fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Bezstronność notariusza związana jest z osoba, a nie miejscem

123RF
Uogólnienia prowadzą do nieprawdziwych wniosków.

W artykule „Wirus zaraził nie tylko sędziów" w „Rzeczpospolitej" z 24 października radca prawny Romuald Soroko postawił notariuszom wiele zarzutów. Polemika ze stawianymi przez radcę tezami jest o tyle trudna, że tekst jest dość oszczędny w sferze faktów czy też danych, do których można by się odnieść. A jak wiadomo, dyskusja z przekonaniami do łatwych nie należy.

Podejmując jednak próbę polemiki, przynajmniej z niektórymi tezami, chciałabym, po pierwsze, odnieść się do zarzutu „obszerności" aktów notarialnych i ich „nieprzejrzystości i niezrozumiałości". Warto sięgnąć do prawa o notariacie, a w szczególności do dyspozycji art. 92 § 1 pkt 5 oraz art. 92 § 3. Stanowią one, jak następuje:

- akt notarialny powinien zawierać oświadczenia stron, z powołaniem się w razie potrzeby na okazane przy akcie dokumenty,

- jeżeli akt notarialny dotyczy czynności prawnej, powinien zawierać treści istotne dla tej czynności. Ponadto powinien zawierać inne stwierdzenia, których potrzeba umieszczenia w akcie wynika z niniejszej ustawy, z przepisów szczególnych albo z woli stron.

W obecnych realiach obrotu gospodarczego trudno sobie wyobrazić umowy między podmiotami gospodarczymi, których elementy nie byłyby współtworzone przy udziale doradców finansowych, podatkowych czy w końcu wyspecjalizowanych kancelarii prawnych, czasem występujących również jako pełnomocnicy stron. Trudno też wyobrazić sobie udział notariusza w prowadzonych miesiącami negocjacjach i uzgodnieniach stron – nie jest to przecież zadaniem notariusza. Nasza rola polega na przyjęciu oświadczeń stron będących wyrazem ich wiedzy i woli oraz weryfikacji okazanych przy akcie dokumentów. Stopień skomplikowania stanów prawnych i stanów faktycznych niejednokrotnie powoduje, że umowy nie mogą ograniczyć się do kilku stron tekstu, co więcej, uczestnicy czynności notarialnej wcale nie chcą i nie oczekują od nas, aby wielomilionowe kontrakty zamykały się na paru stronach, bo każde ich oświadczenie może okazać się istotne z punktu widzenia konsekwencji prawnych. Piętnowane przez autora tytułowanie konkretnych jednostek systematyzacyjnych aktu notarialnego może wręcz spełniać wskazany przez Pana Mecenasa postulat przejrzystości dokumentu.

Kolejnym poruszonym zagadnieniem są czynności wyjazdowe. Otóż prawo o notariacie w art. 3 dopuszcza takie sytuacje – jego § 2 stanowi, że czynność notarialna może być dokonana także w innym miejscu (tzn. poza kancelarią notarialną), jeżeli przemawia za tym charakter czynności lub szczególne okoliczności. Najczęściej jako przykład „szczególnych okoliczności" podawany jest zły stan zdrowia uczestnika czynności notarialnej, fakt przebywania w szpitalu czy domu opieki. Nie wyczerpuje to jednak zakresu „szczególnych okoliczności".

Czy za taką okoliczność można uznać czynność, w której uczestniczy kilkadziesiąt osób, np. walne zgromadzenie spółki? Wydaje się, że tak. Tym bardziej że nie znam kancelarii notarialnej, która pomieściłaby tyle osób. To tylko przykład czynności notarialnych, które ze względów niezależnych od notariusza i stron wymagają dokonania poza murami kancelarii notarialnej. Jest ich z pewnością znacznie więcej i mało kto pokusiłby się o ich enumeratywne wyliczenie.

Zarzut powyższy jest tym bardziej krzywdzący, że samorząd notarialny uważnie bada zasadność czynności notarialnych dokonywanych „w trybie wyjazdowym". W czasie przeprowadzanych regularnie w każdej kancelarii wizytacji czynności te są zawsze przedmiotem uważnej analizy wizytatorów, a uchybienia w tym zakresie niejednokrotnie stały się podstawą wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.

Kilku słów komentarza wymaga także bodajże najboleśniejszy i w mojej ocenie nieuzasadniony zarzut naruszenia podstawowej dla notariatu zasady bezstronności, która jest jednym z fundamentów tego zawodu. Wydaje mi się, że bezstronność notariusza jest raczej związana z samą osobą rejenta i jego etyką zawodową, a mniej albo wcale z miejscem, w którym dokonywana jest czynność notarialna albo z faktem, kto ponosi jej koszty. Bezstronność rozgrywa się bowiem niejako „w głowie" notariusza i żadne przytoczone w publikacji okoliczności zewnętrzne nie mogą mieć na nią wpływu.

Warto poczynić jeszcze jedną uwagę – art. 5 prawa o notariacie stanowi, że notariuszowi za dokonanie czynności przysługuje wynagrodzenie określone na podstawie umowy ze stronami czynności, nie wyższe niż maksymalne stawki taksy notarialnej właściwe dla danej czynności. Postawiona zatem teza, że wysokość taksy notarialnej nie jest uzgadniana ze stronami, jest kontrfaktyczna. Trudno też zgodzić się z twierdzeniem, że koszty taksy notarialnej „przerzucane są" na stronę wbrew jej woli, bo to strony ustalają ze sobą, kto i w jakiej proporcji zapłaci tę taksę, która, jak wynika z analiz prowadzonych przez samorząd notarialny, nie stanowi dla stron istotnej przeszkody w dostępności do czynności notarialnych.

Na koniec warto wskazać, że zastosowane przez autora rozumowanie na gruncie nauk nieempirycznych – a taką nauką z pewnością jest prawo – rzadko kiedy się sprawdza, bowiem wszyscy wiemy, że uogólnienia w tym przypadku mogą prowadzić do wniosków nieprawdziwych, a przez to niebezpiecznych i mocno krzywdzących.

Poza polemiką, warto podziękować autorowi za zatroskanie o środowisko notariuszy i jakość dokonywanych przez nas czynności, co niniejszym czynię.

Autorka jest notariuszem, rzecznikiem Krajowej Rady Notarialnej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA