Reklama

Spalenie kukły Judasza w Pruchniku. Śledztwa nie będzie

Prokuratura Okręgowa w Przemyślu odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie spalenia kukły Judasza, które miało miejsce w Wielki Piątek w Pruchniku. Prokuratura nie dostrzegła w zdarzeniu nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym - informuje Onet.
Spalenie kukły Judasza w Pruchniku. Śledztwa nie będzie

Foto: YouTube

amk

W Wielki Piątek na głównej ulicy Pruchnika, Jana Pawła II, zawisła wielka kukła - z pejsami, z dużym nosem i w charakterystycznym nakryciu głowy.

O wyznaczonej godzinie kukła została odcięta, a dzieci, zachęcane przez dorosłych, zaczęły ją okładać kijami. Powinna, zgodnie z tradycją, otrzymać 30 razów "za zdradę Jezusa", ale przy 30. razie zgromadzeni zażądali kolejnych 5 - "za to, że chcą odszkodowań od Polski". Następnie kukle odcięto głowę, a resztę podpalono i wrzucono do rzeki.

Był to powrót do starego zwyczaju "sądu nad Judaszem, którego już w XIX wieku zakazał Kościół ze względu na antysemicki podtekst.

Wielkopiątkowe wydarzenia wywołały oburzenie. Skrytykował je m.in. polski Episkopat, nazywając je "praktykami, które godzą w godność człowieka", ubolewanie w związku z antysemickim incydentem wyraziło MSZ Izraela, a Światowy Kongres Żydów stanowczo go potępił.

Wydarzenia w Pruchniku znalazły jednak swoich zwolenników.

Reklama
Reklama

"Dosyć! Ile można znosić te połajanki od Żydów?" - pisał prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki, zapowiadając "wsparcie mieszkańców" Pruchnika. "Nie będziemy bezczynnie patrzeć jak władze zaszczuwają niewinnych obywateli na polecenie środowisk żydowskich!"

Dochodzenie w sprawie zdarzeń w Pruchniku wszczęła prokuratura w Jarosławiu. Postępowanie było związane z propagowaniem nienawiści ze względu na narodowość i pochodzenie.

Ostatecznie prokurator zdecydował, że śledztwa nie będzie. Marta Pętkowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu tłumaczyła, że po zbadaniu materiału śledczy nie stwierdzili, "by działania osób, które przeprowadziły inscenizację, nosiły znamiona umyślności i bezpośredniego zamiaru nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych" - cytuje rzeczniczkę Onet.

- Jest to zwyczaj ludowy, który trwa od końca XIX wieku. Takie inscenizacje odbywają się w innych krajach europejskich, m.in. w Czechach, gdzie w 2010 r. wpisano go na listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości UNESCO. Jest tam nadal obchodzony – dodaje prokurator Pętkowska.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Kraj
Jak zmierzyć depresję gracza? Naukowcy stworzyli narzędzie
Kraj
Przewrót w pogodzie. Polska podzielona na dwie części
Kraj
„Rzecz w tym”: Co naprawdę siedzi w głowie Jarosława Kaczyńskiego? Po co mu Przemysław Czarnek?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama