fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Jarosław Gwizdak: Sam się nominował do #Hot16challenge, bo inni zapomnieli

Adobe Stock
Emocje rosną szybciej niż środki zbiórki #Hot16challenge.

Zasada jest taka: „nagrywasz 16 linijek, dziękujesz, polecasz zbiórkę na medyków i nominujesz trzy kolejne osoby". To bardzo proste, prawda? I ja wziąłem w tym udział, a refleksjami chcę się teraz podzielić.

Od początku internetu często organizowane są rozmaite „czelendże", czyli wyzwania. Robiono pompki, podskoki i przysiady, oblewano się lodowatą wodą, nagrywano piosenki. Dzieliliśmy się ulubionymi książkami, okładkami płyt.

Zabawa była przednia, jak w czasach szkolnych zeszytów „złotych myśli" z ubiegłego wieku, w których wpisywało się ulubione zespoły, piosenki czy potrawy. Wtedy od razu było wiadomo, że Kasia z 7b lubi pierogi z mięsem, U2 i „Wehikuł czasu". Nie trzeba było portali społecznościowych, wystarczył zwykły zeszyt z odpowiednimi rubryczkami.

Lokowanie produktu

Dodatkowo, największe emocje wzbudzał moment przekazania zeszytu z prośbą, czasem rzucaną nonszalancko: „słuchaj, wpiszesz mi się?". Za prośbą skrywało się nieraz znacznie więcej niż zwykła ciekawość drugiej osoby.

Profesor teorii prawa Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego, regularnie obecny w mediach, dynamiczny i błyskotliwy, to ojciec rapera Michała Matczaka „Maty". Tak się od pewnego czasu porobiło, że to nie Mata jest synem „tego Matczaka" ale właśnie Marcin Matczak jest obecnie „Tatą Maty".

„Patointeligencja" opowiadająca o tym, co wyczyniał jeden z drugim „ziomo" w elitarnym liceum stolicy, wzbudziła wielkie zainteresowanie. Mata zachęcił wielu rodziców nastolatków, w tym niżej podpisanego, do uczciwej rozmowy z latoroślami o używkach, szkole, rówieśnikach i przyszłości. Do tego zawrotna liczba wyświetleń na YouTube (ponad trzydzieści milionów!) zrobiła swoje. Nowoczesna, kilkuminutowa co prawda, godzina wychowawcza. Oby więcej ich przydarzało się polskiej szkole i polskiej młodzieży. Było zatem kwestią czasu, żeby i Tata Maty pojawił się w #hot16challenge. Wyzwaniu sprostał, nominując między innymi Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Bodnar nie kryje swojego zainteresowania hip-hopem i jego kulturą, zatem wers o tym, że „przed prowincją bardziej chyli kark/tam, gdzie nie na vansy, lecz na bilet brak" wybrzmiał dla mnie najmocniej.

Wiem, że nie tylko dla mnie. O udziale ombudsmana w rapowym wyzwaniu napisała nawet niemiecka prasa. Zdarzenie absolutnie wyjątkowe. No i się zaczęło.

Prawnicza odnoga #hot16challenge zaczęła zataczać coraz szersze kręgi. Jak wirus, z niemałą liczbą transmisji. Rapowali adwokaci, prokuratorzy, sędziowie z Iustitii, profesorowie prawa czy to z Uniwersytetu Jagiellońskiego, czy ze Śląskiego. Rapowali bardzo różnie. Przede wszystkim, dla części z nich wyzwanie okazało się świetną okazją do „lokowania produktu". Nie do końca zgodnie z ideą i nazbyt nachalnie opowiadali o swoich zawodowych specjalnościach, trosce o Konstytucję RP, stosunku do jednej czy drugiej partii politycznej.

Wejdzie przez zamknięte drzwi

Jeszcze bardziej mnie zdziwiło, że niektórzy potraktowali zasady wyzwania niczym kapitan Jack Sparrow Kodeks Piratów, czyli „bardziej jako sugestię". Zamiast 16 wersów było ich dużo, dużo więcej. Nominacja albo była prawdziwa, albo fikcyjna: „sam się nominowałem, bo ktoś o mnie zapomniał". Jak to prawnik, który wejdzie i przez zamknięte drzwi, a reguły będzie twórczo wykładał.

W utworze „What I owe", raper z prawdziwego zdarzenia i także prawnik Adam Bogumił Zieliński „Łona" pisze, wcielając się w adresata wezwania do zapłaty: „Parę słów skreśl, tak bym wyczuł/Że napisałeś coś od serca po raz pierwszy w życiu/Napisz prawdę jakąś bez większych przeinaczeń/To wtedy chętnie zapłacę". Okazało się bowiem, że mimo udziału tak wielu prawników, środków na zbiórkę nie przybywa w tempie podobnym do wzrostu emocji wywoływanych przez sam udział w zabawie. Może właśnie dlatego?

Takiej rubryki nie miałem

Czytałem, że w hip-hopie najważniejsza jest prawda. Autentyczność. Że trzeba być przede wszystkim sobą, tu i teraz. Że najgorsi są ci, którzy udają, podrabiają i nie mają własnego stylu.

Dlatego wolałem wiedzieć, czy Kasia z 7b lubi pierogi z mięsem. Zupełnie nie interesowało mnie, jakim autem jeździ jej tata. Takiej rubryki nie miałem w zeszycie. Mimo najnowszych technologii uczuć nie da się wpisać do tabelki w Excelu. Całe szczęście!

Autor jest byłym sędzią, członkiem zarządu Fundacji Inpris, Obywatelskim Sędzią Roku 2015

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA