fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Gasiuk-Pihowicz i Lubnauer: Trybunał Konstytucyjny w nieustającej naprawie

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym proponowana przez PiS uporczywie stara się sparaliżować pracę Trybunału. Po drugie, jest sprzeczna z zasadą prawa rzymskiego Lex retro non agit - piszą Kamila Gasiuk-Pihowicz i Katarzyna Lubnauer

Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło 29 kwietnia kolejny projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Wprawdzie uważa, że ustawa przyjęta 22 grudnia jest dobra, a zespół marszałka Kuchcińskiego, który podobno miał zaproponować w formie ustawy wykonanie zaleceń Komisji Weneckiej, ma przed sobą jeszcze dwa miesiące pracy, niemniej jakieś zmiany należy wprowadzić.

Warto zatem tym zmianom się przyjrzeć, choćby dlatego, że popełnione są w nich dwa grzechy główne i kilka pomniejszych. Po pierwsze, ustawa uporczywie stara się sparaliżować pracę Trybunału. Po drugie, jest sprzeczna z zasadą prawa rzymskiego Lex retro non agit.

Najważniejszą kwestią wydaje się próba spowolnienia prac TK aż do paraliżu oraz ograniczenie władzy sądowniczej poprzez nadanie dodatkowych uprawnień władzy wykonawczej. I nie chodzi tu o próbę paraliżu „jakiejś instytucji", ale fundamentu demokratycznego państwa prawnego. Fundamentu, którego zasadniczą funkcją jest ochrona podstawowych praw obywateli, a nie tylko ocena zgodności jednych przepisów z innymi – o czym często się zapomina.

Jak PiS chce spowolnić prace Trybunału? Przynajmniej na trzy sposoby:

- Projekt daje prezydentowi i prokuratorowi generalnemu prawo wskazywania, które sprawy mają być rozpatrywane w pełnym, 11-osobowym składzie (art. 25 ust. 1). Wkroczenie prezydenta oraz prokuratora generalnego w kompetencje Trybunału do rozpatrywania spraw zgodnie z własną organizacją i wewnętrznymi decyzjami stawia ich w pozycji interpretatorów ustawy, a w konsekwencji narusza niezależność władzy sądowniczej. Jest zatem niezgodne z art. 173 w zw. z art. 10 Konstytucji RP.

- Projekt narzuca w art. 68 ust. 2, dla spraw rozpatrywanych w pełnym składzie, zasadę rozstrzygania większością 2/3 głosów z 11-osobowego składu w szerokim katalogu spraw. W konsekwencji mamy czteroosobową mniejszość blokującą wydanie wyroku, czyli odrzucającą wniosek. Jednocześnie wprowadzenie ustawą większości kwalifikowanej dla podejmowania wyroków Trybunału jest sprzeczne z art. 190 ust. 5 konstytucji mówiącym o większości, która przez konstytucjonalistów uznawana jest za zwykłą większość.

- Wreszcie przepis art. 37 ust. 2 projektu nakazuje rozpatrywać wnioski wedle kolejności wpływu i pozwala prezydentowi RP wskazywać sprawy do rozpoznania poza kolejnością. Oznacza to, że prezydent może wpływać na kolejność rozstrzygania spraw. Jest to znowu niezgodne z art. 2 i art. 173 w zw. z art. 10 Konstytucji RP. Przepis ten ignoruje także zapis preambuły konstytucji: „Pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem, ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości...".

Przypomnijmy, że podobne do przytoczonych tu rozwiązań zostały uznane za niekonstytucyjne w orzeczeniu K 47/15. Z dużym prawdopodobieństwem zatem można stwierdzić, że i te zmiany w razie przyjęcia ustawy za takie zostaną uznane.

Sprawy wszczęte i niezakończone przed dniem wejścia w życie nowej ustawy należy rozpatrywać zgodnie z nowymi przepisami (sic!). Stanowi o tym art. 82 ust. 1 projektu. Kolejny artykuł w ust. 1 nakazuje zaś wnioskodawcy uzupełnienie wniosku zgodnie z wymaganiami nowych przepisów w ciągu sześciu miesięcy. To, że prawo nie może działać wstecz, nie jest wymysłem korporacji prawniczych. Jest fundamentalną zasadą ochrony praw obywateli. Jej uzasadnienie jest głębsze niż korzenie prawodawstwa w naszym kręgu cywilizacyjnym. Wynika ono z podstawowego poczucia sprawiedliwości. Wyobraźmy sobie bowiem, że obywatel skarży władzę np. o to, że nie może sprzedać ziemi, którą legalnie nabył. Co robi wtedy suweren? Szybko przyjmuje ustawę, która odbiera możliwość uzyskania odszkodowania w takim przypadku.

Wymienić można jeszcze kilka przepisów, które budzą daleko idące zastrzeżenia konstytucyjne. Ograniczmy się do jednego. Przepis art. 60 projektu – w zakresie, w jakim wydłuża z 14 do 60 dni minimalny okres między powiadomieniem a terminem rozprawy – jest niezgodny z art. 2, preambułą konstytucji oraz jej art. 45 ust. 1. W tej kwestii wypowiedziała się zresztą Komisja Wenecka w raporcie na temat zmian w Trybunale Konstytucyjnym i sam Trybunał w przywołanym wyroku K 47/15. Ogranicza on bowiem prawo do uzyskania wyroku sądu bez zbędnej zwłoki.

Widać wyraźnie, że mamy do czynienia ze znaną nam już z grudnia „dobrą zmianą", tym razem nałożoną na starą ustawę o Trybunale Konstytucyjnym z 1997 r.

Trudno też oprzeć się wrażeniu, że jednym z celów projektu jest zmuszenie prezesa TK do dopuszczenia do orzekania trzech sędziów, których wybór wzbudza wątpliwości, ale od których ślubowanie prezydent Andrzej Duda przyjął 2 grudnia 2015 r. (art. 5 ust. 7). Drugim z powodów może być chęć grania na czas i stwarzanie poczucia, że PiS szuka jakiegokolwiek kompromisu.

PiS ma obyczaj nadawania rzeczom nazw zaprzeczających faktom. Ustawę, której aż nazbyt oczywistą intencją był paraliż Trybunału Konstytucyjnego, nazwał „naprawczą". Jesteśmy ciekawe, jak nazwie ustawę przedstawioną 29 kwietnia. „Ustawą naprawczą naprawczej"? „Jeszcze lepszą ustawą naprawczą"? Nie wiem, co wymyślą propagandyści PiS, ale na pewno będzie to nazwa warta zapamiętania. Aż do każdej następnej propozycji nowelizacji po wyroku TK uznającym ją za niekonstytucyjną. Takie są „dobre" intencje PiS.

Autorki są posłankami .Nowoczesnej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA