji KRS na czele oraz z oddemokratyzowaniem i upolitycznieniem procedur ich wyłaniania. To projekt ignorujący wszelkie potrzeby obywateli, niezawierający żadnej koncepcji poprawy jakości sądzenia, usprawnienia wymiaru sprawiedliwości czy ułatwień dla obywateli. Jego celem jest podporządkowanie ministrowi sprawiedliwości prezesów i wiceprezesów sądów, przewodniczących wydziałów, wizytatorów. Zmiany dają możliwość powoływania na te stanowiska niedoświadczonych prawników przez ministra. Projekt uzależnia władzę sądowniczą od wykonawczej wbrew zasadzie, że instrumenty politycznego nacisku władzy wykonawczej na sądowniczą nigdy nie przysłużyły się poprawie jakości sądzenia. Te i inne wątpliwości omawiam w krytycznych opiniach projektów Komisji Legislacyjnej Naczelnej Rady Adwokackiej.

dr hab. Bogumił Szmulik, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, radca prawny

Regulacje zawarte w projektach ustaw: o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw oraz o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw mają wprowadzić zmiany w obszarze zagadnień związanych z funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości, zwłaszcza w aspekcie ustrojowym i organizacyjnym.

Projekty przewidują modyfikacje dotyczące działania pozajudykacyjnego organu wymiaru sprawiedliwości, jakim jest KRS, a także sądów powszechnych. Co istotne, modyfikacje te wpisują się w konstytucyjnie zdeterminowany podział zadań i kompetencji pomiędzy poszczególne człony władzy publicznej. Proponowane zmiany w szczególności respektują niezależność sądów i niezawisłość sędziów, przewidując mechanizmy o charakterze organizacyjnym, które są spójne z konstytucyjnie ukształtowanymi relacjami zachodzącymi pomiędzy władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Spełniają przy tym warunek nieingerowania przez władzę ustawodawczą i wykonawczą w wymierzanie sprawiedliwości – to zagadnienie pozostaje w wyłącznej właściwości sądów.

dr hab. Krystian Markiewicz, sędzia, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia

Urodziłem się w 1976 r. Gdy w czerwcu 1989 r. odbywały się wybory, kończyłem szkołę podstawową. Pamiętam radość wszystkich z odzyskiwanej przez nasz kraj wolności i poczucie wspólnoty w budowie demokracji na wzór innych europejskich krajów. Gdy teraz patrzę, jak Sejm uchwala ustrój sądów rodem z komunistycznej PRL, jest mi po prostu przykro. Partiokracja okazała się silniejsza od społeczeństwa obywatelskiego. Eksperci, międzynarodowe instytucje, doświadczenia historyczne nie mają żadnego znaczenia, politycy świetnie opanowali umiejętność manipulowania opinią publiczną i sięgają po całą władzę dla siebie. Minister Warchoł mówi, że to „koniec sędziokracji", a ja chciałbym, abyśmy zastanowili się, kto teraz będzie najpotężniejszy w państwie? Czy został jakikolwiek bezpiecznik w systemie, który uchroni obywateli przed wszechpotężną władzą rządu?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA