fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Grożą śmiercią burmistrzowi Myślenic. Sprawę bada policja

Burmistrz Myślenic Jarosław Szlachetka dostał maile z pogróżkami. Już powiadomił o nich policję.
materiały prasowe
Burmistrz Myślenic dostał maile z pogróżkami. Ktoś napisał: „Niebawem mnie spotkasz na drodze – śmierć". Samorządowiec o sprawie poinformował policję.

- Przesłana groźba śmierci, uświadomiła mi, że internetowy hejt może niestety kogoś niezrównoważonego zainspirować do wymierzenia własnej źle pojętej "sprawiedliwości" i stanowi zagrożenie dla mnie i dla moich bliskich – napisał w specjalnym oświadczeniu Jarosław Szlachetka (PiS) burmistrz Myślenic.

Ukazało się ono na oficjalnej stronie miasta. - Na początku marca na skrzynkę mailową urzędu zostały wysłane pod moim adresem groźby pozbawienia życia. Osoba podpisująca się jako „ŚMIERĆ" napisała „Niebawem mnie spotkasz na drodze". Informuję Państwa, iż o sprawie zawiadomiłem policję – napisał burmistrz Myślenic.

Tłumaczy, że w kontekście wydarzeń w Gdańsku i ostatnich gróźb rozesłanych do prezydentów wielu miast Polski, tego typu pogróżki należy niestety traktować jako realne zagrożenie.

Pod koniec lutego i na początku marca do kilkunastu prezydentów miast m.in. Krakowa, Łodzi, Rzeszowa, czy Kielc oraz byłego prezydenta RP Lecha Wałęsy i kilku innych polityków trafiły przesyłki, w których znajdował się list z groźbami oraz nabój.

Nieznany nadawca postawił w piśmie ultimatum. „Zagrajmy w grę. Masz 7 dni na ogłoszenie swojej dymisji. W przeciwnym razie ostatni raz widzisz rodzinę. (...) Co wybierasz? Życie czy śmierć".

W kopercie znajdowały się również zdjęcia 16 osób pełniących funkcje publiczne, w tym m.in. zdjęcie śp. Pawła Adamowicza, zamordowanego w styczniu prezydenta Gdańska.

Na początku marca policja zatrzymała w Warszawie 28-letniego Przemysława M. Mężczyzna usłyszał zarzuty kierowania gróźb karalnych wobec funkcjonariuszy publicznych w celu wymuszenia ich do rezygnacji. Został aresztowany na trzy miesiące.

- Przesłana groźba śmierci, uświadomiła mi, że internetowy hejt może niestety kogoś niezrównoważonego zainspirować do wymierzenia własnej źle pojętej "sprawiedliwości" i stanowi zagrożenie dla mnie i dla moich bliskich – napisał burmistrz Szlachetka.

W swoim oświadczeniu poruszył jeszcze jeden temat, który łączy się z groźbami. Chodzi o rozpowszechnianie informacji o nim i jego najbliższej rodzinie.

- Na różnych stronach internetowych mogli się Państwo spotkać z zarzutami, iż moja żona zatrudniona jest w jednej z państwowych spółek co miałoby być przykładem nepotyzmu oraz złych praktyk – zauważa burmistrz.

Zapewnia, że jego żona nie była zatrudniona w żadnej państwowej czy samorządowej spółce. - Od lat z powodzeniem prowadzi swoją własną działalność gospodarczą jako ceniony specjalista w zakresie rehabilitacji – podkreśla burmistrz Szlachetka.

Dodał, że o wszystkich wpisach powtarzających nieprawdziwe informacje poinformował organy ścigania. Wpisy zostały stosownie zabezpieczone, a sprawa ma charakter rozwojowy. - Po ustaleniu autorów wpisów podejmę dalsze kroki prawne – zapowiada  burmistrz Myślenic.

I dodaje, że do tej pory nie odnosił się do tych zarzutów, traktując je jako nieszkodliwą pisaninę, ale teraz mówi dosyć.

- Nie będzie mojej zgody na dalsze oczernianie mnie i mojej rodziny, które naraża mnie na utratę zaufania publicznego i realne niebezpieczeństwo – tłumaczy Jarosław Szlachetka. Podkreśla, że liczy na szybkie ustalenie przez służby autora tych gróźb.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA