fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Janów Podlaski: Badają stadninę bez końca

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Znów przedłużono śledztwo dotyczące hodowli w Janowie Podlaskim. Czy dlatego, że jego umorzenie obciążałoby PiS?

Śledztwo w sprawie rzekomych nieprawidłowości w stadninie koni arabskich, w czasie gdy kierował nią Marek Trela, miało zakończyć się 9 października. Tak się jednak nie stało. – Postanowieniem prokuratora krajowego z 8 października 2018 r., na wniosek prokuratora nadzorującego, śledztwo przedłużono do 9 kwietnia 2019 r. – informuje Piotr Marko, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

Dodaje, że powodem jest brak dwóch opinii, na które czekają śledczy. – Pierwsza to opinia uzupełniająca w zakresie zasad współpracy, skutków ekonomicznych i rozliczeń z firmą Polturf przy organizacji Dni Konia Arabskiego. Druga to nowa opinia zmierzająca do ustalenia skutków dla interesów finansowych i osiągnięcia celów hodowlanych zawieranych przez stadninę umów zagranicznej dzierżawy klaczy – tłumaczy prok. Marko.

Problem w tym, że to już kolejne przedłużenie śledztwa, toczącego się od 2016 r. z zawiadomienia Agencji Nieruchomości Rolnych (obecnie Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa). W dodatku już raz w 2017 r. prokuratura zapowiadała jego umorzenie.

Marek Szewczyk, autor bloga Hipologika.pl, który jako pierwszy poinformował o przedłużeniu śledztwa, twierdzi, że powodem jest brak dowodów obciążających byłego prezesa. – A przecież na kilka dni przed wyborami samorządowymi PiS nie może się przyznać do błędu – tłumaczy.

Umorzenie postępowania rzeczywiście mogłoby być trudne wizerunkowo dla partii rządzącej, biorąc pod uwagę okoliczności zwolnienia Marka Treli. Był prezesem od 2000 r. i za jego rządów stadnina odnosiła światowe sukcesy. W 2003 r. na świat przyszła tam Pianissima, najbardziej utytułowana klacz w historii hodowli konia arabskiego.

W lutym 2016 r. Trela został wiceszefem Światowej Organizacji Konia Arabskiego. Mimo to kilka dni później ANR zwolniła go wraz z Jerzym Białobokiem, utytułowanym dyrektorem stadniny w Michałowie, i Anną Stojanowską, główną specjalistką do spraw koni arabskich w ANR.

Powód? ANR tłumaczyła, że w stadninach łamano przepisy hodowlane i nie zapewniono koniom odpowiedniej opieki weterynaryjnej, czego skutkiem miała być śmierć Pianissimy.

Problem w tym, że dopiero po wyrzuceniu Treli stadnina wpadła w prawdziwe tarapaty. Rok 2017 zakończyła stratą w wysokości 1,5 mln zł, choć za czasów odwołanego prezesa wykazywała zyski, najczęściej w wysokości kilkuset tysięcy. Klapą kończyły się też ostatnie aukcje Pride of Poland, na których wystawiane są m.in. klacze z Janowa. Ostatnia przyniosła niewiele ponad pół miliona euro, choć jeszcze w 2015 r. sprzedano na niej konie za 4 mln euro.

– Nowy minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski ewidentnie uważa poczynania swojego poprzednika Krzysztofa Jurgiela za błędne – mówi Marek Szewczyk. Zauważa, że Białobok i Stojanowska weszli w skład powołanej w sierpniu przez ministra rady ds. rozwoju hodowli koni.

Prokuratura wciąż jednak woli przyglądać się sytuacji w stadninie za rządów Treli. Prokurator Marko informuje, że śledztwo w sprawie aukcji Pride of Poland w 2016 r. „pozostaje zawieszone ze względu na brak informacji o wykonaniu wszystkich czynności w drodze międzynarodowej pomocy prawnej". W 2016 r. gwiazda aukcji klacz Emira była licytowana dwa razy, co spowodowało podejrzenia, że sprzedaż została ustawiona.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA