fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

"Rzeczpospolita" ma 100 lat

Chrabota: Świętujemy 100 lat "Rzeczpospolitej"

Fotorzepa, Maciej Zieniewicz
Mamy swoje poglądy, o które potrafimy walczyć, ale ważna jest dla nas otwartość tych łamów na dyskusję, swobodną wymianę poglądów. Wierzę, że jesteśmy potrzebni.

Stulecie przydarza się niewielu. W życiu człowieka to pomyłka bądź wyjątek. W życiu instytucji to dowód ciągłości historycznego trwania, ale – co dużo ważniejsze – suma wysiłku twórczego generacji właścicieli, menedżerów, pracowników wszystkich szczebli. W wypadku gazety jak „Rzeczpospolita” to również potwierdzenie jej instytucjonalizacji, trwałego miejsca na ważnej półce w narodowej czy światowej bibliotece kultury życia publicznego.

Dla codziennych czytelników tych kilkadziesiąt stron zdobionych godłem orła to często tylko gazeta. Na przestrzeni przerywanych wielokrotnie stu lat – kilkadziesiąt tysięcy ton zadrukowanego petitem papieru. Można spojrzeć na ten czas od strony wyciętych hektarów lasu bądź milionów godzin pracy tartaków, papierni, drukarni. Tyle że ten papier, na którym równie dobrze można drukować obwieszczenia z nazwiska-mi rozstrzelanych, totalitarne manifesty, jak i wzory tapet, w przypadku gazet takich jak nasza przynosił idee i myśli, które kształtowały dzieje oraz kulturę narodów i społeczeństw. Budował ich tożsamość, urabiał ducha, uczył i edukował.

Czymże byśmy byli bez tego intelektualnego ładunku jako społeczeństwo? Gdzie miałyby rozbrzmiewać myśli i idee ojców państwowości, jej najlepszych synów i córek, w każdej z dziedzin polityki, nauki, kultury i sztuki? Wybrzmiewać i docierać do milionów czytelników?

„Rzeczpospolita” powstała w roku 1920 z inspiracji genialnego pianisty i kompozytora, wielkiego patrioty Ignacego Jana Paderewskiego. Czy wiedział wtedy, że tworzy akademię myślenia obywatelskiego, która swą rolę będzie odgrywać także sto lat później? Wątpię, choć mógł mieć taką nadzieję. Jego dzieło trwa z przerwa-mi do dziś. Po latach przedwojennej chwały odrodziło się w 1989 roku jako gazeta nowej Polski. W tym sensie my, dzisiejsi redaktorzy „Rzeczpospolitej”, jesteśmy spadkobiercami Paderewskiego.  To dla nas wielki zaszczyt.

Ta historia to chwile chwały i sławy, a także momenty upadku, których nie chcemy pamiętać. Niemniej – niezależnie od epoki – łamy „Rzeczpospolitej” odnotowywały polską codzienność, pochylały się czule nad wspomnieniem, spoglądały w przyszłość. W naszej gazecie, niejako w ślad za zobowiązaniem, które wynika z samego tytułu, publikowali najważniejsi intelektualiści swoich czasów. Przed wojną Żeromski i Reymont, Makuszyński i Dowbor-Muśnicki, Stroński i Grzymała-Siedlecki, a po 1989 roku Kołakowski, Miłosz, Różewicz, Herling-Grudziński, Herbert, Dziewanowski, Legutko, Rybiński, Nowak-Jeziorański, Brzeziński, Cywiński. To tylko przykładowe nazwiska z plejady autorów, którzy gościli na naszych łamach.

Dokładaliśmy i dokładamy starań, by „Rzeczpospolita” była najlepszą szkołą myślenia obywatelskiego, miejscem, gdzie wykuwa się racja stanu, kroniką polskiej samorządności, najpoważniejszym forum refleksji nad praworządnością czy gospodarką wolnorynkową. Mamy swoje poglądy, o które potrafimy skutecznie walczyć, ale tym, co było, jest i będzie szczególnie dla nas ważne, jest otwartość tych łamów na dyskusję, swobodną wymianę poglądów.  To praktyczna realizacja bliskiej nam idei wolności słowa.

Dziś, sto lat po ukazaniu się pierwszego numeru, „Rzeczpospolita” to już inny świat. Wielki organizm multimedialny, utalentowani dziennikarze świetnie radzący sobie w słowie pisanym i mówionym. W dobie internetu nowa rzeczywistość online i miliony czytających nas internautów. To również sprawnie prowadzone przedsiębiorstwo, które w latach dominacji wielkich światowych platform komunikacyjnych nie traci, ale zyskuje na znaczeniu.

Chciałbym, żeby tak zostało. Byśmy byli z Wami codziennie przez kolejne stulecie. Wierzę, że jesteśmy potrzebni, co więcej – mam na to co dzień dowody. Nie mogę obiecać, że sprostamy oczekiwaniom wszystkich, ale mogę złożyć zobowiązanie, że nie wyrzekniemy się tożsamości, misji i formuły dziennika otwartego na różne racje. Dziennika pełnego refleksji nad rzeczywistością i szacunku dla człowieka. To sprawy niezmienne. Filary „Rzeczpospolitej”, które podtrzymują gmach polskiej debaty publicznej. Bądźcie z nami przez kolejnych sto lat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA