fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Sąd nad wypadkiem Szydło

Fotorzepa, Robert Gardziński
We wtorek w Sądzie Rejonowym w Oświęcimiu rusza proces przeciwko Sebastianowi K., kierowcy seicento, który - zdaniem krakowskiej prokuratury - spowodował wypadek w Oświęcimiu, w którym obrażenia odniosła ówczesna premier Beata Szydło i dwóch funkcjonariuszy BOR.

- Liczymy na szybki, transparentny i sprawiedliwy proces - mówi „Rzeczpospolitej” mec. Władysław Pociej, obrońca Sebastiana K. Proces rozpocznie się od odczytania aktu oskarżenia. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że Sebastian K. wygłosi krótkie oświadczenie. Podczas całego procesu będzie odpowiadał tylko na pytania swojego obrońcy. 
Sprawę będzie prowadzić trzyosobowy skład sędziowski, bez ławników. -  Sędziowie zostali do prowadzenia tej sprawy wylosowani. Są to doświadczeni karniści - mówi nam prezes oświęcimskiego sądu Elżbieta Witkowska. Przewodniczącą składu jest sędzia Agnieszka Pawłowska, która w marcu tego roku została kierownikiem sekcji ds. wykonania orzeczeń. 
Będzie to jeden z najważniejszych procesów ostatnich lat – prokuratura chce udowodnić winę Sebastiana K. – kierowcy seicento, który skręcał kiedy omijała go rządowa limuzyna. 
To będzie pierwsza i jak na razie jedyna wokanda w oświęcimskim sądzie - co najmniej do końca roku proces będzie prowadzony w Sądzie Okręgowym w Krakowie, bo tylko ten sąd dysponuje odpowiednimi salami do przesłuchania w trybie niejawnym. W tym trybie będą przesłuchiwani funkcjonariusze BOR a także premier Szydło - opinia publiczna nie pozna więc wszystkich faktów podczas procesu. Wiele zeznań oraz dokumentów pozostanie tajna. Sąd każdorazowo będzie decydował o tym, czy rozprawa będzie jawna, czy też nie. 
Na pewno oskarżony będzie składał wnioski dowodowe bo zdaniem obrony prokuratura nie wyjaśniła wszystkich wątpliwości. - Nie zdradzamy o co wystąpimy - ucina pytania mec. Pociej.

Czytaj także: 

Wypadek Szydło: Prokuratura naciąga fakty

Wypadek Szydło: Sąd ustali, jak ma wyglądać proces

 

Sąd w Oświęcimiu będzie musiał ocenić, czy audi wiozące premier Szydło znajdowało się w kolumnie pojazdów uprzywilejowanych. Żeby je za takie uznać, zgodnie z prawem wszystkie samochody w rządowej kolumnie powinny mieć włączone zarówno sygnały świetlne, jak i dźwiękowe. Czy pojazdy Biura Ochrony Rządu miały – oprócz świetlnej – włączoną również sygnalizację dźwiękową tego prokuratura nie ustaliła ponad wszelką wątpliwość. Tymczasem jest to kluczowe dla oceny zachowania Sebastiana K. na drodze w chwili, kiedy doszło do feralnego wypadku w lutym 2010 r. - Dla nas jest to po prostu sprawa wypadku drogowego i choć brały w  nim udział osoby publiczne, w ocenie materiału nie będzie to mieć żadnego znaczenia - podkreśla prezes Witkowska.

Kilka miesięcy temu oświęcimski sąd próbował się wyłączyć ze sprawy ze względu na „szczególną zawiłość i wagę sprawy” - nie zgodził się na to Sąd Apelacyjny.

Jak ujawniła niedawno „Rzeczpospolita” 10 miesięcy temu sąd w Oświęcimiu został wyłączony z jednego z wątku tego wypadku - chodziło o postępowanie związane z wypadkiem – rzekome niedopełnienie obowiązków przez prokuratorów i policjantów obecnych na miejscu wypadku rządowej kolumny. Wniosek o wyłączenie i przeniesienie tej sprawy poza apelację krakowską złożyli wszyscy sędziowie Sądu Rejonowego w Oświęcimiu (18 osób) z powodu „uzasadnionej wątpliwości co do jego bezstronności”. Krakowski sąd okręgowy uznał, że te argumenty są urealnione. Sprawę prowadził sąd w Jaworznie na Śląsku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA