fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Samotność gen. Charlesa de Gaulle’a

Prezydent Charles de Gaulle przed Pałacem Elizejskim (1963 r.)
AFP
Francuska konstytucja z 1958 r. zachowała wprawdzie zasadę odpowiedzialności rządu przed parlamentem, ale poprzez nadanie prezydentowi prawa do ogłaszania według własnego uznania referendum i rozwiązywania Zgromadzenia Narodowego czyniła jego władzę niemal dyktatorską

W referendum konstytucyjnym we Francji 28 września 1958 r. 79,2 proc. wyborców poparło projekt nowej ustawy zasadniczej, która bardzo umocniła władzę prezydenta. Od tej pory głowie państwa zaczęła przysługiwać rola, którą generał Charles de Gaulle określił jako pozycję „narodowego arbitra wybieranego przez obywateli i powołanego, aby zapewniać normalne funkcjonowanie instytucji". Szef państwa otrzymał przywilej mianowania i odwoływania premiera, prawa weta zawieszającego ustawy uchwalone przez parlament oraz zarządzania referendum. Ale to nie te prerogatywy uczyniły władzę prezydenta V Republiki tak silną. Nowa konstytucja nadała prezydentowi szczególne uprawnienia w dziedzinie polityki zagranicznej i obronnej. To on, a nie rząd czy parlament, miał od tej pory ratyfikować umowy międzynarodowe, przez co uzyskał niebywale silny wpływ na kształtowanie się europejskiej sceny politycznej i relacji euroatlantyckich.

Francuska konstytucja z 1958 r. zachowała wprawdzie zasadę odpowiedzialności rządu przed parlamentem, ale poprzez nadanie prezydentowi w art. 16 prawa do ogłaszania według własnego uznania referendum i rozwiązywania Zgromadzenia Narodowego czyniła jego władzę niemal dyktatorską. Pierwszym prezydentem V Republiki został – wybrany w grudniu 1958 r. – generał Charles de Gaulle, który stał się rzeczywistym szefem egzekutywy. Michel Debré, pierwszy premier z jego nominacji, ogłosił, że będzie się kierować bezwarunkową wiernością wobec generała. Drugi szef rządu wyznaczony przez tego prezydenta, Georges Pompidou, całą swoją karierę zawdzięczał de Gaulle'owi, dlatego gospodarz Pałacu Elizejskiego przejął pełnię władzy wykonawczej w państwie. Korzystając z przywileju odwoływania się do woli narodu, de Gaulle ogłosił w 1962 r. referendum na temat zmiany wyboru prezydenta w głosowaniu powszechnym. Opozycja, oburzona pominięciem Zgromadzenia Narodowego w dyskusji nad zmianami w ustawie zasadniczej, nie była w stanie zemścić się bezpośrednio na prezydencie, ale 5 października 1962 r. doprowadziła do przegłosowania wotum nieufności dla rządu Georges'a Pompidou. De Gaulle mógł teraz pokazać siłę swojego urzędu. Rozwiązał Zgromadzenie Narodowe i wygrał referendum w sprawie konstytucji. 18 listopada 1962 r. jego partia zdobyła w wyborach parlamentarnych 229 mandatów w 465-osobowym Zgromadzeniu Narodowym.

Zaczęła się epoka gaullistowska, która utrwaliła system prezydencki we Francji. Wprawdzie styl rządów bezpośrednich doprowadził w ciągu kilku lat do erozji społecznego zaufania do generała, ale stworzony przez niego ustrój prezydencki V Republiki nigdy się nie rozsypał. Prezydent odszedł na emeryturę, ale jego wizja „wielkiej Francji" nadal kształtuje politykę Pałacu Elizejskiego.

1 stycznia 1959 r. zaczął działać wspólny rynek sześciu krajów Europy Zachodniej. De Gaulle wykorzystał formułę organizacyjną kształtującej się wspólnoty gospodarczej do umocnienia uprzywilejowanej pozycji Francji (np. w zgodzie z interesami francuskiego rolnictwa). Jednocześnie to właśnie de Gaulle skutecznie wyhamował wszystkie formy integracji politycznej w obawie przed przewagą ekonomiczną Republiki Federalnej Niemiec i rolą Wielkiej Brytanii jako konia trojańskiego Stanów Zjednoczonych na Starym Kontynencie.

Generał otwarcie krytykował jałtański podział Europy, ale winą obarczał zarówno ZSRR, jak i USA. Chciał widzieć silną gospodarczo Europę Zachodnią jako alternatywę dla dwubiegunowego świata zimnej wojny. Silna Europa musiała spełniać postulaty gaullistowskiej „polityki pojednania" z RFN. Francja miała na zawsze zostać „zwycięskim mocarstwem" i z tego powodu przyznawała sobie prawo gromadzenia arsenału atomowego przy jednoczesnym utrzymaniu zakazu wyposażenia w taką broń Bundeswehry.

De Gaulle nie był ani antykomunistą, ani zwolennikiem otwarcia na Wschód. Jego program polityki zagranicznej był frankocentryczną mieszanką realizmu z osobliwie utopijną wizją powojennego świata i pomieszaniem antyatlantyckiej ekstrawagancji z postulatami walki o wolność Europy Wschodniej. Ten programowy dualizm stał się sygnaturą polityki zagranicznej wszystkich francuskich prezydentów po wielkim de Gaulle'u.

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA