fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Zandberg: Nie ma zgody na naruszanie ładu konstytucyjnego

Fotorzepa, Grzegorz Rutkowski
- Protestujemy, bo chcemy przypomnieć rządzącym, że Polska nie jest tylko ich państwem - mówi Adrian Zandberg

Co chciałby pan powiedzieć premier Beacie Szydło?

Adrian Zandberg, członek zarządu Partii Razem: Pani premier, czas zachować się odpowiedzialnie. To już nie jest polityczna przepychanka, tylko groźba przekroczenia bardzo poważnej granicy, której przekraczać nie wolno. Odmowa opublikowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego ma bardzo poważne konsekwencje dla systemu prawnego w Polsce, a w konsekwencji dla zwykłych obywateli. Dla samej pani premier to ryzyko postawienia przed Trybunałem Stanu. Rząd PiS zapowiada, że przekroczy granicę praworządności. Apeluję o odpowiedzialność za państwo.

Komisja Wenecka również apeluje do rządu o respektowanie wyroków TK, ale jej zalecenia nie są obowiązujące.

Ale jest obowiązujące orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego.

Szef PiS nie chce ustępstw rządu w sprawie TK, a wyrok uznał za prywatne stanowisko grupy osób.

Według konstytucji rząd nie ma prawa recenzować orzeczeń Trybunału. Spory o zakres kompetencji organów państwowych rozstrzyga w Polsce Trybunał Konstytucyjny. Logika konstytucyjna nie jest po stronie PiS. Rozumiem, że obecny kształt TK może się prezesowi Kaczyńskiemu nie podobać. Zgadzam się, że warto rozmawiać o tym, jak Trybunał zreformować. Ekscesy z wyborem sędziów - za czasów PO i za czasów PiS - są dowodem na to, że wybór sędziów TK należy odpolitycznić.

Partia Razem jest przeciwna obecnemu kształtowi TK?

Razem uważa, że warto rozmawiać o zmianach w Trybunale, ale nie zmienia to faktu, że dyskusja na ten temat nie zwalnia nikogo z obowiązku przestrzegania prawa.  Najpierw premier Szydło musi opublikować orzeczenie TK. To jest punkt wyjścia do jakiejkolwiek rozmowy na temat reformy. Zamiast tego PiS chce wysadzić w powietrze elementarny ład konstytucyjny, i to na potrzeby doraźnej politycznej gry. Na to zgody Razem nie ma.

Dzisiaj protestujecie i wyświetlacie na fasadzie kancelarii premiera żądania opublikowania orzeczenia TK, ale kilka tygodni temu mówił pan, że Trybunału Konstytucyjnego nie należy traktować jak relikwii.

Nadal tak twierdzę. Traktujmy instytucje państwowe po prostu poważnie. Nie potrzeba do nich podchodzić z religijnym zadęciem. Wszystkie instytucje demokratycznego państwa podlegają demokracji. O wszystkich możemy rozmawiać i możemy je reformować. Ale obowiązuje konstytucja, w której jest jasno określony sposób przeprowadzania zmian ustrojowych. Konstytucję należy szanować. PiS powinno przestrzegać prawa i elementarnych zasad, nic więcej. Jeśli PiS chce zmienić konstytucję, to musi mieć większość konstytucyjną, którą dziś nie dysponuje. Dobrze byłoby, gdyby politycy PiS mieli tego świadomość.

Wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński kpi z waszej akcji pisząc na Twitterze: „Czy squatersi Zandberga i inni »obrońcy demokracji« cały czas walczą z »PIS  reżimem« pod KPRM? Może Pani prezydent HGW ciepłe koce im podrzuci”.

PiS traktuje kwestię TK jako kolejną przepychankę polityczną. Razem stara się używać bardziej odpowiedzialnego języka.

W sporze o TK byliście długo nieobecni.

Trudno mi się zgodzić - pierwsza akcja uliczna ws. TK została zorganizowana przez Razem jeszcze w grudniu. Trudno nie bić dziś na alarm, gdy rząd PiS zbliża się do granic państwa prawa.

Prezydent Andrzej Duda jest wstrzemięźliwy w tej sprawie.

Jest jeszcze czas, żeby PiS się cofnęło bez uszczerbku dla godności własnej. Miarą siły jest zdolność do przyznania się do błędu. Traktując w ten sposób państwo PiS robi niestety sporo, żeby ludzie przestali wierzyć we wspólnotę. Polska nie jest własnością PiS. Partia Kaczyńskiego nie dostała mandatu do rządzenia po to, żeby przeprowadzać bezwzględną wojnę z każdym. Są zasady, które obowiązują wszystkich, bezwzględnie. Zmienianie ich bez oglądania się na konstytucję nie wróży dobrze polskiej demokracji. Nie podoba nam się, że prezydent, zamiast łagodzić spór i szukać porozumienia ws. TK, używa skandalicznego języka, mówiąc o „ojczyźnie dojnej”. Liczę na otrzeźwienie najważniejszych osób w państwie. Zaostrzanie języka debaty publicznej i psucie państwa to nie jest sposób na reformy. Rozwiązanie kryzysu konstytucyjnego leży w rękach tych, którzy dzisiaj sprawują władze.

Możliwe, że końcem pata konstytucyjnego będzie koniec kadencji prof. Rzeplińskiego, szefa TK, w grudniu.

Co nie zmienia faktu, że po ustąpieniu prof. Rzeplińskiego rząd wciąż będzie miał obowiązek opublikowania orzeczenia TK.

Partia Razem będzie protestować pod KPRM do końca roku?

Zapowiedzieliśmy, że będziemy stać pod KPRM przez tydzień, który rząd ma na niezwłoczną publikację wyroku. Mamy oczywiście przygotowane koncepcje dalszych działań. Ale dzisiaj apelujemy po prostu o odpowiedzialność do rządzących i liczymy, że to otrzeźwienie nastąpi.

Dlaczego Partia Razem nie protestowała wcześniej z KOD, PO i Nowoczesną w obronie TK?

Odpowiedź kryje się choćby w opinii Komisji Weneckiej.

Tylko, że za czasów rządu PO, też nie protestowaliście, kiedy naruszano prawo wybierając dwóch sędziów.

Za kryzys konstytucyjny odpowiedzialne są też poprzednie rządy, nawet jeśli skala naruszenia była zdecydowanie mniejsza. Miasteczko Partii Razem pod KPRM jest otwarte dla wszystkich obywateli, którzy są zaniepokojeni groźbą naruszenia ładu konstytucyjnego przez PiS. Zapraszamy uczestników demonstracji KOD-u, ale nie zapraszamy polityków PO i PSL. Nie ma miejsca dla skompromitowanych posłów, którzy sami w ustawie o TK gmerali.

Partia Razem jest konkurencją dla KOD?

Nie. Działamy w innych sferach. My jesteśmy partią polityczną, a KOD organizacją pozarządową, która chce patrzeć władzy na ręce. Razem współpracuje z innymi podmiotami, ale nie ze skompromitowanymi partiami. Współpracujemy z OPZZ, Zielonymi, ZNP, z mniejszymi związkami zawodowymi, organizacjami broniącymi praw człowieka... Jest tylko jeden warunek współpracy z Razem - wiarygodność.

Które podmioty są niewiarygodne?

PO jest partią, która nie zasługuje na kolejną szansę. Nie przypadkiem Polacy odsunęli ich od władzy. To, że dzisiaj borykamy się z dojściem PiS do władzy, jest konsekwencją rządów PO, których znaczna część Polaków miała tak dosyć, że wolała zagłosować na PiS, żeby tylko Platformę od władzy odsunąć. Duża część Polaków głosowała na PiS nie z sympatii do Antoniego Macierewicza, ale dlatego że mieli dosyć buty i arogancji aparatczyków PO: tych wszystkich panów dyrektorów, którzy wypychali ludzi na śmieciówki płacąc im po 4-5 zł, a sami przyznawali sobie po wielotysięczne nagrody mówiąc, że dbają o dyscyplinę organizacji, którymi zarządzają. Atmosfera frustracji i wkurzenia na PO wyniosła PiS do władzy. Warto o tym pamiętać. Partia Razem też przecież powstała z buntu przeciwko modelowi rządów PO. Rządy PiS są konsekwencją wieloletnich zaniedbań socjalnych. One są konsekwencją tego, że wiele praw zawartych w konstytucji - jak prawo do  zrzeszania się w wolne związki zawodowe,  prawo do opieki zdrowotnej - istnieje głównie na papierze. Polska konstytucja jest w dużym stopniu niespełniona obietnicą. Dzisiaj zbieramy tego żniwo.

Już czas zmienić konstytucję?

Nam w Razem podoba się obowiązująca konstytucja. Problem w tym, że Polska jej w dużym stopniu nie realizuje. Ignorowanie praw socjalnych prędzej czy później kończy się poważnymi problemami dla państwa prawa i stabilności demokracji, mniej lub bardziej ślepymi buntami przeciwko porządkowi naszkicowanemu w 1997 roku.

Chcecie obalenia rządów PiS?

Przecież nie o to chodzi w naszym proteście! W demokracji władzę zmienia się w wyborach. PiS wygrało wybory i ma silny mandat do sprawowania władzy, z czym wiąże się wielka odpowiedzialność za państwo. Prezes Kaczyński zapomina jednak, że Polska nie jest państwem PiS, a jest państwem wspólnym. Dlatego Razem stoi pod siedzibą KPRM - żeby przypominać rządzącym, że są odpowiedzialni za państwo, a nie tylko za bieżącą PRlinię PiS.

Spodziewa się pan Majdanu w Polsce?

Nie, i bardzo nie podobało mi się mówienie o tym przez Grzegorza Schetynę. Wieszczenie rozlewu krwi jest bardzo nieodpowiedzialne. Takimi wrzutkami Platforma wciąż udowadnia, że słusznie straciła władzę.

Partia Razem będzie kandydować w wyborach samorządowych, europejskich, parlamentarnych i prezydenckich?

Oczywiście, jesteśmy normalną partią polityczną, która chce pokazać, że inna polityka jest możliwa. Budujemy alternatywę, propozycję dla tych, którzy chcą Polski socjalnej i demokratycznej. Polacy nie muszą wybierać mniejszego zła.

Będziecie współpracować z lewicą, SLD…

SLD z lewicy miało głównie literkę „l” w nazwie. Postkomunistyczne SLD to partia schodząca - zresztą będąc u władzy była mocno liberalna ekonomicznie i konserwatywna w kwestiach światopoglądowych. Skończyła jak każda bezideowa partia władzy. Nam zależy na współpracy z ruchami społecznymi, na skutecznym oddolnym działaniu, dbaniu o interesy  pracownicze. Często mediom trudno to opisać, bo uprawiamy politykę, która jest na antypodach tego, co robił Palikot, a obecnie robi Petru. Wolimy jeździć do małych miejscowości, upominać się o prawa pracownicze - niż co tydzień odpalać event, który będzie nam podbijać słupki sondażowe. Polityka uprawiana tylko w telewizji nam nie wystarcza. Chcemy organizować ludzi, a nie stać się kolejną partią robiącą politykę z tektury.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA