fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Polska przepytywana w Radzie UE. Trzy godziny opóźnienia

AFP
O godzinie 15 miało rozpocząć się wysłuchanie Polski w Radzie UE. Przedstawiciele naszego kraju będą pytani o sytuację sędziów Sądu Najwyższego. Polska próbowała tak wpływać na organizację tego wydarzenia, żeby ograniczyć rolę Fransa Timmermansa komisarza UE, który od stycznia 2016 roku prowadzi procedurę przeciw Polsce. Wysłuchanie jednak bardzo się opóźniło - rozpoczęło się dopiero po 18.

Wysłuchanie Polski odbywa się na posiedzeniu Rady ds. Ogólnych UE, w której uczestniczą ministrowie ds. europejskich państw członkowskich.

Teren jest dziewiczy, bo Polska jest pierwszym krajem, wobec którego uruchomiono procedurę artykułu 7 unijnego traktatu, którego celem jest wykazanie, czy w państwie członkowskim łamana jest praworządność.

Komisja Europejska po dwóch latach dialogu z Polską uznała, że tak właśnie jest i dlatego wniosła sprawę do unijnej Rady. Bo tylko ta może przedstawić wiążące rekomendacje, a nawet ukarać Polskę.

Czytaj także: 

Polska nie pozbyła się Timmermansa

Państwa UE przepytają rząd Morawieckiego

Komisja Europejska kontra Polska

Bruksela zwiększa presję na Polskę

Dzisiejszą naradę komentował premier Mateusz Morawiecki. - Mamy konkret w ręku - przeprowadzone zmiany ustawowe. To oznacza, że nie tylko mówimy, ale pokazaliśmy naszą wolę kompromisu przy jednoczesnej determinacji w kontynuowaniu reform wymiaru sprawiedliwości - powiedział szef rządu.

- Jestem przekonany, że spór o art. 7 wynika w dużym stopniu z podstawowego nieporozumienia - nasi partnerzy z Europy Zachodniej nie wiedzą jak wygląda rzeczywistość postkomunistyczna, z którą się zmagamy - dodał szef rządu.

- Od dzisiaj pełną odpowiedzialność za to, co będzie się działo, przejmują państwa członkowskie. W związku z tym oczekujemy od państw członkowskich detalicznej, szczegółowej i niezależnej własnej analizy faktów, które przedstawimy w trakcie wysłuchania - mówił natomiast minister ds. europejskich Konrad Szymański.

Spór z Komisją Europejską

Przez ostatnie miesiące wydawało się, że dialog prowadzony przez rząd premiera Mateusza Morawieckiego, zmiana tonu po polskiej stronie i poprawki do ustaw sądowniczych mogą doprowadzić do zakończenia procedury ochrony praworządności, którą Komisja Europejska rozpoczęła w styczniu 2016 r.

Ostatnie działania i publiczne wypowiedzi jej wiceprzewodniczącego Fransa Timmermansa wskazują, że szansa na ugodę maleje. Czytaj więcej

- To nie jest handel końmi: wy trochę spuścicie tu, a my tam. Tutaj chodzi o praworządność - mówił Frans Timmermans.

Co poszło źle po drodze, że zamiast zbliżać się kompromisu, mamy do czynienia z zaostrzeniem sporu? Wygląda na to, że polski rząd źle ocenił sytuację. Chęci Morawieckiego na pewno były szczere, ale proponowane ustępstwa, czyli kilka zmian w ustawach sądowniczych, to dla Komisji za mało, aby uznać, że ryzyko dla praworządności zniknęło. Polska liczyła, że Bruksela przyjmie poprawki za dobrą monetę, bo bardzo chce mieć Polskę po swojej stronie. Szczególnie w sytuacji, gdy zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego (w maju 2019 roku). Czytaj więcej

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA