fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Jacek Trela: Anarchizacja nasza powszechna

Adobe Stock
Czy społeczeństwo nie rozumie, jakie skutki niesie ze sobą ustawa kagańcowa? Ustawa ta nie jest początkiem walki z sędziami. To raczej apogeum kilkuletniego już konfliktu.

Charakteryzując współczesność, coraz częściej zauważamy, że kulturę pisma zastępuje kultura obrazkowa. Ten proces zanalizował szczegółowo Jacek Dukaj w swojej nowej książce „Po piśmie". Ale nawet jeśli odchodzimy od słowa pisanego, to jednak słowo mówione ma wielką moc kształtowania rzeczywistości i mentalności, o czym dobrze wiedzą politycy. Skrzętnie wykorzystują magię słów, przeinaczając znaczenie lub nadając nowe życie wyrazom, które wyszły już z użycia.

W dekadzie, którą właśnie pożegnaliśmy, politycy zaserwowali nam powrót inwektyw w stylu: kanalia, gorszy sort, resortowe dzieci, kasta. Opozycja już na stałe otrzymała przydomek totalnej. Zmieniono znaczenie słowa elita, nadając jej pejoratywny wydźwięk.

Czytaj też:

Sądzę, że słowem roku 2020 może być anarchia, odmieniania przez przypadki i przypisywana sędziom.

Oto właśnie „anarchizacją środowiska sędziowskiego" politycy wyjaśniają „przepychanie" ustawy dyscyplinującej sędziów. Według w kółko powtarzanej frazy sędziowie są źli, bo nie uznają władzy, nie chcą się podporządkować bez szemrania i upierają się przy niezależności.

A co właściwie znaczy słowo „anarchia" według „Słownika języka polskiego" PWN, nie według słownika polityków? Otóż jest to: stan bezpaństwowy albo według anarchistów ustrój polityczno-społeczny, w którym nie ma ośrodków władzy i nie obowiązują normy prawne (anarchizm); także stan chaosu i nieporządku; dezorganizacja powstała wskutek braku lub niemocy ośrodków władzy.

Czy zatem sędzia, sprawując kontrolę instancyjną nad orzeczeniami sądu pierwszej instancji i sprawdzając prawidłowość powołania na urząd sędziego, który wydał wyrok w pierwszej instancji, jest anarchistą? Przeciwnie, on dba o porządek prawny i o prawa obywateli. Działania podejmowane przez takiego sędziego (liczby pojedynczej używam wyłącznie ze względów językowych, choć takich przypadków jest więcej niż jeden) mają szczególne umocowanie w wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r., w którym wskazano na fundamentalne wątpliwości co do właściwego ukształtowania Krajowej Rady Sądownictwa, która uczestniczy przecież w procedurze wyłaniania kandydatów na sędziów. Argument, że powołanie sędziego do pełnienia urzędu, to wyłączna prerogatywa prezydenta, a zatem sędziemu nie wolno kwestionować pozycji innego sędziego, nie ma przesądzającego znaczenia. To KRS prowadzi procedurę opiniowania, zanim kandydatury trafiają do prezydenta. Tymczasem sama KRS jest dotknięta zasadniczymi wadami w zakresie sposobu powołania jej członków, mających reprezentować środowisko sędziowskie, o czym mowa we wspomnianym wyroku TSUE.

Niestety, jako społeczeństwo nie kierujemy się prawidłowym rozumieniem słowa „anarchia", lecz przekazem polityków o anarchizacji środowiska sędziowskiego. A zaczęło się od kultury obrazkowej, czyli kampanii billboardowej o złych sędziach, złodziejach itp. Nawiasem mówiąc, kampanii, która kosztowała wiele milionów złotych wydanych z publicznych pieniędzy, a była skierowana przeciwko trzeciej władzy, czyli przeciwko fragmentowi publicznego ładu.

Taka metoda przekazu działa. Z sondażu IBRiS przeprowadzonego dla „Dziennika Gazety Prawnej" i RMF FM 19–20 grudnia 2019 r. wynika, że zwolenników ustawy kagańcowej było więcej niż przeciwników. Czy to znaczy, że społeczeństwo nie rozumie, jakie skutki niesie ze sobą ustawa? I tu trzeba powiedzieć, że społeczeństwo wie, jakie będą skutki, ponieważ w tym samym badaniu ankietowani zgodzili się, że ustawa ogranicza niezawisłość sędziowską. Co to nam mówi?

Trzeba pamiętać, że ustawa kagańcowa nie jest początkiem walki z sędziami. To raczej apogeum konfliktu. Oskarżanie sędziów o brak etyki, moralności, złodziejstwo, bycie „elitą" – w pejoratywnym znaczeniu, próba usuwania sędziów po 65. roku życia jako „za starych". Ta, teraz już kilkuletnia, narracja musiała zostawić ślad w umysłach odbiorców. Zmieniła sposób postrzegania, odwróciła porządki. Ile osób czuje satysfakcję, czytając w prawicowym medium, że „fioletowe ludziki" należy usunąć z newralgicznego miejsca w państwie, bo to kwestia polskiej racji stanu?

Gdyby włączyć się do tej dyskusji o anarchizacji i chcieć pozostać w narracji narzuconej przez polityków, używając kolejnego słowa, które w ostatnich latach zmieniło znaczenie, to trzeba by powiedzieć, że to, co robią rządzący, to masakra. Choć przecież wiemy, że właściwe rozumienie słowa „masakra" to okrucieństwo, wiele ofiar itd. Dlatego słowa masakra nie użyję do opisu obecnej sytuacji – jest równie niewłaściwe, co słowo anarchizacja w odniesieniu do działań sędziów.

Po świątecznej przerwie Senat pracować będzie nad projektem ustawy „kagańcowej". Choć łatwo przewidzieć dalsze losy projektu w Sejmie, to jednak nie znaczy, że mamy patrzeć w przyszłość z rezygnacją. Promujmy słowa, które budują, a nie niszczą, łączą, a nie dzielą. Takimi słowami roku 2020 powinny być „dialog" i „porozumienie". Zwróćmy zbiorowej świadomości np. pojęcie „okrągły stół" jako miejsce wypracowywania dobrych, szanujących trójpodział władzy, rozwiązań.

Adwokatura, we współpracy z radcami prawnymi, sędziami i ludźmi nauki, już rozpoczęła ten pozytywny proces. Pracujemy nad tym, by przedstawiciele władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, z udziałem przedstawicieli nauki i praktyków prawa zaczęli ze sobą rozmawiać jak równoprawni partnerzy, wysłuchując nawzajem swoich racji i wypracowując wspólnie wyjście z patowej i szkodzącej wszystkim sytuacji. „Okrągły stół dla praworządności", albo inna formuła tej samej idei, może być pierwszym krokiem powrotu do wartości, które mają uniwersalny charakter i które zapewniają należne nam miejsce w Europie.

Autor jest adwokatem, prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA