Rzecz o prawie

Uchwały neoKRS: odwołania powinni rozpatrywać „starzy" sędziowie SN

YouTube
Kandydaci chcący się odwołać od niekorzystnych dla nich uchwał KRS do SN, niezależnie od innych zastrzeżeń, powinni też sięgnąć po argumenty nielegalności i niekonstytucyjności obecnej KRS oraz po wniosek o wyłączenie wszystkich nowych sędziów SN.

Nie ulega wątpliwości, że obecna większość parlamentarna stara się stworzyć system, w którym poszczególne elementy zmian przeprowadzanych z zastrzeżeniami konstytucyjnymi lub wręcz prawem kaduka będą się z czasem zazębiać i uzupełniać, dając sobie nawzajem pozory legitymacji i powoli zamykając krąg planowanych „reform" sądownictwa. Zaczęło się od Trybunału Konstytucyjnego, potem KRS, wreszcie przyszła kolej na Sąd Najwyższy.

Nowe miotły dobrze miotą

Gdy doszło do SN, wyłączono w ogóle jego kognicję w procedurze naboru do tego sądu, przekazując rozpoznawanie odwołań Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu. Ewidentnie chodziło o to, aby dotychczasowi sędziowie SN nie mieli nic do powiedzenia w kwestii odwołań od opiniujących nowych kandydatów uchwał KRS (czy raczej: neoKRS). Pozostawiono wprawdzie jego właściwość w odniesieniu do pozostałych uchwał Rady, w tym w przedmiocie opinii o kandydatach do sądów powszechnych, ale przekazano ich rozpoznanie nowo utworzonej Izbie Dyscyplinarnej SN. Nietrudno się domyślić, z jakich to powodów mieliby się wypowiedzieć wyłącznie nowi sędziowie akurat z owej izby. Nieprzypadkowo nominatom zarzucało się zbyt bliskie związki z ministrem sprawiedliwości.

Dzięki dyspozycyjnym sędziom z obecnej KRS Zbigniew Ziobro zyskał całkowity wpływ na nominacje sędziowskie w sądach powszechnych. Pracę zależnych od ministra sędziów KRS mają bowiem ocenić w instancji odwoławczej powiązani z nim sędziowie SN z nowego nadania, nieprzypadkowo mianowani w takim właśnie składzie do Izby Dyscyplinarnej.

Nie ma sprzeczności

Tak stworzony system można by uznać za domknięty, gdyby nie rafa w postaci jasnego brzmienia art. 179 Konstytucji RP. Elementem łączącym sędziów z Izby Dyscyplinarnej SN z sędziami startującymi aktualnie w konkursach do sądów powszechnych pozostaje nowa KRS. Przed nią musieli stanąć zarówno „nowi" sędziowie SN, jak i kandydaci na wyższe stanowiska w sądownictwie powszechnym. W obu wypadkach chodzi o tą samą KRS i o te same zastrzeżenia do jej legalności i konstytucyjności. Sędzia SN z tegorocznego nadania ma oczywisty personalny interes w tym, aby potwierdzić w swoim orzeczeniu rozpoznającym podobny zarzut, że nową Radę wyłoniono bez zastrzeżeń prawnych. Powinien zatem natychmiast się wyłączyć od rozstrzygania tej sprawy (art. 44 ust. 3 ustawy o KRS w zw. z art. 49 k.p.c.). W rezultacie każde odwołanie od uchwały Rady, które będzie zawierało również jakieś zarzuty do jej konstytucyjności i legalności, powinno zostać rozpoznane nie przez sędziów z nowego nadania, ale tych, którzy nie podlegali procedurze konkursowej związanej z neoKRS. W pełni uzasadniony będzie zarazem wniosek uczestnika postępowania odwoławczego przed SN o wyłączenie wszystkich „nowych" sędziów.

Czytaj: Wątpliwy nabór grozi „dyktaturą ciemniaków" - Kardas i Gutowski o naborze do SN

Można sobie oczywiście wyobrazić, że, w ślad za niechlubnym precedensem, który w TK stworzyli sędziowie dublerzy, nowi sędziowie SN nie powstrzymają się od rozpoznania takiej sprawy. Podobne jawne bezprawie da jednak dodatkowy asumpt do określonej oceny obecnych nominatów i rzetelności całej procedury, dostarczając kolejnego (którego to już?) argumentu za przyszłą weryfikacją wszystkich tych powołań.

Warto zasygnalizować, że nie są trafne sugestie (wypowiadają je zwłaszcza członkowie obecnej Rady), że jest jakaś logiczna sprzeczność między zgłoszeniem własnego udziału w obecnej procedurze naboru do sądów powszechnych czy SN a podnoszonymi w odwołaniu zarzutami nielegalności obecnej KRS. Jeśli sędzia uważa istniejący tryb awansowy za sprzeczny z ustawą zasadniczą, a pragnie jednak objąć wyższe stanowisko w sądownictwie, nie ma przecież innej prawnej drogi aniżeli owa wadliwa procedura – aby swoim udziałem doprowadzić do jej wzruszenia i stworzenia takich ram proceduralnych, w których będzie mógł już w zgodzie z Konstytucją RP spełnić aspiracje zawodowe.

Nie wiem jak inni...

Kandydaci chcący się odwołać od niekorzystnych dla nich uchwał KRS do SN, niezależnie od innych zastrzeżeń, powinni też sięgnąć po argumenty nielegalności i niekonstytucyjności obecnej Rady oraz po wniosek o wyłączenie wszystkich nowych sędziów SN. Z jednej strony warto pokusić się o zakwestionowanie skuteczności powołania „sędziowskiej" części Rady. Z drugiej można sięgnąć po bardziej znane argumenty z prawa konstytucyjnego i europejskiego. Warto posłużyć się zwłaszcza dotykającymi skuteczności powołania części „sędziowskiej" nowej KRS. Nie obejmie ich bowiem pojawiający się ze strony obecnych członków Rady i polityków opcji rządzącej pełen hipokryzji argument, że uprawnionym do rozstrzygania owej kwestii w polskim porządku prawnym jest wyłącznie Trybunał Konstytucyjny.

Czytaj też:

Prawnicy: rekomendowani przez KRS sędziowie wybrani wadliwie

KRS uwiarygodnia próbę budowania nowych prawniczych elit

Spór o konkurs w KRS. Obwieszczenia nie są najważniejsze

Szczupaki w Sądzie Najwyższym

Pawełczyk-Woicka: wybieramy do SN najlepszych

Można się także posiłkować krytyczną oceną niezależności i tym samym konstytucyjności neoKRS, wynikającą z niedawnych ankiet „Rzeczpospolitej" i referendów w sądach zainicjowanych przez Forum Współpracy Sędziów. Sięgnięcie po opisaną drogę daje szansę na to, aby sprawę odwołania od negatywnej uchwały Rady ostatecznie rozpoznali „starzy" sędziowie SN. Nie wiem jak inni, ale osobiście czułbym się wtedy jednak jakoś... bardziej komfortowo.

Autor jest sędzią Sądu Okręgowego w Łodzi

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL